Na początek ogłoszenia parafialne ;)
1.WOW Dziękuję za 3464 wyświetleń mojego bloga! Jesteście kochani <333
2.To,że dodałam ten rozdział nie znaczy,że wróciłam na bloga.
3.Na stałe wrócę chyba dopiero w wakacje ;_;
4.Nie przedłużam i zapraszam do czytania!
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
*Megan*
Oglądanie zdjęć rodzinnych Nialla było świetnym zajęciem.Nie pomyślałam,że Nialler może,aż tak otworzyć się przede mną.Co nieco dowiedziałam się o jego najbliższych.Aktualnie jestem wygodnie ułożona na torsie mojego chłopaka.Postanowiliśmy się położyć spać,ale jakoś nie mogłam zasnąć.Leżałam czując się bardzo szczęśliwą osobą.Miałam jednak odczucie,ze ktoś nas obserwuje.Przyjęłam jednak,że moja psychika współpracuje z wybujałą wyobraźnią.Oczy jak na zawołanie zaczęły mi się zamykać.Uznałam,że czas na odpoczynek...
Byłam w całkowicie białym pomieszczeniu.Nie było tu nic oprócz mnie i osoby w drugim końcu pokoju.Podeszłam bliżej tajemniczej postaci,a ta odwróciła się w moją stronę.Ujrzałam młodego chłopaka,który po chwili zamienił się w wielkiego psa.Odbiegł ode mnie kawałek i zaszczekał.W tym momencie ujrzałam moich przyjaciół rozszarpywanych właśnie przez niego.Poczułam jak spadam w czarną otchłań.
-Megan!Obudź się,to tylko zły sen!-Usłyszałam męski głos.
Nic się nie dzieje,jestem w domu razem z Niallem.Ociężale otworzyłam oczy.
-Niall?Nic mi nie jest.-Podniosłam się do pozycji siedzącej.Blondyn siedział przerażony obok mnie.Szybko mnie przytulił.
-Co ci się śniło?-Zapytał siląc się na spokój.
-Nie mam siły ani ochoty opowiadać o tym śnie,może innym razem.-Ponownie położyłam się z nadzieją szybkiego zaśnięcia.Po chwili chłopak objął mnie swoją ręką w talii.W takiej pozycji zasnęłam.
****************************************
Tym razem obudziłam się bez dziwnych snów. Obróciłam się w strone Nialla,tym samym dając mu buziaka.
-Dzień dobry słońce.-Uśmiechnął się.Jaki on słodki gdy się budzi...Blond włosy sterczące na wszystkie strony dodają mu uroku.
-Cześć.-Odparłam uśmiechając się.
-Dzisiaj nie będzie mnie przez kilka godzin.Muszę coś załatwić.-Wstał chwytając czyste ubrania.
Uśmiech momentalnie spełzł z mojej twarzy.Horan spojrzał na mnie przelotnie i poszedł do łazienki.
-Czas wstawać.-Pomyślałam i zeskoczyłam z łózka.Chwyciłam pierwszą lepszą koszulkę Nialla i poszłam na poranne czynności do drugiej łazienki.Zdjęłam bieliznę i weszłam pod prysznic.Zimna woda spływała po moim ciele.Przyjeme uczucie,ale szybko się kończy.Wytarłam się dokładnie ręcznikiem i ubrałam z powrotem bielizne oraz za dużą koszulkę.Wyszłam z pomieszczenia.
-Nie ładnie brać czyjeś rzeczy.-Usłyszałam głos obok mnie.Odwróciłam się i zobaczyłam w pełni ogarniętego Nialla.
-Hmm...to co chcesz w zamian?-Zapytałam dobrze znając odpowiedź
-Na prawdę nie wiesz?-Przeciągnął ostatnie słowo w geście niewinności.
Naparłam swoimi ustami na jego.Chwile potem przerwałam pocałunek.
-Ejj,co tak krótko?-Chłopak zrobił minę przybitego psa.
-Dłużej będzie jak wrócisz.-Powiedziałam niewinnie się uśmiechając.
Zeszłam na dół i zabrałam się do robienia śniadania.Niall objął mnie od tyłu w talii i zaczął całować moją szyję.Odsunęłam się od niego i wymownie spojrzałam.
-No co??Ok,ok już mnie nie ma.Wrócę za jakieś 3 godzinki.-Oznajmił i wyszedł z domu.No to zostałam sama.
*Niall*
Wyszedłem z domu trochę wcześniej,żeby się nie spóźnić na spotkanie.Chodzi o Liama.Louis nie mógł przyjechać,więc sam musiałem.Wsiadłem do samochodu i ruszyłem.Włączyłem radio,żeby nie siedzieć w ciszy.Liam ma czekać przy London Eye.Nie wiem czemu akurat tam,no ale sprzeczał się nie będę.Miałem spory kawałek drogi do pokonania.Wreszcie po godzinie nudnego sunięcia się po jezdni zobaczyłem stojącą postać.Zaparkowałem i podszedłem do Liama
-Siema.Nic się nie zmieniłeś.-Wykonałem przyjacielski uścisk z chłopakiem.
-Cześć,ty też.Dalej szlajacie się z Louisem po klubach i wyrywacie laski na jedną noc?-Zapytał.
-Niee,mamy teraz dziewczyny,które serio kochamy.A ty?-Odpowiedziałem zgodnie z prawdą.
-Też nie,widać zmądrzeliśmy.Przejdźmy do rzeczy...Co cię do mnie sprowadza?-Od zawsze lubił konkrety.-Pomógłbyś mi i Louisowi zlikwidować Jamesa?-Zdziwienie ze złością malowało się na jego twarzy.
-Dalej was nie puścił?No cóż,muszę przyznać,że to bardzo kusząc propozycja...Hmm...Mam pewien zakład dla ciebie.-Uśmiechnął się złośliwie.
-A jakiż to zakład możesz mieć dla mnie?-Zapytałem z ironią.
-Jutro odbędzie się wyścig.Ty i ja jak za dawnych czasów.Jeśli wygrasz pomogę wam,jeśli ja wygram...dostanę twoją dziewczynę.-Jeszcze bardziej zaczął się szczerzyć.
-CO?!Ty chyba żartujesz!-Nie mogłem uwierzyć,że jednak zmienił się.... w charakterze.
-Nie żartuje.To jak przyjmujesz zakład mistrzu?-W jego głosie wyczułem ironie.
-Tak,przyjmuje wyzwanie.-Powiedziałem siląc się na spokój.
-Ok,to jutro o 20:00 na starym torze.-Powiedział i odszedł.
Muszę jak najszybciej zacząć przygotowania do wyścigu.Odwiedzę Zayna.Zna się na samochodach jak nikt inny.Na pewno mi pomoże.
piątek, 18 kwietnia 2014
poniedziałek, 13 stycznia 2014
Przepraszam!!
Bardzo was przepraszam!Nie odzywałam się długo głównie przez brak czasu ;/ Mam sporo nauki głównie przez długą chorobę.Muszę wszystko ponadrabiać,a jest tego dużo.Po za tym jakoś lekko weny nie mam.W sumie to nawet nie.Mam kilka pomysłów ale nie wiem jak przelać je na papier.W końcu o to tu w tym chodzi.Trzeba umieć napisać chociaż w miarę dobry rozdział,a mi to raczej nie wychodzi.Nie wiem też czy ktoś tego bloga w ogóle czyta. ;C Chciałabym trochę podszkolić się w pisaniu lecz nie wiem jak.Może po prostu nie dane jest mi zostać pisarką.Za to uwielbiam czytać imaginy innych o członkach 1D,a najbardziej o Louisie i Niallu.Teraz już wiecie dlaczego to opowiadanie jest o Horanie i Lou ;) Chyba trochę za dużo się rozpisałam i nikomu nie będzie się chciało tyle czytać,ale trudno.Także niestety zawieszam na razie bloga.Pozdrawiam was serdecznie!Do następnego! <33 ;*
wtorek, 17 grudnia 2013
Rozdział 15
*Astrid*
Myślę,że jestem trochę przewrażliwiona.Mogłam nie dzwonić do Louisa,tylko spokojnie na niego zaczekać.Przecież też ma swoje osobiste sprawy.Jak tak dalej będę się zachowywać to pewnie mnie zostawi,ale nie dziwię mu się.W końcu jestem strasznie upierdliwa,no ale z drugiej strony to co przed chwilą miło miejsce było dziwne i przerażające..Moją kłótnię z podświadomością przerwało skrzypnięcie drzwi wejściowych.Obróciłam się w stronę,z której dobiegał dźwięk i ujrzałam Louisa ściągającego buty.
-Już jestem słońce.-Pocałował mnie na powitanie.
-Louis,przepraszam cię.-Spuściłam głowę.
-Ale za co?-Zapytał nieco zmieszany.
-Za to,że tak szybko po ciebie zadzwoniłam.
-Co ty mówisz?Nic się nie stało,a po za tym miałaś prawo.-Powiedział stanowczo lecz z uśmiechem.
-Dobrze,ale nie dzwoniłam do ciebie bez powodu.Jak tylko wyszedłeś jakiś czarny samochód stał obok domu,chyba ktoś mnie obserwował.-Wyjrzałam przez okno,aby zobaczyć,że samochodu już nie było.Gdy się odwróciłam zobaczyłam jak Louis zaciska pięści.Nie dało się nie wyczuć złości rosnącej z sekundy na sekundę w chłopaku.Jak zwykle najpierw coś powiem,a potem myślę.Nie wiedziałam jak mam się zachować.Po raz pierwszy widzę Lou tak wkurzonego.Słychać było pojedyncze przekleństwa wychodzące z ust bruneta.Powoli podeszłam do niego chwytając jego rękę.
-Loui...-Szepnęłam mając nadzieję,ze to go uspokoi,jednak on wyrwał rękę z uścisku i podszedł do okna.
*Louis*
-Loui...-Szepnęła cicho dziewczyna.
Jeszcze nikt tak do mnie nie mówił.W jakiś sposób to przezwisko wypadające z ust Astrid było słodkie.Jednak wyrwałem się z uścisku i podszedłem do okna.Wpatrywałem się w nie myśląc,że zobaczę kto obserwował moją dziewczynę.Krew aż się we mnie gotowała.Na pewno był to jeden z kolesiów Jamesa.Gapienie się w okno nic mi nie dało,a jeszcze bardziej wkurzyło.Podszedłem do Astrid i chwyciłem mocno za jej ramiona.
-Widziałaś jego twarz,cokolwiek co pomogłoby go rozpoznać?!-Zapytałem wbijając paznokcie w jej ramiona.Nie potrafiłem skontrolować swojej złości.
-N-nie.-Powiedziała przez słone łzy.W końcu syknęła z bólu jaki jej sprawiałem.Puściłem ja popychając na ścianę.Chcąc się uspokoić przeczesałem dłońmi włosi ciągnąc za końcówki.Trochę mi to pomogło.Bez słowa poszedłem do łazienki,chociaż nie byłem u siebie.Zdjąłem ubrania i wszedłem pod prysznic.Puściłem zimną wodę,żeby się orzeźwić.Od razu "wyleciała" ze mnie cała złość.Skończyłem się myć i ubrałem tylko dolną część garderoby.Z koszulką na ramieniu zszedłem na dół.Dziewczyna momentalnie podniosła się z podłogi.Była lekko zdziwiona moim widokiem,ale się nie dziwię.Szybko spuściła głowę patrząc na swoje buty.
-Gdzie mogę się położyć?-Zapytałem bez jakichkolwiek emocji.
-Drzwi na lewo od mojego pokoju.-Odparła nie patrząc na mnie.
Znów nic nie mówiąc udałem się tak jak mówiła do pokoju na lewo od jej.Położyłem się na łóżku myśląc nad wszystkim co miało dzisiaj miejsce.Może powinienem przeprosić Astrid?
*Astrid*
Po pójściu Lou do pokoju oparłam się o ścianę i płakałam.Na ramionach miałam niezłe siniaki,a do tego dalej strasznie bolały.Co ja takiego zrobiłam?!Nic,no właśnie.Po tym zachowaniu chłopaka bałam się go.Myślałam,że jest miłym i pogodnym chłopakiem.Myliłam się i to bardzo.Moje łzy kapały na podłogę tworząc małą kałużę.Podniosłam się i wyjrzałam przez okno kierując się intuicją.Za oknem stał ten co mnie obserwował i głupio się szczerzył.Schowałam się czekając na jego ruch.Usłyszałam dźwięk zbitej szyby.Do domu wleciał kamień z jakąś kartką.Okno dzięki temu miało dziurę.Chłopaka już nie było.Podniosłam kamień i odwiązałam kartkę zaczynając czytać.
Droga Astrid,
zapewne zastanawiasz się kim jestem i czego chcę.Otóż dowiesz się tylko jednego.Chcę ciebie jak i zarówno niejaką Megan.Nie uciekaj ani nie dzwoń po policję,nie mów o tym Louisowi..Jeśli zrobisz choć jedną rzecz z wymienionych będzie z tobą jeszcze gorzej niż planuję. xx
Upuściłam kartkę na podłogę,ale natychmiast podniosłam ja i włożyłam do kieszeni spodni.Szybko wzięłam się za sprzątanie szkła.Kilka razy przecięłam się,ale nie zwróciłam na to uwagi.Dobrze,że Louis się nie obudził.Słona ciecz rozmazała mi już cały makijaż.Wyglądałam jak wiedźma,lecz mimo to nie zrobiłam z tym nic.Kompletnie nie wiem co robić.Byłam tak zamyślona i załamana,że nie usłyszałam jak Louis zszedł na dół.Spojrzałam na niego oczami pełnymi łez.Jego mina mówiła wszystko-był bardzo zł i smutny jednocześnie.No to już po mnie...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Rozdział pisany tylko z perspektywy Tommo i Astrid xD.Wena jest nieprzewidywalna.Pozrdo ;P
Myślę,że jestem trochę przewrażliwiona.Mogłam nie dzwonić do Louisa,tylko spokojnie na niego zaczekać.Przecież też ma swoje osobiste sprawy.Jak tak dalej będę się zachowywać to pewnie mnie zostawi,ale nie dziwię mu się.W końcu jestem strasznie upierdliwa,no ale z drugiej strony to co przed chwilą miło miejsce było dziwne i przerażające..Moją kłótnię z podświadomością przerwało skrzypnięcie drzwi wejściowych.Obróciłam się w stronę,z której dobiegał dźwięk i ujrzałam Louisa ściągającego buty.
-Już jestem słońce.-Pocałował mnie na powitanie.
-Louis,przepraszam cię.-Spuściłam głowę.
-Ale za co?-Zapytał nieco zmieszany.
-Za to,że tak szybko po ciebie zadzwoniłam.
-Co ty mówisz?Nic się nie stało,a po za tym miałaś prawo.-Powiedział stanowczo lecz z uśmiechem.
-Dobrze,ale nie dzwoniłam do ciebie bez powodu.Jak tylko wyszedłeś jakiś czarny samochód stał obok domu,chyba ktoś mnie obserwował.-Wyjrzałam przez okno,aby zobaczyć,że samochodu już nie było.Gdy się odwróciłam zobaczyłam jak Louis zaciska pięści.Nie dało się nie wyczuć złości rosnącej z sekundy na sekundę w chłopaku.Jak zwykle najpierw coś powiem,a potem myślę.Nie wiedziałam jak mam się zachować.Po raz pierwszy widzę Lou tak wkurzonego.Słychać było pojedyncze przekleństwa wychodzące z ust bruneta.Powoli podeszłam do niego chwytając jego rękę.
-Loui...-Szepnęłam mając nadzieję,ze to go uspokoi,jednak on wyrwał rękę z uścisku i podszedł do okna.
*Louis*
-Loui...-Szepnęła cicho dziewczyna.
Jeszcze nikt tak do mnie nie mówił.W jakiś sposób to przezwisko wypadające z ust Astrid było słodkie.Jednak wyrwałem się z uścisku i podszedłem do okna.Wpatrywałem się w nie myśląc,że zobaczę kto obserwował moją dziewczynę.Krew aż się we mnie gotowała.Na pewno był to jeden z kolesiów Jamesa.Gapienie się w okno nic mi nie dało,a jeszcze bardziej wkurzyło.Podszedłem do Astrid i chwyciłem mocno za jej ramiona.
-Widziałaś jego twarz,cokolwiek co pomogłoby go rozpoznać?!-Zapytałem wbijając paznokcie w jej ramiona.Nie potrafiłem skontrolować swojej złości.
-N-nie.-Powiedziała przez słone łzy.W końcu syknęła z bólu jaki jej sprawiałem.Puściłem ja popychając na ścianę.Chcąc się uspokoić przeczesałem dłońmi włosi ciągnąc za końcówki.Trochę mi to pomogło.Bez słowa poszedłem do łazienki,chociaż nie byłem u siebie.Zdjąłem ubrania i wszedłem pod prysznic.Puściłem zimną wodę,żeby się orzeźwić.Od razu "wyleciała" ze mnie cała złość.Skończyłem się myć i ubrałem tylko dolną część garderoby.Z koszulką na ramieniu zszedłem na dół.Dziewczyna momentalnie podniosła się z podłogi.Była lekko zdziwiona moim widokiem,ale się nie dziwię.Szybko spuściła głowę patrząc na swoje buty.
-Gdzie mogę się położyć?-Zapytałem bez jakichkolwiek emocji.
-Drzwi na lewo od mojego pokoju.-Odparła nie patrząc na mnie.
Znów nic nie mówiąc udałem się tak jak mówiła do pokoju na lewo od jej.Położyłem się na łóżku myśląc nad wszystkim co miało dzisiaj miejsce.Może powinienem przeprosić Astrid?
*Astrid*
Po pójściu Lou do pokoju oparłam się o ścianę i płakałam.Na ramionach miałam niezłe siniaki,a do tego dalej strasznie bolały.Co ja takiego zrobiłam?!Nic,no właśnie.Po tym zachowaniu chłopaka bałam się go.Myślałam,że jest miłym i pogodnym chłopakiem.Myliłam się i to bardzo.Moje łzy kapały na podłogę tworząc małą kałużę.Podniosłam się i wyjrzałam przez okno kierując się intuicją.Za oknem stał ten co mnie obserwował i głupio się szczerzył.Schowałam się czekając na jego ruch.Usłyszałam dźwięk zbitej szyby.Do domu wleciał kamień z jakąś kartką.Okno dzięki temu miało dziurę.Chłopaka już nie było.Podniosłam kamień i odwiązałam kartkę zaczynając czytać.
Droga Astrid,
zapewne zastanawiasz się kim jestem i czego chcę.Otóż dowiesz się tylko jednego.Chcę ciebie jak i zarówno niejaką Megan.Nie uciekaj ani nie dzwoń po policję,nie mów o tym Louisowi..Jeśli zrobisz choć jedną rzecz z wymienionych będzie z tobą jeszcze gorzej niż planuję. xx
Upuściłam kartkę na podłogę,ale natychmiast podniosłam ja i włożyłam do kieszeni spodni.Szybko wzięłam się za sprzątanie szkła.Kilka razy przecięłam się,ale nie zwróciłam na to uwagi.Dobrze,że Louis się nie obudził.Słona ciecz rozmazała mi już cały makijaż.Wyglądałam jak wiedźma,lecz mimo to nie zrobiłam z tym nic.Kompletnie nie wiem co robić.Byłam tak zamyślona i załamana,że nie usłyszałam jak Louis zszedł na dół.Spojrzałam na niego oczami pełnymi łez.Jego mina mówiła wszystko-był bardzo zł i smutny jednocześnie.No to już po mnie...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Rozdział pisany tylko z perspektywy Tommo i Astrid xD.Wena jest nieprzewidywalna.Pozrdo ;P
wtorek, 10 grudnia 2013
Rozdział 14
Na wstępie mam takie pytanko: Czy ktoś zna kogoś lub sam może zrobić szablon na tego bloga?Proszę o odpowiedzi w komentarzach ;)
Dzięki za uwagę,a teraz przyjemnej lektury ;D
*Pov Louisa*
Szedłem powoli w kierunku naszej kryjówki,bazy w przekonaniu iż będę tam szybciej niż Niall.Nie wiem czy dobrze zrobiłem prosząc Astrid by została moją dziewczyną.To dla niej niebezpieczne,ale skoro tak się już stało to nie chcę tego zniszczyć.Niestety na razie muszę ją okłamywać.Spojrzałem na drygą stronę jezdni i zobaczyłem w oddali jakiś cień.*Eee tam to tylko moja wyobraźnia.Przecież nikt mnie nie śledzi-Pomyślałem*Dzisiaj znów świeciło słońce,więc na nosie miałem okulary przeciw słoneczne.Prawie każda pusta dziewczyna oglądała się za mną,co nie powiem podobało mi się.W końcu dotarłem na miejsce.Tak jak myślałem Nialla jeszcze nie było.Wszedłem do starego domu.Z zewnątrz był porośnięty mchem.Nikt dotąd go nie znalazł co było na nasza korzyść.Już wcześniej posprzątaliśmy w środku i umeblowaliśmy wnętrze.Usiadłem na fotelu czekając na jakikolwiek znak oznajmiający,że Horan już jest.Wsłuchałem się w panującą tu ciszę i chcąc nie chcąc zamknąłem oczy.
*Perspektywa Nialla*
Dzwonił Louis i chciał się spotkać.No to muszę zostawić Megan samą.Wszedłem do pokoju i oparłem się o ścianę.
-Zostawiam się na trochę samą.Muszę coś załatwić.-Powiedziałem
-No ok jak musisz.-Zrobiła smutną minę.
Podszedłem do niej i musnąłem palcami po policzku.
-Nie martw się skarbie,niedługo wrócę.-Skradłem jej pocałunek i wyszedłem z domu/Odjechałem w kierunku naszej kryjówki,bo tam mieliśmy się spotkać.Tą kryjówkę,a właściwie stary dom znaleźliśmy jakieś dwa lata temu gdy nasze życie nie było jeszcze tak zepsute jak teraz.Spotykaliśmy się tam,żeby pogadać lub ustalić jakiś plan.Do tej pory nikt go nie znalazł i prawdopodobnie do nikogo nie należy.Wróćmy do rzeczywistości.Jadąc prawie wjechałem w jakiś samochód,bo jak widać niektórzy nie umieją jeździć.Co prawda ścigam się od czasu do czasu i nie ukrywam,że jestem najlepszy,ale na drodze zbytnio nie szaleję.Dosyć gadania o mnie.Jestem ciekaw co dalej z naszym planem.W końcu dotarłem na miejsce.Zaparkowałem auto i wszedłem do domu.Louis z tego czekania chyba zasnął.
-Pobudka!Jestem już!-Krzyknąłem.
-Nie śpię,spokojnie.-Zapewnił Louis
-Dobra,więc o czym chciałeś pogadać?-Zapytałem chcąc przejść od razu do rzeczy.
-Zgaduje,że jesteś razem z Megi...ja jestem z Astrid.Myślę,ze zadawanie się z nami jest dla nich niebezpieczne.
-Ameryki tym nie odkryjesz.Też tak myślę,ale co my możemy zrobić?Najwyżej może je chronić tak jak dotychczas.-Ukryłem porwanie Meg,bo pewnie Lou wkurzył by się,a tego nie chcę.
-Hmm...pewnie James chce się trochę pobawić jak to on.Co do planu to trzeba go jeszcze dopracować.Może skontaktowalibyśmy się z Liamem?
-Dobry pomysł,może zgodzi się nam pomóc,chociaż dawno nie gadaliśmy.
-Noo może.
Usłyszałem dźwięk dzwoniącej komórki.Louis poszedł odebrać.W sumie to dużo sobie nie pogadaliśmy.
-Astrid się niecierpliwi,spadam.Spróbuje zadzwonić i umówić się z Liamem.Nara.-Powiedział i wyszedł z domu.
Również wyszedłem i wsiadłem do swojego auta.Odjechałem myśląc nad dopracowaniem planu.Oby Li zgodził się nam pomóc,w sumie to on też ma na pieńku z Jamesem.Na pewno będzie chciał wyrównać rachunki ze starym kolegą.Droga do domu minęła mi spokojnie.Jestem ciekaw co robi Megan.Wysiadłem z samochodu.Delikatnie popchnąłem lakierowane drewno.Zsunąłem buty z nóg i zacząłem szukać dziewczyny.W salonie jej nie było,więc postanowiłem sprawdzić w kuchni.Meg siedziała zajadając coś na krześle odwrócona do mnie tyłem Podszedłem bliżej niej i zakryłem swoimi dłońmi jej oczy.
-Niall wiem,że to ty.-Przysiągłbym,że się uśmiechnęła.
Obróciłem ją przodem do siebie i pocałowałem delikatnie w usta na przywitanie.
-A co tam jemy beze mnie?-Spytałem żartobliwie.
-Zrobiłam na szybko ciasto czekoladowe...-Powiedziała wręczając mi kawałek brązowej masy na talerzyku.
Ciasto było bardzo smaczne.Nie wiedziałem,że z Megan taka dobra kucharka.
-Pyycha!Nałożysz mi jeszcze?-Poprosiłem o dokładkę.
-Ciesze się,że ci smakuje.-Uśmiechnęła się podając mi jeszcze jeden kawałek ciasta.
Odwzajemniłem gest wstawiając talerz do zmywarki.
-Co załatwiałeś?-Zapytała jak zwykle ciekawska Megan.
-Takie tam sprawy...dla dziewczyn są nudne.-Odpowiedziałem i potarłem swoim nosem o jej.Mam nadzieję,że odpuści.
-Ok,ok.Strasznie tajemniczy jesteś.-Stwierdziła przekręcając głowę na bok.
-Jaa?Skądże!Wydaje ci się.-Powiedziałem kierując się do salonu.Dziewczyna szybko złapała mnie za rękę tym samym dotrzymując mi kroku.Usiedliśmy na kanapie wtuleni w siebie.Myślę,że jesteśmy sobie przeznaczeni,bo pomimo wielu kłótni nadal sobie wybaczamy i jesteśmy razem.Mam nadzieję,że nic nas nie rozłączy,nawet jakiś James.W takiej pozycji oglądaliśmy moje zdjęcia z dzieciństwa.Meg poprosiła mnie abym pokazał jej ten album,więc odszukałem go na strychu i zniosłem na dół.Megi mówiła,że byłem bardzo słodki jako mały dzieciak.
-A teraz już nie jestem słodki?-Zapytałem z miną przybitego psa.
-Oj jesteś,jesteś.-Pocałowała mnie i wróciła do dalszego oglądania zdjęć.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wiem,że trochę nudny,ale jak już pisałam w następnych rozdziałach akcja się rozwinie. ;)
Dzięki za uwagę,a teraz przyjemnej lektury ;D
*Pov Louisa*
*Perspektywa Nialla*
Dzwonił Louis i chciał się spotkać.No to muszę zostawić Megan samą.Wszedłem do pokoju i oparłem się o ścianę.
-Zostawiam się na trochę samą.Muszę coś załatwić.-Powiedziałem
-No ok jak musisz.-Zrobiła smutną minę.
Podszedłem do niej i musnąłem palcami po policzku.
-Nie martw się skarbie,niedługo wrócę.-Skradłem jej pocałunek i wyszedłem z domu/Odjechałem w kierunku naszej kryjówki,bo tam mieliśmy się spotkać.Tą kryjówkę,a właściwie stary dom znaleźliśmy jakieś dwa lata temu gdy nasze życie nie było jeszcze tak zepsute jak teraz.Spotykaliśmy się tam,żeby pogadać lub ustalić jakiś plan.Do tej pory nikt go nie znalazł i prawdopodobnie do nikogo nie należy.Wróćmy do rzeczywistości.Jadąc prawie wjechałem w jakiś samochód,bo jak widać niektórzy nie umieją jeździć.Co prawda ścigam się od czasu do czasu i nie ukrywam,że jestem najlepszy,ale na drodze zbytnio nie szaleję.Dosyć gadania o mnie.Jestem ciekaw co dalej z naszym planem.W końcu dotarłem na miejsce.Zaparkowałem auto i wszedłem do domu.Louis z tego czekania chyba zasnął.
-Pobudka!Jestem już!-Krzyknąłem.
-Nie śpię,spokojnie.-Zapewnił Louis
-Dobra,więc o czym chciałeś pogadać?-Zapytałem chcąc przejść od razu do rzeczy.
-Zgaduje,że jesteś razem z Megi...ja jestem z Astrid.Myślę,ze zadawanie się z nami jest dla nich niebezpieczne.
-Ameryki tym nie odkryjesz.Też tak myślę,ale co my możemy zrobić?Najwyżej może je chronić tak jak dotychczas.-Ukryłem porwanie Meg,bo pewnie Lou wkurzył by się,a tego nie chcę.
-Hmm...pewnie James chce się trochę pobawić jak to on.Co do planu to trzeba go jeszcze dopracować.Może skontaktowalibyśmy się z Liamem?
-Dobry pomysł,może zgodzi się nam pomóc,chociaż dawno nie gadaliśmy.
-Noo może.
Usłyszałem dźwięk dzwoniącej komórki.Louis poszedł odebrać.W sumie to dużo sobie nie pogadaliśmy.
-Astrid się niecierpliwi,spadam.Spróbuje zadzwonić i umówić się z Liamem.Nara.-Powiedział i wyszedł z domu.
Również wyszedłem i wsiadłem do swojego auta.Odjechałem myśląc nad dopracowaniem planu.Oby Li zgodził się nam pomóc,w sumie to on też ma na pieńku z Jamesem.Na pewno będzie chciał wyrównać rachunki ze starym kolegą.Droga do domu minęła mi spokojnie.Jestem ciekaw co robi Megan.Wysiadłem z samochodu.Delikatnie popchnąłem lakierowane drewno.Zsunąłem buty z nóg i zacząłem szukać dziewczyny.W salonie jej nie było,więc postanowiłem sprawdzić w kuchni.Meg siedziała zajadając coś na krześle odwrócona do mnie tyłem Podszedłem bliżej niej i zakryłem swoimi dłońmi jej oczy.
-Niall wiem,że to ty.-Przysiągłbym,że się uśmiechnęła.
Obróciłem ją przodem do siebie i pocałowałem delikatnie w usta na przywitanie.
-A co tam jemy beze mnie?-Spytałem żartobliwie.
-Zrobiłam na szybko ciasto czekoladowe...-Powiedziała wręczając mi kawałek brązowej masy na talerzyku.
Ciasto było bardzo smaczne.Nie wiedziałem,że z Megan taka dobra kucharka.
-Pyycha!Nałożysz mi jeszcze?-Poprosiłem o dokładkę.
-Ciesze się,że ci smakuje.-Uśmiechnęła się podając mi jeszcze jeden kawałek ciasta.
Odwzajemniłem gest wstawiając talerz do zmywarki.
-Co załatwiałeś?-Zapytała jak zwykle ciekawska Megan.
-Takie tam sprawy...dla dziewczyn są nudne.-Odpowiedziałem i potarłem swoim nosem o jej.Mam nadzieję,że odpuści.
-Ok,ok.Strasznie tajemniczy jesteś.-Stwierdziła przekręcając głowę na bok.
-Jaa?Skądże!Wydaje ci się.-Powiedziałem kierując się do salonu.Dziewczyna szybko złapała mnie za rękę tym samym dotrzymując mi kroku.Usiedliśmy na kanapie wtuleni w siebie.Myślę,że jesteśmy sobie przeznaczeni,bo pomimo wielu kłótni nadal sobie wybaczamy i jesteśmy razem.Mam nadzieję,że nic nas nie rozłączy,nawet jakiś James.W takiej pozycji oglądaliśmy moje zdjęcia z dzieciństwa.Meg poprosiła mnie abym pokazał jej ten album,więc odszukałem go na strychu i zniosłem na dół.Megi mówiła,że byłem bardzo słodki jako mały dzieciak.
-A teraz już nie jestem słodki?-Zapytałem z miną przybitego psa.
-Oj jesteś,jesteś.-Pocałowała mnie i wróciła do dalszego oglądania zdjęć.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wiem,że trochę nudny,ale jak już pisałam w następnych rozdziałach akcja się rozwinie. ;)
poniedziałek, 2 grudnia 2013
Nowy Blog!
Heej!Postanowiłam założyć jeszcze jednego bloga.Oczywiście tego dalej będę prowadzić.Drugie,nowe opowiadanie będzie magiczne,tyle mogę powiedzieć.Jeśli jesteście ciekawi nowego opowiadania to zapraszam serdecznie tutaj ---> http://on-the-way-wonderland.blogspot.com/ .
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)