*Perspektywa Niallera*
Nie spałem tym razem z Meg,tylko na kanapie.Pomyślałem,że tak będzie lepiej.Wczoraj byłem nieźle wkurzony i zrobiłem kilka rzeczy na które nie miałem wpływu.Wstałem z kanapy i poszedłem do łazienki-trochę się ogarnąć.Po orzeźwiającym prysznicu udałem się na górę,żeby sprawdzić czy Megan śpi.Powoli otworzyłem drzwi.Dziewczyna jeszcze słodko spała. Nie chciałem jej budzi,więc poszedłem zrobić śniadanie.Okazało się,że nie ma potrzebnych składników,w ogóle prawie nic nie było w lodówce.Niestety musiałem pojechać na zakupy.Zamknąłem dom i odjechałem w stronę sklepu.
*Perspektywa Megan*
Wstałam około 9:00.Poszłam do łazienki,żeby się co nieco ogarnąć.Potem zeszłam na dół i spostrzegłam,że nigdzie nie ma Nialla.Może to i lepiej,uniknę na razie rozmowy,którą musimy przeprowadzić.Oczywiście lodówka świeciła pustkami.Teraz będę głodna do przyjazdu Horana.Jak to Pan-Mam-Wszystkich-Gdzieś-Niall nie zostawił mi chociaż jednej małej kartki.Noo bo po co?Przecież to,że będę się martwić o niego(chociaż wcale nie powinnam) w ogóle nie ma znaczenia.Rozsiadłam się na kanapie myśląc co mogę porobić do jego powrotu.Jak to ja zawszę się nudzę.Z braku pomysłów włączyłam telewizor i zaczęłam oglądać jakiś serial.Zazwyczaj czegoś takiego nie oglądam,ale nie było nic innego wiec nie miałam wyjścia.Jakieś 30 minut później usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi,t0rochę się przestraszyłam.Do salonu wszedł nie kto inny jak Niall Horan!Oklaski na stojąco za doprowadzenie mnie do zawału!Po zdjęciu butów i czego tam jeszcze miał(czytaj bluzy) wszedł do salonu.
-Ooo hej Meg.-Powiedział łapiąc się za kark.
-No hej...mogłeś mi zostawić chociaż kartkę gdzie idziesz!Ja tu się zamartwiam,że mnie zostawiłeś lub cos ci się stało!Do tego lodówka jes...-Naskoczyłam na niego,lecz ten przerwał mi pocałunkiem.Na chwilę się w tym zatraciłam,ale szybko wróciłam do rzeczywistości i go odepchnęłam.
-Co ty robisz?Mało ci jeszcze?!Myślałam,że choć trochę zmądrzałeś!-Krzyknęłam i pobiegłam do sypialni.Zamknęłam drzwi na klucz i usiadłam na łóżku znów płacząc.Że też mam jeszcze czym płakać...Ja już po prostu nie wytrzymuje.Po co ja się zgodziłam być jego dziewczyną?!Co ja sobie myślałam?Że będziemy żyć długo i szczęśliwie jak w jakiejś cholernej bajeczce?
-Meg,to nie tak!Przepraszam cię,to nie miało tak wyjść!-Usłyszałam donośny krzyk zza drzwi.
-Taa jasne,no i co jeszcze powiesz?Może,że to wszystko jest jakaś pomyłką?-Krzyknełam w odpowiedzi przez płacz.
-Nie!Przepraszam cię!Proszę wpuść mnie...-Krzyki jakby ucichły,chyba się uspokoił.
Coś mi mówiło,że mam go wpuścić,ale jednak bałam się.W końcu po zaciętej walce ze sobą otworzyłam drzwi.Niall wszedł i podszedł do mnie gładząc mój policzek.
-Megi...-Szepnął.Coś we mnie jakby pękło,tylko on do mnie tak mówił-mój brat,którego nie ma przy mnie. Nie przerwałam chłopakowi dając znak,żeby kontynuował.
-Przepraszam cię za to,że przeze mnie musiałaś tyle przejść,że wpakowałem się do twojego życia niszcząc je,przepraszam cię za wszystko.Lepiej byłoby ci beze mnie,jednak nie mogę cię teraz zostawić,bo nie chcę i muszę cie chronić.Kocham cię Megan Trush!-Powiedział jednym tchem wpatrując się w moje oczy.* Megan teraz albo nigdy-powiedział głos w mojej głowie.*
-Wcale,że nie byłoby mi lepiej bez ciebie.Moje życie nie miało wcześniej sensu,ale gdy spotkałam ciebie...wszystko się zmieniło.Nie ukrywam,że jest mi czasem ciężko z tym wszystkim,ale radzę sobie.mimo,że zadając się z tobą narażam się na niebezpieczeństwo...kocham cię Niall.-Nie wierzę,że to powiedziałam.Nie byłam osoba,któr a z lekkością mówi o swoich uczuciach.
-Ja ciebie też kocham księżniczko.-Przytulił mnie mocno.
Trwaliśmy w uścisku dopóki mój brzuch nie dał o sobie znać.
-Oo widzę,że ktoś tu jest głodny.Właśnie byłem na zakupach,odpocznij sobie,a ja pójdę zrobić ci śniadanie.-Posłał mi jeden z najpiękniejszych swoich uśmiechów i wyszedł.
Położyłam się na łóżku ciesząc się,że pogodziliśmy się z Horankiem.
*Oczkami Astrid*
Świetnie się wczoraj bawiłam.Jestem dziewczyna Louisa!Nie mogę w to uwierzyć.Strasznie się cieszę z tego powodu.Mój chłopak musiał gdzieś pilnie jechać,więc zostałam sama.Megan jak wczoraj wyszła z Niallem tak do teraz nie wróciła do domu.Ciekawe czemu...hahah,ta moja wyobraźnia.Poszłam na dół zjeść śniadanie czyli kanapki.Potem najzwyczajniej w świecie zaczęłam czytać książkę,którą zaczęłam daawno temu.Nie to żebym była jakimś molem książkowym,ale jakoś tak mnie naszło.Włączyłam radio stojące na półce w salonie,żeby przerwać ciszę.Już miałam siadać na kanapie,ale podeszłam do okna widząc jakby coś ruszało się koło drzewa.Zobaczyłam jakąś zakapturzona postać wpatrującą się właśnie w to okno z którego wyglądam.Szybko zasunęłam zasłony i ułożyłam się na kanapie zatracając się w lekturze z nadzieją,ze zapomnę o tej osobie.
*Megan*
Blondyn krzątał się chwilę w kuchni,po czym przyniósł mi śniadanie do łózka.Jaki romantyczny nagle się zrobił...
-Dzięki.-Powiedziałam przyglądając się posiłkowi.Na tacy było kakao i tosty.Proste,a zarazem smaczne jedzenie.Niall usiadł na fotelu przyglądając mi się.wzięłam pierwszy kęs do ust.Nie lubię,gdy ktoś gapi się jak próbuje coś skonsumować.Tosty popijałam co jakiś czas małymi łykami kakaa.Po skończonym posiłku Nialler zabrał tacę wraz z talerzem w celu pozmywania naczyń.Wrócił z dwoma kubkami prawdopodobnie herbaty.Obydwa postawił na małym stoliku.Przypuszczam,że ciecz w kubkach była gorąca,bo widać było unoszącą się pare nad nimi.
-Ty nie jesz?-Zapytałam przerywając ciszę.
-Już jadłem.Przepraszam muszę odebrać.-Wyciągnął dzwoniący telefon z kieszeni czarnych spodni i wyszedł na korytarz.Ciekawe kto do niego dzwoni...co ja się nagle taka ciekawska stałam?Przecież nie musi tłumaczyć mi się z każdej rozmowy telefonicznej.Wzięłam jeden z kubków i upiłam ostrożnie łyk.Herbata wcale nie była taka gorąca na jaką wyglądała.Dzisiaj chciałam zrobić sobie dzień lenistwa.Położyłam się na łóżku kładąc ręce pod głowę.Mam nadzieję,,że ten dzień będzie chociaż trochę spokojniejszy od poprzednich.
*Louis*
Postanowiłem pogadać z Niallem o Jamesie.Wyszedłem z domu mówiąc Astrid,że muszę coś załatwić.Na szczęście nie dopytywała się co,jak i gdzie,co znacznie ułatwiło mi okłamanie jej.Od razu po oddaleniu sie od domu na bezpieczną odległość zadzwoniłem do kumpla.
-Siema-Przywitałem się.
-No siema.-Usłyszałem głos po drugiej stronie.
-Chciałbym się spotkać,omówić pewne rzeczy.Masz czas?
-Spoko,gdzie i o której?
-W naszej kryjówce,najlepiej teraz.
-Dobra,będę za około 20 minut,nara.
-Ok,nara.-Po krótkiej wymianie zdań nacisnąłem czerwoną słuchawkę i schowałem telefon do kieszeni spodni.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~
I jak wam się podoba?Wiem,wiem trochę nudny,ale w następnych rozdziałach będzie się już coś działo ;)
sobota, 30 listopada 2013
wtorek, 26 listopada 2013
Rozdział 12
*Pov Meg*
Nagle do pokoju wszedł,a raczej wbiegł Niall,lecz za nim od razu pojawił się Mark i jakiś jeszcze inny koleś.Blondyn pobił tego,którego na szczęście nie poznałam i zajął się brunetem.Byli tak samo silni.Trawała zacięta walka pomiędzy nimi.
-Niall!Niall!-Krzyczałam bojąc się o niego.
-Spokojnie Meg,nie bój się.-Odpowiedział i przez chiwlę nie uwagi dostał pięścią w brzuch.To wszystko moja wina!Mogłam zamknąć się choć raz i obserwować to całe zajście w milczeniu.Niall widząc łzy spływające po mojej twarzy natychmiast podniósł się i uderzył Marka tak,że tamten stracił przytomność.Szybko się uspokoiłam widząc,że chociaż na chwilę jesteśmy bezpieczni.Chłopak szybko podbiegł do mnie i uwolnił mnie.Chwycił mnie za rękę i pociągnął w stronę wyjścia.Po chwili byliśmy już w samochodzie odjeżdżając z tego paskudnego miejsca.
-Dziękuję Ci,nie wiem co oni by mi zrobili gdyby nie ty.Przepraszam też za to,że wtedy bezmyślnie uciekłam.-Powiedziałam odrywając wzrok od mijanych drzew za szybą.
-Przestań...nie masz za co przepraszać,to moja wina.-Powiedział nie odrywając wzroku od drogi.
-Nie tylko twoja.
-Zrobili ci coś?-Zmienił temat.
-No...w sumie... to zostałam kilkanaście razy uderzona w policzek i brzuch.-Wiedziałam,że zraz wpadnie w złość.
-Co?!Przyrzekam,że coś im zrobię!Pożałują tego,że cię bili!
-Nie!Zostaw ich w spokoju...a wg to skąd James cię zna?-Moja ciekawość wzięła górę.
-Yyy....nie ważne.Daj mi spokój muszę skupić się na drodze.-Jego oczy nagle pociemniały.
-Nie dam ci spokoju.Mam chyba prawo wiedzieć!-Nie wytrzymałam i krzyknęłam do niego.
Jego oczy nie były już niebieskie tylko jakby czarne.Zacisnął mocniej ręce na kierownicy.
-Zamknij się!-Również krzyknął.
Lekko się przestraszyłam,ale dalej chciałam drążyć ten temat.
-Nie zamknę się!Odpowiedz na moje pytanie!-Starałam się uspokoić,ale średnio mi to wychodziło.Dobijało mnie to,że tak dużo nie wiem o Niallu.
-Nie będziesz mi mówić co mam robić su*o!-Wrzasnął.
Te słowa mnie zabolały,chociaż już spotykałam się wiele razy z takimi wyzwiskami,a nawet gorszymi.Kilka niechcianych łez wypłynęło z moich oczu.Czasami chciałabym być pozbawiona kanału łzowego,bo za często płaczę.Odwróciłam głowę w stronę szyby i zamilkłam.Gdy dotarliśmy do domu Niall wyszedł bez słowa z samochodu zostawiając mnie w nim samą.No to teraz poznam Horana od złej strony,zapowiada się ciekawie...(czujecie ten sarkazm?)Wyszłam z auta i weszłam do domu z impetem trzaskając drzwiami.Na kanapie zastałam Nialla palącego papierosa,zapewne po to by się trochę uspokoić.Pobiegłam na górę i zamknęłam się w łazience.Oparłam się o ścianę i osunęłam się biorąc kolana pod brodę.Kurde,nie ma tu niczego ostrego?W torebce zawsze noszę żyletkę,ale aktualnie nie mam przy sobie torebki...Tak tnę się w sytuacjach,gdy moje życie nie ma sensu.Czyli prawie zawsze.Nikt oprócz Astrid o tym nie wie.To taka moja słodka tajemnica(pomijając wydarzenia z przeszłości).Wiele razy próbowała namówić mnie na terapię,ale odmawiałam jej.Takie rany chociaż na chwilę pozwalają zapomnieć mi o rzeczywistości.Gdy obserwuje krew wypływającą z ran nie myślę o niczym.Czasami wpadałam w "trans",przez co byłam już parę razy w szpitalu.Teraz pozostało mi tylko znów płakać.Przesiedziałam w tej łazience jakąś godzinę.Widzę,że Pan Wielce Wielmożny Horan nie zainteresował się czy jeszcze wg żyję.
-Meg otwórz drzwi!-Jak na zawołanie pojawił sie przed drzwiami waląc w nie pięściami.
-Drugą łazienkę masz na dole,myślałam,że znasz swoje mieszkanie.-Odparłam sucho.
-Wiesz,że nie o to chodzi.Otwieraj te cholerne drzwi!-Coś czuję,że zaraz drzwi zostaną wyważone.
Będę tak miła i podroczę się z nim jeszcze trochę.
-Ani mi się śni Horan.-Odpowiedziałam.
-Do cholery jasnej!Otwieraj!!-Po co chce się do mnie dostać jak i tak nic dla niego nie znaczę.
-Też cię miło słyszeć.-Kolejna złośliwa odpowiedź.
Usłyszałam jeszcze szereg przekleństw i drzwi zostały wyrwane z zawiasów i odrzucone na bok.Ujrzałam wkurzonego Nialla.Powoli podniosłam się z podłogi.
-Czego chcesz?-Zapytałam nie patrząc na niego.
-Gówna,wiesz?No...chciałem cię przeprosić...nie powinienem cię wyzywać,jeszcze raz przepraszam.-Tym razem jego ton głosu stał się czuły.
-Daruj sobie,jestem zmęczona.-Powiedziałam i jak gdyby nigdy nic poszłam wcześniej trącając Nialla ramieniem położyć się w sypialni.Teraz ma zafundowaną robotę-naprawić drzwi od łazienki.Zanim zasnęłam poczułam jak jestem przykrywana kocem.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dodałam rozdział 12 chociaż nie było 5 komentarzy :/ No co się z wami dzieje?Jest prawie 900 wyświetleń a komentarzy pod rozdziałem ledwo 3-4.No dobra,nie użalam się już,bo wiem,że to nudne.W tym rozdziale jak zapewne zauważyliście pojawił się bad boy Niall.Podoba wam się taka odsłona Niallera??
P.SCoś jakiś dzisiaj mam smutny dzień...to tak jak zawsze.Wy też czasami macie takie dni?
Nagle do pokoju wszedł,a raczej wbiegł Niall,lecz za nim od razu pojawił się Mark i jakiś jeszcze inny koleś.Blondyn pobił tego,którego na szczęście nie poznałam i zajął się brunetem.Byli tak samo silni.Trawała zacięta walka pomiędzy nimi.
-Niall!Niall!-Krzyczałam bojąc się o niego.
-Spokojnie Meg,nie bój się.-Odpowiedział i przez chiwlę nie uwagi dostał pięścią w brzuch.To wszystko moja wina!Mogłam zamknąć się choć raz i obserwować to całe zajście w milczeniu.Niall widząc łzy spływające po mojej twarzy natychmiast podniósł się i uderzył Marka tak,że tamten stracił przytomność.Szybko się uspokoiłam widząc,że chociaż na chwilę jesteśmy bezpieczni.Chłopak szybko podbiegł do mnie i uwolnił mnie.Chwycił mnie za rękę i pociągnął w stronę wyjścia.Po chwili byliśmy już w samochodzie odjeżdżając z tego paskudnego miejsca.
-Dziękuję Ci,nie wiem co oni by mi zrobili gdyby nie ty.Przepraszam też za to,że wtedy bezmyślnie uciekłam.-Powiedziałam odrywając wzrok od mijanych drzew za szybą.
-Przestań...nie masz za co przepraszać,to moja wina.-Powiedział nie odrywając wzroku od drogi.
-Nie tylko twoja.
-Zrobili ci coś?-Zmienił temat.
-No...w sumie... to zostałam kilkanaście razy uderzona w policzek i brzuch.-Wiedziałam,że zraz wpadnie w złość.
-Co?!Przyrzekam,że coś im zrobię!Pożałują tego,że cię bili!
-Nie!Zostaw ich w spokoju...a wg to skąd James cię zna?-Moja ciekawość wzięła górę.
-Yyy....nie ważne.Daj mi spokój muszę skupić się na drodze.-Jego oczy nagle pociemniały.
-Nie dam ci spokoju.Mam chyba prawo wiedzieć!-Nie wytrzymałam i krzyknęłam do niego.
Jego oczy nie były już niebieskie tylko jakby czarne.Zacisnął mocniej ręce na kierownicy.
-Zamknij się!-Również krzyknął.
Lekko się przestraszyłam,ale dalej chciałam drążyć ten temat.
-Nie zamknę się!Odpowiedz na moje pytanie!-Starałam się uspokoić,ale średnio mi to wychodziło.Dobijało mnie to,że tak dużo nie wiem o Niallu.
-Nie będziesz mi mówić co mam robić su*o!-Wrzasnął.
Te słowa mnie zabolały,chociaż już spotykałam się wiele razy z takimi wyzwiskami,a nawet gorszymi.Kilka niechcianych łez wypłynęło z moich oczu.Czasami chciałabym być pozbawiona kanału łzowego,bo za często płaczę.Odwróciłam głowę w stronę szyby i zamilkłam.Gdy dotarliśmy do domu Niall wyszedł bez słowa z samochodu zostawiając mnie w nim samą.No to teraz poznam Horana od złej strony,zapowiada się ciekawie...(czujecie ten sarkazm?)Wyszłam z auta i weszłam do domu z impetem trzaskając drzwiami.Na kanapie zastałam Nialla palącego papierosa,zapewne po to by się trochę uspokoić.Pobiegłam na górę i zamknęłam się w łazience.Oparłam się o ścianę i osunęłam się biorąc kolana pod brodę.Kurde,nie ma tu niczego ostrego?W torebce zawsze noszę żyletkę,ale aktualnie nie mam przy sobie torebki...Tak tnę się w sytuacjach,gdy moje życie nie ma sensu.Czyli prawie zawsze.Nikt oprócz Astrid o tym nie wie.To taka moja słodka tajemnica(pomijając wydarzenia z przeszłości).Wiele razy próbowała namówić mnie na terapię,ale odmawiałam jej.Takie rany chociaż na chwilę pozwalają zapomnieć mi o rzeczywistości.Gdy obserwuje krew wypływającą z ran nie myślę o niczym.Czasami wpadałam w "trans",przez co byłam już parę razy w szpitalu.Teraz pozostało mi tylko znów płakać.Przesiedziałam w tej łazience jakąś godzinę.Widzę,że Pan Wielce Wielmożny Horan nie zainteresował się czy jeszcze wg żyję.
-Meg otwórz drzwi!-Jak na zawołanie pojawił sie przed drzwiami waląc w nie pięściami.
-Drugą łazienkę masz na dole,myślałam,że znasz swoje mieszkanie.-Odparłam sucho.
-Wiesz,że nie o to chodzi.Otwieraj te cholerne drzwi!-Coś czuję,że zaraz drzwi zostaną wyważone.
Będę tak miła i podroczę się z nim jeszcze trochę.
-Ani mi się śni Horan.-Odpowiedziałam.
-Do cholery jasnej!Otwieraj!!-Po co chce się do mnie dostać jak i tak nic dla niego nie znaczę.
-Też cię miło słyszeć.-Kolejna złośliwa odpowiedź.
Usłyszałam jeszcze szereg przekleństw i drzwi zostały wyrwane z zawiasów i odrzucone na bok.Ujrzałam wkurzonego Nialla.Powoli podniosłam się z podłogi.
-Czego chcesz?-Zapytałam nie patrząc na niego.
-Gówna,wiesz?No...chciałem cię przeprosić...nie powinienem cię wyzywać,jeszcze raz przepraszam.-Tym razem jego ton głosu stał się czuły.
-Daruj sobie,jestem zmęczona.-Powiedziałam i jak gdyby nigdy nic poszłam wcześniej trącając Nialla ramieniem położyć się w sypialni.Teraz ma zafundowaną robotę-naprawić drzwi od łazienki.Zanim zasnęłam poczułam jak jestem przykrywana kocem.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dodałam rozdział 12 chociaż nie było 5 komentarzy :/ No co się z wami dzieje?Jest prawie 900 wyświetleń a komentarzy pod rozdziałem ledwo 3-4.No dobra,nie użalam się już,bo wiem,że to nudne.W tym rozdziale jak zapewne zauważyliście pojawił się bad boy Niall.Podoba wam się taka odsłona Niallera??
P.SCoś jakiś dzisiaj mam smutny dzień...to tak jak zawsze.Wy też czasami macie takie dni?
wtorek, 19 listopada 2013
Rozdział 11
*Oczami Astrid*
Otworzyłam drzwi,a w nich stał Niall.
-Siema,jest Meg?Byliśmy umówieni.-Zapytał
-Yyy,nie ma jej.Możesz poczekać na nią,wejdź.-Zaprosiłam go do środka.
-Oo Niall,co ty tu robisz?-Zapytał Lou.
-Umówiłem się z Megan,a jej nie ma...-Kątem oka zauważyłam jak blondyn zaciska pięści,chyba się trochę wkurzył.
-Hej!Oooo,a co ty tu robisz Louis?Niall?!Boże,przepraszam,dużo się spóźniłam?-Do salonu wpadła Meg.
-Niee,tylko kilka minut.-Odpowiedział już spokojny Horan.
-No,a ja przyszedłem do Astrid wcześniej.-Powiedział Louis.
-No ale...czemu macie mokre włosy?
-Boo byliśmy w basenie.-Powiedzieliśmy w tym samym czasie z Louisem.
-Hahah...doobra,w szczegóły nie wnikam.
-To my będziemy sie już zbierać.-Powiedział Nialler.
*Oczkami Meg*
Horan chwycił mnie mocno za nadgarstek i pociągnął do wyjścia.
-Powiedz...Louis jest taki sam?-Zapytałam.
-Louis?...Tak-Odpowiedział.
-No ale przecież jest miły dla Astrid .-Nie ogarniam tego.
-Noo tak,ale jak się wkurzy to tak samo jak do mnie lepiej się nie zbliżać.
-...Ja was nigdy nie zrozumiem.Możesz mnie puścić?To boli!-Krzyknęłam.
Blondyn natychmiast wypuścił z uścisku moją rękę.Dalej szliśmy w ciszy.Tym razem nie miał samochodu.Dotarliśmy do parku i standardowo usiedliśmy na ławce.
-Więc..po co chciałeś się spotkać?-Zapytałam.
-No bo...cholera..bo...
-Powiedz to wreszcie!
-No bo Meg,ja cię na prawdę lubię.
-Fajnie i co z tego?
-To z tego,że... ja cię chyba...kocham.-Powiedział ledwo słyszalnie.
-Aha...CO?!-Dopiero teraz dotarło do mnie to co powiedział przed chwilą.
-To co słyszałaś.
-Niall,ja chyba też...się w tobie zakochałam.
Chłopak nic więcej nie powiedział tylko pocałował mnie.Zatraciłam się nie wiedząc co robię.Horan zaczął mi robić malinkę.No i ja na to pozwalam?
-Teraz już jesteś moja.-Wyszeptał mi do ucha i przygryzł jego płatek.
Do tego parku na serio chyba nikt nie przychodzi.
-no dobra,haha,mów co chcesz,ale chodźmy już do domu.
-Mojego czy twojego?
-Mnie się pytasz?
-Ok,to idziemy do mnie.-Poruszał zabawnie brwiami.
-Nie chce wiedzieć co miałeś teraz na myśli...-Podniosłam się z ławki,a za mną Niall.Szliśmy spacerkiem trzymajac się za ręce jak każda kochająca się para.Trochę długo zszedł nam ten spacer do domu.Weszliśmy do środka.
-Co robimy?-Zadałam moje podstawowe pytanie.
Niestety nie dostałam odpowiedzi tylko usta Nialla przylegnięte do moich.Oplotłam nogi wokół bioder chłopaka,a on zaczął kierować się do sypialni.Czy ja tego chcę?Coś mi mówiło,że nie i chyba tego się na razie posłucham.Zostałam położona na łóżku.Wkrótce nie miałam już na sobie koszulki.To samo miało się stać z moimi spodniami,ale nie pozwoliłam na to.Niezniechęciło go to i zabierał sie za odpinanie mojego stanika.
-Niall!Do cholery zostaw mnie!Nie teraz..nie mogę i nie chce na razie!-Poprosiłam go,lecz na marne.
Coś czuję,że zaczyna się powtórka z parku.Łzy znów zaczęły pojawiać się na moich policzkach.Musze od niego uciec!Zebrałam w sobie całą siłę na jaką było mnie teraz stać i odepchnęłam go.Szybko chwyciłam swoją bluzkę,ubrałam ja i wybiegłam z domu.
-Megan,wracaj!Proszę cię,nic ci nie zrobię!-Usłyszałam nawoływanie.
W dupie go mam...już raz mi obiecywał i nie dotrzymał obietnicy.To,że jestem jego dziewczyną nie znaczy,że od razu pójdę z nim do łóżka.Biegłam przed siebie,nie orientowałam się w okolicy.Nagle poczułam silny uścisk w talii.Myślałam,że to Niall.
-Puść mnie!Horan,idioto zostaw mnie.Słyszysz?-Krzyczałam i wyrywałam się za co zostałam obrócona przodem do jakiegoś chłopaka i uderzona w twarz.
-Twój chłopak cię nie uratuje.Przy okazji jestem James.-Podszedł bliżej.Czyli,że było dwóch kolesi.Ten co mnie trzyma włamał się do domu irlandczyka.
-Puśćcie mnie!Czego ode mnie chcecie?!-Bałam się,ale nie dawałam tego po sobie poznać.
-Chciałbym,żeby Horan troszkę pocierpiał.Ty nadajesz się do tego idealnie.-Uśmiechnął się złośliwie.
-Co to znaczy?-Zapytałam kompletnie nic nie rozumiejąc.
-Za dużo pytań,mała.-Machnął ręką na bodajże Marka.Brunet natychmiast podniósł mnie i wsadził do auta.Oczywiście próbowałam uciec,ale nie udało mi się i na dodatek zostałam kilka razy uderzona w twarz i brzuch.Na szczęście siedziałam sama na tyłach.Zignorowałam ból i dyskretnie wyjęłam komórkę z torebki.Napisałam smsa do Nialla.
Wyciszyłam telefon i schowałam tym razem do kieszeni.Oby Niall odczytał moją wiadomość.Kto wie co oni chcą mi zrobić?
*W tym samym czasie-Astrid*
Zostaliśmy sami w domu.
-Już prawie 20,idę się przebrać.-Oznajmiłam i pobiegłam na górę.Szybko zmieniłam ubrania.Teraz tylko muszę zrobić makijaż i fryzurę.
Zajeło mi to jakieś 30 minut.Gotowa zeszłam na dół.
-Woow...warto było czekać.Pięknie wyglądasz.-Powiedział oniemiały Louis.
-Dzięki...-Zarumieniłam się trochę.
-No to jedziemy!-Wyszliśmy z domu uprzednio zamykając go.Chłopak pomógł wsiąść mi do samochodu.Sam też wsiadł i odpalił silnik.Do restauracji jechaliśmy w ciszy.Budynek bardzo ładnie wyglądał,a w środku było jeszcze ładniej.Usiedliśmy do stolika i wzięliśmy kartę menu.
-Co zamawiasz?-Zapytał po chwili Louis.
-Nie mam pojęcia...
-Ok,to ja zamówię dla nas.-Powiedział i złożył zamówienie.Kelner posłusznie zapisał zamówienie i odszedł w stronę kuchni.
-Ta restauracja musi być droga...-Zaczęłam rozmowę.
-Eee tam,ważne,żebyśmy miło spędzili ten czas.
-To miłe z twojej strony,ale nie wiem czy...-Wypowiedź przerwał mi kelner,który podał nam posiłek.Zrezygnowałam z dokończenia wypowiedzi i zaczęłam jeść.Nie wiem co to było,ale było bardzo dobre.Gdy skończyliśmy jeść kelner zabrał talerze i przyniósł wino,które nalał nam do kieliszków.Wzięłam kieliszek do reki i upiłam łyk wina.To samo zrobił Lou.
-Więc...Astrid...przejdę do rzeczy...czy chciałabyś zostać moją dziewczyną?-Zapytał niespodziewanie Louis.
-...yyy....tak,oczywiście,że tak.-Szybko rozważyłam wszystkie za i przeciw i zgodziłam się.
Chłopak przysunął się bliżej mnie i wpił się w moje usta.Można powiedzieć,że ta chwila była magiczna.Jednak szybko się zorientowaliśmy,że jesteśmy w miejscu publicznym.Natychmiast przerwaliśmy pocałunek.Posiedzieliśmy jeszcze chwilę rozmawiając głównie o mnie.
-To...może pójdziemy już do domu?-Zapytałam.
-Jasne,tylko zapłacę.-Rzucił na stół banknoty i wyszedł razem ze mną z budynku.Znów jechaliśmy w ciszy,nie lubię tego.Po kilkunastu minutach weszliśmy do mieszkania i skierowaliśmy się do mojego pokoju.
*Perspektywa Nialla*
Fu*k...znów spiep****em sprawę.Dla czego chociaż raz nie mogę przestać w odpowiedniej chwili?!Meg wybiegła w nocy w nieznaną okolicę.I to moja wina!Ehh...Niedobrze,cholernie niedobrze!Chciałem za nią wybiec,ale to nie miało sensu,nie dogoniłbym jej.Wściekły opadłem na kanapę.Nagle dostałem smsa.Szybko wyjąłem telefon i przeczytałem go.
O kurde...James ją znalazł,a jeśli jej coś zrobi?!Wtedy osobiście zgotuje mu takie piekło,że się nie pozbiera.Wsiadłem szybko do samochodu i zacząłem szukać kluczyków do niego po kieszeniach.Do głowy przychodziło mi jedno miejsce,a mianowicie stara hala handlowa.To tam zawsze były jakieś spotkania itp.Po za tym nikt oprócz Jamesa,Marka,mnie i Louisa nie wie,że takie coś w ogóle istnieje.W końcu znalazłem je i włożyłem do stacyjki.Przedtem schowałem jeszcze pistolet do kieszeni mojej kurtki.Ruszyłem do hali.Szczerze mówiąc przepisy drogowe i gliny miałem w dupie.Starałem się jechać jak najszybciej.Po jakichś 10 minutach byłem na miejscu.Nie dało się nie zauważyć samochodu Jamesa zaparkowanego obok budynku.Gdybym tylko miał tłumik mógłbym strzelić w opony,żeby nie mogli nas gonić gdy już będę uciekać z Meg.No niestety o tym nie pomyślałem.Wyciągnąłem pistolet i zacząłem skradać się do drzwi wejściowych.
*Perspektywa Megan*
Siedziałam w jakimś dziwnym pomieszczeniu gdzie były tylko 3 krzesła na krzyż.Na jednym z nich siedziałam związana ja.
-Co chcecie mi zrobić?Dlaczego akurat ja?!-Zapytałam zrozpaczona.
-Jest wiele rzeczy,które możemy ci zrobić np.pobić,zgwałcić...aż żal wybierać tylko jedną możliwość.Najlepiej jeśli Horan będzie to widział...-Zastanawiał się James.
-Jesteś jakiś psychicznie chory!-Krzyknęłam.
-A dziękuję,Mark...wiesz co masz robić.-Zanim odebrał jakiś telefon zdążył to powiedzieć.
-No to może się zabawimy?-Przybliżył się do mnie Mark.
-No,a może nie,idioto?-Odpyskowałam.
Na usłyszane słowa Mark uderzył mnie w twarz,a następnie w brzuch.
-Nigdy nie waż się mnie obrażać,bo skończy się to dla ciebie bardzo źle.-Powiedział i odszedł.
Przynajmniej sobie poszedł.Czułam jak mój stary kolega ból zaczyna dawać o sobie znać.Mogłam trochę pomyśleć zanim coś powiedziałam.Teraz będę mieć niezłe siniaki o ile się na tym skończy.Siłę to on ma,nie powiem.Ja nie chce tak skończyć!Dopiero co mam chłopaka.Właśnie...mam nadzieję,że Niall już po mnie jedzie.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Łapcie wcześniej rozdział <3 Tym razem coś się zaczęło dziać ;P
Dzisiaj taki mały szantażyk ...
5 komentarzy = nowy rozdział
Otworzyłam drzwi,a w nich stał Niall.
-Siema,jest Meg?Byliśmy umówieni.-Zapytał
-Yyy,nie ma jej.Możesz poczekać na nią,wejdź.-Zaprosiłam go do środka.
-Oo Niall,co ty tu robisz?-Zapytał Lou.
-Umówiłem się z Megan,a jej nie ma...-Kątem oka zauważyłam jak blondyn zaciska pięści,chyba się trochę wkurzył.
-Hej!Oooo,a co ty tu robisz Louis?Niall?!Boże,przepraszam,dużo się spóźniłam?-Do salonu wpadła Meg.
-Niee,tylko kilka minut.-Odpowiedział już spokojny Horan.
-No,a ja przyszedłem do Astrid wcześniej.-Powiedział Louis.
-No ale...czemu macie mokre włosy?
-Boo byliśmy w basenie.-Powiedzieliśmy w tym samym czasie z Louisem.
-Hahah...doobra,w szczegóły nie wnikam.
-To my będziemy sie już zbierać.-Powiedział Nialler.
*Oczkami Meg*
Horan chwycił mnie mocno za nadgarstek i pociągnął do wyjścia.
-Powiedz...Louis jest taki sam?-Zapytałam.
-Louis?...Tak-Odpowiedział.
-No ale przecież jest miły dla Astrid .-Nie ogarniam tego.
-Noo tak,ale jak się wkurzy to tak samo jak do mnie lepiej się nie zbliżać.
-...Ja was nigdy nie zrozumiem.Możesz mnie puścić?To boli!-Krzyknęłam.
Blondyn natychmiast wypuścił z uścisku moją rękę.Dalej szliśmy w ciszy.Tym razem nie miał samochodu.Dotarliśmy do parku i standardowo usiedliśmy na ławce.
-Więc..po co chciałeś się spotkać?-Zapytałam.
-No bo...cholera..bo...
-Powiedz to wreszcie!
-No bo Meg,ja cię na prawdę lubię.
-Fajnie i co z tego?
-To z tego,że... ja cię chyba...kocham.-Powiedział ledwo słyszalnie.
-Aha...CO?!-Dopiero teraz dotarło do mnie to co powiedział przed chwilą.
-To co słyszałaś.
-Niall,ja chyba też...się w tobie zakochałam.
Chłopak nic więcej nie powiedział tylko pocałował mnie.Zatraciłam się nie wiedząc co robię.Horan zaczął mi robić malinkę.No i ja na to pozwalam?
-Teraz już jesteś moja.-Wyszeptał mi do ucha i przygryzł jego płatek.
Do tego parku na serio chyba nikt nie przychodzi.
-no dobra,haha,mów co chcesz,ale chodźmy już do domu.
-Mojego czy twojego?
-Mnie się pytasz?
-Ok,to idziemy do mnie.-Poruszał zabawnie brwiami.
-Nie chce wiedzieć co miałeś teraz na myśli...-Podniosłam się z ławki,a za mną Niall.Szliśmy spacerkiem trzymajac się za ręce jak każda kochająca się para.Trochę długo zszedł nam ten spacer do domu.Weszliśmy do środka.
-Co robimy?-Zadałam moje podstawowe pytanie.
Niestety nie dostałam odpowiedzi tylko usta Nialla przylegnięte do moich.Oplotłam nogi wokół bioder chłopaka,a on zaczął kierować się do sypialni.Czy ja tego chcę?Coś mi mówiło,że nie i chyba tego się na razie posłucham.Zostałam położona na łóżku.Wkrótce nie miałam już na sobie koszulki.To samo miało się stać z moimi spodniami,ale nie pozwoliłam na to.Niezniechęciło go to i zabierał sie za odpinanie mojego stanika.
-Niall!Do cholery zostaw mnie!Nie teraz..nie mogę i nie chce na razie!-Poprosiłam go,lecz na marne.
Coś czuję,że zaczyna się powtórka z parku.Łzy znów zaczęły pojawiać się na moich policzkach.Musze od niego uciec!Zebrałam w sobie całą siłę na jaką było mnie teraz stać i odepchnęłam go.Szybko chwyciłam swoją bluzkę,ubrałam ja i wybiegłam z domu.
-Megan,wracaj!Proszę cię,nic ci nie zrobię!-Usłyszałam nawoływanie.
W dupie go mam...już raz mi obiecywał i nie dotrzymał obietnicy.To,że jestem jego dziewczyną nie znaczy,że od razu pójdę z nim do łóżka.Biegłam przed siebie,nie orientowałam się w okolicy.Nagle poczułam silny uścisk w talii.Myślałam,że to Niall.
-Puść mnie!Horan,idioto zostaw mnie.Słyszysz?-Krzyczałam i wyrywałam się za co zostałam obrócona przodem do jakiegoś chłopaka i uderzona w twarz.
-Twój chłopak cię nie uratuje.Przy okazji jestem James.-Podszedł bliżej.Czyli,że było dwóch kolesi.Ten co mnie trzyma włamał się do domu irlandczyka.
-Puśćcie mnie!Czego ode mnie chcecie?!-Bałam się,ale nie dawałam tego po sobie poznać.
-Chciałbym,żeby Horan troszkę pocierpiał.Ty nadajesz się do tego idealnie.-Uśmiechnął się złośliwie.
-Co to znaczy?-Zapytałam kompletnie nic nie rozumiejąc.
-Za dużo pytań,mała.-Machnął ręką na bodajże Marka.Brunet natychmiast podniósł mnie i wsadził do auta.Oczywiście próbowałam uciec,ale nie udało mi się i na dodatek zostałam kilka razy uderzona w twarz i brzuch.Na szczęście siedziałam sama na tyłach.Zignorowałam ból i dyskretnie wyjęłam komórkę z torebki.Napisałam smsa do Nialla.
Wyciszyłam telefon i schowałam tym razem do kieszeni.Oby Niall odczytał moją wiadomość.Kto wie co oni chcą mi zrobić?
*W tym samym czasie-Astrid*
Zostaliśmy sami w domu.
-Już prawie 20,idę się przebrać.-Oznajmiłam i pobiegłam na górę.Szybko zmieniłam ubrania.Teraz tylko muszę zrobić makijaż i fryzurę.
Zajeło mi to jakieś 30 minut.Gotowa zeszłam na dół.
-Woow...warto było czekać.Pięknie wyglądasz.-Powiedział oniemiały Louis.
-Dzięki...-Zarumieniłam się trochę.
-No to jedziemy!-Wyszliśmy z domu uprzednio zamykając go.Chłopak pomógł wsiąść mi do samochodu.Sam też wsiadł i odpalił silnik.Do restauracji jechaliśmy w ciszy.Budynek bardzo ładnie wyglądał,a w środku było jeszcze ładniej.Usiedliśmy do stolika i wzięliśmy kartę menu.
-Co zamawiasz?-Zapytał po chwili Louis.
-Nie mam pojęcia...
-Ok,to ja zamówię dla nas.-Powiedział i złożył zamówienie.Kelner posłusznie zapisał zamówienie i odszedł w stronę kuchni.
-Ta restauracja musi być droga...-Zaczęłam rozmowę.
-Eee tam,ważne,żebyśmy miło spędzili ten czas.
-To miłe z twojej strony,ale nie wiem czy...-Wypowiedź przerwał mi kelner,który podał nam posiłek.Zrezygnowałam z dokończenia wypowiedzi i zaczęłam jeść.Nie wiem co to było,ale było bardzo dobre.Gdy skończyliśmy jeść kelner zabrał talerze i przyniósł wino,które nalał nam do kieliszków.Wzięłam kieliszek do reki i upiłam łyk wina.To samo zrobił Lou.
-Więc...Astrid...przejdę do rzeczy...czy chciałabyś zostać moją dziewczyną?-Zapytał niespodziewanie Louis.
-...yyy....tak,oczywiście,że tak.-Szybko rozważyłam wszystkie za i przeciw i zgodziłam się.
Chłopak przysunął się bliżej mnie i wpił się w moje usta.Można powiedzieć,że ta chwila była magiczna.Jednak szybko się zorientowaliśmy,że jesteśmy w miejscu publicznym.Natychmiast przerwaliśmy pocałunek.Posiedzieliśmy jeszcze chwilę rozmawiając głównie o mnie.
-To...może pójdziemy już do domu?-Zapytałam.
-Jasne,tylko zapłacę.-Rzucił na stół banknoty i wyszedł razem ze mną z budynku.Znów jechaliśmy w ciszy,nie lubię tego.Po kilkunastu minutach weszliśmy do mieszkania i skierowaliśmy się do mojego pokoju.
*Perspektywa Nialla*
Fu*k...znów spiep****em sprawę.Dla czego chociaż raz nie mogę przestać w odpowiedniej chwili?!Meg wybiegła w nocy w nieznaną okolicę.I to moja wina!Ehh...Niedobrze,cholernie niedobrze!Chciałem za nią wybiec,ale to nie miało sensu,nie dogoniłbym jej.Wściekły opadłem na kanapę.Nagle dostałem smsa.Szybko wyjąłem telefon i przeczytałem go.
*Perspektywa Megan*
Siedziałam w jakimś dziwnym pomieszczeniu gdzie były tylko 3 krzesła na krzyż.Na jednym z nich siedziałam związana ja.
-Co chcecie mi zrobić?Dlaczego akurat ja?!-Zapytałam zrozpaczona.
-Jest wiele rzeczy,które możemy ci zrobić np.pobić,zgwałcić...aż żal wybierać tylko jedną możliwość.Najlepiej jeśli Horan będzie to widział...-Zastanawiał się James.
-Jesteś jakiś psychicznie chory!-Krzyknęłam.
-A dziękuję,Mark...wiesz co masz robić.-Zanim odebrał jakiś telefon zdążył to powiedzieć.
-No to może się zabawimy?-Przybliżył się do mnie Mark.
-No,a może nie,idioto?-Odpyskowałam.
Na usłyszane słowa Mark uderzył mnie w twarz,a następnie w brzuch.
-Nigdy nie waż się mnie obrażać,bo skończy się to dla ciebie bardzo źle.-Powiedział i odszedł.
Przynajmniej sobie poszedł.Czułam jak mój stary kolega ból zaczyna dawać o sobie znać.Mogłam trochę pomyśleć zanim coś powiedziałam.Teraz będę mieć niezłe siniaki o ile się na tym skończy.Siłę to on ma,nie powiem.Ja nie chce tak skończyć!Dopiero co mam chłopaka.Właśnie...mam nadzieję,że Niall już po mnie jedzie.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Łapcie wcześniej rozdział <3 Tym razem coś się zaczęło dziać ;P
Dzisiaj taki mały szantażyk ...
5 komentarzy = nowy rozdział
piątek, 15 listopada 2013
Rozdział 10
*Oczami Astrid*
-Ok,więc mieszkam w Londynie,moi rodzice nie żyją,moim najlepszym kumplem jest Niall,nie mam dziewczyny.-Powiedział i puścił mi oczko.
-Przykro mi z powodu twoich rodziców...czym się zajmujesz?-Zapytałam ignorując jego gest.
-Eee...niczym ważnym.-Odpowiedział wymijająco.
-No dobra,co robimy?-Zaczynało mi się nudzić.Ciekawe czy Lou przypadkiem czegoś nie ukrywa.
-Hmm...-Uśmiechnął się,chwycił poduszkę i uderzył mnie nią.
-Haha,dobra!-Chwyciłam druga poduszkę i również uderzyłam chłopaka.
Tłukliśmy się,aż nam(a raczej mi) nie zabrakło sił.Dostałam poduszką i upadłam na Louisa.
-Przepraszam!Nic ci nie jest?-Przeraziłam się.
-Nic sie nie stało,nawet fajnie być przygniecionym przez ciebie,hahahah...-Powiedział i zaśmiał się.
-...Jeszcze raz sorki.-Powiedziałam i podniosłam się z chłopaka.
-Spox.-Również się podniósł.
-Ale jestem głodna,wogóle śniadania nie jadłam.-Oznajmiłam nie wiadomo po co.
-No to chodźmy coś ugotować.-Powiedział i zszedł na dół.Ja również poszłam na dół.W kuchni zastałam Tommo grzebiącego w logówce.
-Zrobimy spaghetti.-Oznajmił.
-Ok.-Wszystko jedno co,bylebym mogła zjeść.
Pomogłam wyciągnąć składniki na stół.Chwilę potem zabraliśmy się do roboty.Nie wiedziałam,że Lou umie trochę gotować.Pewnie jeszcze wielu rzeczy o nim nie wiem i wcale ten fakt mnie nie cieszy.Po jakiejś godzinie pełnej bitew na jedzenie danie było gotowe.Na szczęście mieliśmy tylko brudne twarze.Umyliśmy sie i zaczęliśmy jeść.
-Fajnie się z tobą gotowało.-Przerwałam ciszę.
-Mi z tobą też.-Odparł.
Gdy skończyliśmy jeść wzięłam się za zmywanie naczyń.Oczywiście mamy zmywarkę,ale chwilowo jest w naprawie.
-Daj,ja pozmywam.-Zaoferował pomoc Louis.
-Nie,ty prawie sam ugotowałeś spaghetti,więc ja chociaż pozmywam.-Uparłam się.
-No doobra,znaj moją dobra stronę.-Oparł się chyba o stół.
-Co robisz?-Zapytałam wiedząc,że cały czas jest w kuchni.
-Czekam,aż skończysz zmywać.-Odparł.
W końcu udało mi sie pozmywać wszystkie naczynia.
-Co teraz robimy?-Miałam nadzieję,że coś wymyśli.
-Może pójdziemy na spacer?-Zaproponował.
-Ok.-Poszliśmy ubierać buty.Na dworze na szczęście było ciepło,dokładnie początek lata.Postanowiliśmy pójść nad jezioro.
*W tym samym czasie-oczami Meg*
Na śniadanie poszłam do kawiarni,w zasadzie to takiej jakby restauracji.Lubiłam tu przychodzić.Dzisiaj coś mi tak nudno było samej,więc postanowiłam zadzwonić do Cassie...Zgodziła się na spotkanie,ma być za jakieś 10 minut.W między czasie weszłam sobie na telefonie na facebooka.Usłyszałam jak ktoś przysiada sie do mojego stolika.Wylogowałam się i schowałam telefon do torebki.
-Heej,już jestem.-Przywitała sie Cassie.
-Hej.-Odpowiedziałam.
-Widzę,że lubisz tu przychodzić.-Stwierdziła.
-Tak,fajne miejsce...Może opowiesz coś o sobie?
-Ok,nazywam się Cassie Break.Mam 19 lat.Mieszkam niedaleko tej kawiarenki,nie mam rodzeństwa i chłopaka.Moi rodzice mieszkają we Francji.Przyjechałam tu,bo miałam dość francuskiej atmosfery.Chciałam zasmakować życia,jak to mówią...Teraz ty.-Powiedziała.
-Aha,więc nazywam się Megan Trush,mam 19 lat.Nie mam chłopaka.Także mieszkam niedaleko tej kawiarni.Pochodzę z Polski.Moi rodzice...nie żyją.Mam starszego o rok brata,który wyjechał do hiszpanii spełniać swoje marzenia.Zostawił mnie na pastwę losu...nawet nie wiem co się z nim teraz dzieje.Moją najlepsza przyjaciółka jest Astrid,jesteśmy jak siostry..-Skończyłam opowiadać.
-Jej...przykro mi z powodu twoich rodziców i brata.
-Eee tam,przyzwyczaiłam się do tego.
Gadałyśmy jeszcze z jakieś 50 min.
-nom...wiesz co?Ja już muszę iść,papa.-Spojrzałam na zegarek,przecież mam jeszcze spotkanie z Niallem.
-Spoko,papa.-Odpowiedziała.
Zabrałam swoje rzeczy i wyszłam.Postanowiłam pójść jeszcze do domu.Trochę głupio zrobiłam zostawiając Astrid samą w domu.
*W tym samym czasie-paczydełkami Astry*
Właśnie wracaliśmy z nad jeziora.Świetnie się bawiłam.Byliśmy cali mokrzy,bo Louis postanowił wrzucić mnie do wody,a ja go pociągnęłam ze sobą.Idąc trzymaliśmy się za ręce.
-Teraz jestem cała mokra,będę musiała się przebrać!-Oburzyłam się.
-Oj tam,oj tam,też jestem mokry.-Uśmiechnął się.
-No właśnie...w co ty się przebierzesz?
-W nic...
-nie możesz chodzić w mokrych ubraniach..W domu wysuszę ci koszulkę i dam si jakieś inne spodnie.Coś się wygrzebie.-Uśmiechnęłam się przyjaźnie.
-Doobra,ale nie będzie to dla ciebie kłopot?
-Niee no cos ty.
Weszliśmy do domu.
-Poczekaj chwilkę.-Powiedziałam i pobiegłam na górę.
Zaczęłam szukać jakichś spodni.Mam!Znalazłam spodnie brata Meg,gdy u nas był (daawno temu).Powinny być dobre.Wzięłam je i zeszłam na dół.
-mogą być?-Mam nadzieję,że tak.
-Jasne dzięki.-Powiedział i zaczął ściągać mokra koszulkę.Po chwili dał mi ją.Zobaczyłam jego nagi tors.Woow,ale kaloryfer...zaczęłam się gapić jak głupia.Mam nadzieję,że w porę sie opamiętałam i Louis tego nie zauważył.Szybko poszłam do łazienki i powiesiłam koszulkę.Gdy wyszłam chłopak był już przebrany w nowe spodnie.Te mokre także wzięłam i powiesiłam.
-Teraz ja idę się przebrać.-Powiedziałam,ale nie zdążyłam wejść na górę.Louis podniósł mnie w stylu ślubnym i zaczął kierować się na dwór.
-Co ty robisz?-Byłam zdezorientowana.
-Haha,zobaczysz za chwilę.-Ujrzałam basen...O NIE!
-Puść mnie idioto!-Chłopak puścił mnie i wpadłam do basenu.
-Proszę bardzo,puściłem cię tak jak prosiłaś,hahahah..-Śmiał się.
Mam pomysł...
-Ale ja nie umiem pływać!Pomocy!-Zaczęłam udawać,że się topię.Tommo szybko wskoczył do basenu chcąc mnie ratować.
-Hahaha!Nabrałeś się!-Tym razem ja się śmiałam.
-Oż ty!Zaraz zobaczymy czy dalej będzie ci do śmiechu!-Zaczął mnie chlapać.Nie pozostałam dłużna i zaczęłam chlapać Louisa.Można powiedzieć,że była to wodna wojna.W końcu przestaliśmy.Louis przybliżył się do mnie.Chyba wiem co chce zrobić.Nasze twarze dzieliły jakieś 2 cm.Czułam jego oddech na swojej twarzy.
-Wiesz,że ja wygrałem?-Powiedział mi do ucha.
-No tak i co z tego?-Zapytałam.
-Należy mi się nagroda.-Uśmiechnął się zadziornie i pocałował mnie.Trochę mnie to zdziwiło,ale po chwili zatraciłam się w pocałunkach.Chłopak całował coraz bardziej namiętnie,chwilę potem zszedł niżej i całował mnie w szyję.Robił mi malinkę!Nie..nie chcę,przynajmniej nie teraz.Przeszłość zaczęła mi się przypominać,a nie są to miłe wspomnienia.
-Louis...przepraszam,nie mogę.-Pojedyncze łzy kapały z moich policzków do basenu.
-Ok,przepraszam...nie powinienem.nie wiem co mnie napadło.-Tłumaczył się,lecz ja przerwałam mu delikatnym pocałunkkiem w usta.Lou trochę się zdziwił,ale zaraz na jego twarzy pojawił się uśmiech.
-Nie musisz się tłumaczyć.-Również się uśmiechnęłam i wyszłam z basenu.Ubranie chłopaka na szczęście wyschło.Wzięłam je i oddałam właścicielowi.Przebrałam się i poszłam wybrać jakieś filmy do obejrzenia.W tym czasie Loui się przebrał.Poczułam jak ktoś przytula mnie od tyłu.Oczywiście tym kimś był Tommo.
-I jak,wybrałaś już film?-Zapytał.
-Taak,wybrałam.-Odpowiedziałam.
Tą jakże piękną chwilę przerwał nam dzwonek.Niechętnie odsunęłam się od Louisa.Otworzyłam drzwi,a w nich stał/a...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Łapcie rozdział 10 ;3 Jeśli są jakieś błędy to przepraszam. Jak myślicie,kto dzwonił do drzwi?
-Ok,więc mieszkam w Londynie,moi rodzice nie żyją,moim najlepszym kumplem jest Niall,nie mam dziewczyny.-Powiedział i puścił mi oczko.
-Przykro mi z powodu twoich rodziców...czym się zajmujesz?-Zapytałam ignorując jego gest.
-Eee...niczym ważnym.-Odpowiedział wymijająco.
-No dobra,co robimy?-Zaczynało mi się nudzić.Ciekawe czy Lou przypadkiem czegoś nie ukrywa.
-Hmm...-Uśmiechnął się,chwycił poduszkę i uderzył mnie nią.
-Haha,dobra!-Chwyciłam druga poduszkę i również uderzyłam chłopaka.
Tłukliśmy się,aż nam(a raczej mi) nie zabrakło sił.Dostałam poduszką i upadłam na Louisa.
-Przepraszam!Nic ci nie jest?-Przeraziłam się.
-Nic sie nie stało,nawet fajnie być przygniecionym przez ciebie,hahahah...-Powiedział i zaśmiał się.
-...Jeszcze raz sorki.-Powiedziałam i podniosłam się z chłopaka.
-Spox.-Również się podniósł.
-Ale jestem głodna,wogóle śniadania nie jadłam.-Oznajmiłam nie wiadomo po co.
-No to chodźmy coś ugotować.-Powiedział i zszedł na dół.Ja również poszłam na dół.W kuchni zastałam Tommo grzebiącego w logówce.
-Zrobimy spaghetti.-Oznajmił.
-Ok.-Wszystko jedno co,bylebym mogła zjeść.
Pomogłam wyciągnąć składniki na stół.Chwilę potem zabraliśmy się do roboty.Nie wiedziałam,że Lou umie trochę gotować.Pewnie jeszcze wielu rzeczy o nim nie wiem i wcale ten fakt mnie nie cieszy.Po jakiejś godzinie pełnej bitew na jedzenie danie było gotowe.Na szczęście mieliśmy tylko brudne twarze.Umyliśmy sie i zaczęliśmy jeść.
-Fajnie się z tobą gotowało.-Przerwałam ciszę.
-Mi z tobą też.-Odparł.
Gdy skończyliśmy jeść wzięłam się za zmywanie naczyń.Oczywiście mamy zmywarkę,ale chwilowo jest w naprawie.
-Daj,ja pozmywam.-Zaoferował pomoc Louis.
-Nie,ty prawie sam ugotowałeś spaghetti,więc ja chociaż pozmywam.-Uparłam się.
-No doobra,znaj moją dobra stronę.-Oparł się chyba o stół.
-Co robisz?-Zapytałam wiedząc,że cały czas jest w kuchni.
-Czekam,aż skończysz zmywać.-Odparł.
W końcu udało mi sie pozmywać wszystkie naczynia.
-Co teraz robimy?-Miałam nadzieję,że coś wymyśli.
-Może pójdziemy na spacer?-Zaproponował.
-Ok.-Poszliśmy ubierać buty.Na dworze na szczęście było ciepło,dokładnie początek lata.Postanowiliśmy pójść nad jezioro.
*W tym samym czasie-oczami Meg*
Na śniadanie poszłam do kawiarni,w zasadzie to takiej jakby restauracji.Lubiłam tu przychodzić.Dzisiaj coś mi tak nudno było samej,więc postanowiłam zadzwonić do Cassie...Zgodziła się na spotkanie,ma być za jakieś 10 minut.W między czasie weszłam sobie na telefonie na facebooka.Usłyszałam jak ktoś przysiada sie do mojego stolika.Wylogowałam się i schowałam telefon do torebki.
-Heej,już jestem.-Przywitała sie Cassie.
-Hej.-Odpowiedziałam.
-Widzę,że lubisz tu przychodzić.-Stwierdziła.
-Tak,fajne miejsce...Może opowiesz coś o sobie?
-Ok,nazywam się Cassie Break.Mam 19 lat.Mieszkam niedaleko tej kawiarenki,nie mam rodzeństwa i chłopaka.Moi rodzice mieszkają we Francji.Przyjechałam tu,bo miałam dość francuskiej atmosfery.Chciałam zasmakować życia,jak to mówią...Teraz ty.-Powiedziała.
-Aha,więc nazywam się Megan Trush,mam 19 lat.Nie mam chłopaka.Także mieszkam niedaleko tej kawiarni.Pochodzę z Polski.Moi rodzice...nie żyją.Mam starszego o rok brata,który wyjechał do hiszpanii spełniać swoje marzenia.Zostawił mnie na pastwę losu...nawet nie wiem co się z nim teraz dzieje.Moją najlepsza przyjaciółka jest Astrid,jesteśmy jak siostry..-Skończyłam opowiadać.
-Jej...przykro mi z powodu twoich rodziców i brata.
-Eee tam,przyzwyczaiłam się do tego.
Gadałyśmy jeszcze z jakieś 50 min.
-nom...wiesz co?Ja już muszę iść,papa.-Spojrzałam na zegarek,przecież mam jeszcze spotkanie z Niallem.
-Spoko,papa.-Odpowiedziała.
Zabrałam swoje rzeczy i wyszłam.Postanowiłam pójść jeszcze do domu.Trochę głupio zrobiłam zostawiając Astrid samą w domu.
*W tym samym czasie-paczydełkami Astry*
Właśnie wracaliśmy z nad jeziora.Świetnie się bawiłam.Byliśmy cali mokrzy,bo Louis postanowił wrzucić mnie do wody,a ja go pociągnęłam ze sobą.Idąc trzymaliśmy się za ręce.
-Teraz jestem cała mokra,będę musiała się przebrać!-Oburzyłam się.
-Oj tam,oj tam,też jestem mokry.-Uśmiechnął się.
-No właśnie...w co ty się przebierzesz?
-W nic...
-nie możesz chodzić w mokrych ubraniach..W domu wysuszę ci koszulkę i dam si jakieś inne spodnie.Coś się wygrzebie.-Uśmiechnęłam się przyjaźnie.
-Doobra,ale nie będzie to dla ciebie kłopot?
-Niee no cos ty.
Weszliśmy do domu.
-Poczekaj chwilkę.-Powiedziałam i pobiegłam na górę.
Zaczęłam szukać jakichś spodni.Mam!Znalazłam spodnie brata Meg,gdy u nas był (daawno temu).Powinny być dobre.Wzięłam je i zeszłam na dół.
-mogą być?-Mam nadzieję,że tak.
-Jasne dzięki.-Powiedział i zaczął ściągać mokra koszulkę.Po chwili dał mi ją.Zobaczyłam jego nagi tors.Woow,ale kaloryfer...zaczęłam się gapić jak głupia.Mam nadzieję,że w porę sie opamiętałam i Louis tego nie zauważył.Szybko poszłam do łazienki i powiesiłam koszulkę.Gdy wyszłam chłopak był już przebrany w nowe spodnie.Te mokre także wzięłam i powiesiłam.
-Teraz ja idę się przebrać.-Powiedziałam,ale nie zdążyłam wejść na górę.Louis podniósł mnie w stylu ślubnym i zaczął kierować się na dwór.
-Co ty robisz?-Byłam zdezorientowana.
-Haha,zobaczysz za chwilę.-Ujrzałam basen...O NIE!
-Puść mnie idioto!-Chłopak puścił mnie i wpadłam do basenu.
-Proszę bardzo,puściłem cię tak jak prosiłaś,hahahah..-Śmiał się.
Mam pomysł...
-Ale ja nie umiem pływać!Pomocy!-Zaczęłam udawać,że się topię.Tommo szybko wskoczył do basenu chcąc mnie ratować.
-Hahaha!Nabrałeś się!-Tym razem ja się śmiałam.
-Oż ty!Zaraz zobaczymy czy dalej będzie ci do śmiechu!-Zaczął mnie chlapać.Nie pozostałam dłużna i zaczęłam chlapać Louisa.Można powiedzieć,że była to wodna wojna.W końcu przestaliśmy.Louis przybliżył się do mnie.Chyba wiem co chce zrobić.Nasze twarze dzieliły jakieś 2 cm.Czułam jego oddech na swojej twarzy.
-Wiesz,że ja wygrałem?-Powiedział mi do ucha.
-No tak i co z tego?-Zapytałam.
-Należy mi się nagroda.-Uśmiechnął się zadziornie i pocałował mnie.Trochę mnie to zdziwiło,ale po chwili zatraciłam się w pocałunkach.Chłopak całował coraz bardziej namiętnie,chwilę potem zszedł niżej i całował mnie w szyję.Robił mi malinkę!Nie..nie chcę,przynajmniej nie teraz.Przeszłość zaczęła mi się przypominać,a nie są to miłe wspomnienia.
-Louis...przepraszam,nie mogę.-Pojedyncze łzy kapały z moich policzków do basenu.
-Ok,przepraszam...nie powinienem.nie wiem co mnie napadło.-Tłumaczył się,lecz ja przerwałam mu delikatnym pocałunkkiem w usta.Lou trochę się zdziwił,ale zaraz na jego twarzy pojawił się uśmiech.
-Nie musisz się tłumaczyć.-Również się uśmiechnęłam i wyszłam z basenu.Ubranie chłopaka na szczęście wyschło.Wzięłam je i oddałam właścicielowi.Przebrałam się i poszłam wybrać jakieś filmy do obejrzenia.W tym czasie Loui się przebrał.Poczułam jak ktoś przytula mnie od tyłu.Oczywiście tym kimś był Tommo.
-I jak,wybrałaś już film?-Zapytał.
-Taak,wybrałam.-Odpowiedziałam.
Tą jakże piękną chwilę przerwał nam dzwonek.Niechętnie odsunęłam się od Louisa.Otworzyłam drzwi,a w nich stał/a...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Łapcie rozdział 10 ;3 Jeśli są jakieś błędy to przepraszam. Jak myślicie,kto dzwonił do drzwi?
piątek, 8 listopada 2013
Rozdział 9
*Oczami Meg*
Pośpiesznie wzięłam swoje rzeczy i wyszłam do przyjaciółki.
-No to ruszamy!-Krzyknęła zachęcająco.
-Taa...-Odpowiedziałam mniej entuzjastycznie
Poszłyśmy do znanej nam galerii.Astrid od razu znalazła dla siebie ze 20 rzeczy na tą randkę,ale nie mogła się zdecydować.Ja także znalazłam pare fajnych rzeczy.W końcu wybrałyśmy przepiękną sukienkę.Astra poszła zapłacić i już po chwili wychodziłyśmy zadowolone z centrum.Byłyśmy tak zagadane,że wpadłyśmy na jakąś dziewczynę.
-Oj,przepraszamy cię.Nic ci się nie stało?-Powiedziałyśmy równocześnie.
-Heh...nie,nic mi się nie stało.Jestem Cassie,a wy?-Dziewczyna podniosła się z ziemi.
-Ja jestem Meg,a to jest Astrid.-Odpowiedziałam za nas obie.
-Miło mi was poznać,śpieszę się teraz,ale macie mój numer,zdzwonimy się.-Powiedziała i odeszła wcześniej dając nam kartkę z numerem.Myślę,że się polubimy.Nie zamieniłyśmy już słowa,aż do przyjścia do domu.
-Hmm...to może ja...albo nie,pójdę do pokoju.Pomyślę nad dodatkami do sukienki.-Powiedziała dziewczyna i poszła na górę.
Co ten Louis z nią zrobił?Chociaż ja pewnie podobnie bym się zachowywała,gdybym umówiła się z takim fajnym i przystojnym chłopakiem.Oczywiście Niall też jest przystojny i taki...tajemniczy,no i coś mnie w nim przyciąga,ale jednak różni się od Lou.No dobra,koniec zabawy w opisywanie poznanych chłopaków w ciągu kilku ostatnich dni.Zajęłam się oglądaniem filmów.Kiedy skończyłam oglądać na dworze było już ciemno.Pora kłaść się spać.Usłyszałam dźwiek mojego telefonu.Dostałam sms.
No i znów nie zapytał się mnie o zdanie,jak ja tego nienawidzę!
Odpisałam krótko.Więcej wiadomości już nie dostałam.Poszłam do swojego pokoju i przebrałam się w piżamę.Położyłam się wygodnie i zaczęłam rozważać czy dobrze robię zadając się z Niallem.Nie wiadomo czy nic mi nie zrobi.Powinnam się bać,ale coś mi mówi,że nie mogę go teraz zostawić.A może to ja go potrzebuje,a nie on mnie?Nie odpowiedziałam już sobie na to pytanie,bo zasnęłam...
*************************************
Rano obudziła mnie krzątanina Astrid.Spojrzałam na komórkę leżącą na stoliku obok łóżka.Była już 11.Znając Astre od rana szykowała się na tą randkę,masakra.Że też jej się to nie nudzi.Próbowałam zasnąć,ale nie udało mi się to,przez te odgłosy na dole.Niechętnie wstałam i zeszłam na dół.
-Co ty robisz?Obudziłaś mnie!-Krzyknęłam.
-Aa...sorki,ale robię dla nas śniadanie.-Powiedziała.
-Ok,spoko.-Odpowiedziałam i usiadłam do stołu czekając na jedzenie.
*Oczami Astrid*
Od kiedy Louis zaprosił mnie na randkę,jestem bardzo szczęśliwa i wg nie wiem co ze sobą zrobić.Ubranie mam już przygotowane,makijaż już wymyślony,fryzurę także.Cały komplet przygotowywałam od wczoraj(rano dokończyłam).Mam nadzieję,że Louisowi opadnie szczęka gdy mnie zobaczy.Lou jest taki przystojny...chyba się zakochałam,ale nie wierzę w miłość od pierwszego wejrzenia.Tak się rozmarzyłam,że wykipiało mi mleko.Jak coś to na śniadanie zamierzałam zrobić płatki z mlekiem.
-Haalo,Astrid,mleko!-Krzyknęła Meg.
-Yyy,a tak mleko...ok ugotuje jeszcze raz.-Powiedziałam otrząsając się z moich rozmyślań.
-Dobra...nie chce mi się czekać,pójdę zjeść coś na mieście.-Odpowiedziała dziewczyna.
-Ok,spoko.-Trochę smutno mi się zrobiło,ale przecież nie będę się mazać.Nie czas na rozpamiętywanie przeszłości...nie będę wam o tym teraz opowiadać,może kiedy indziej się dowiecie.Przyjaciółka wyszła,a ja zostałam sama.Odechciało mi się już tego śniadania.Posprzątałam rozlane mleko na podłodze i opadłam na kanapę.Na serio nie wiem co mam robić,najlepiej jakby była już 20.Niestety jest dopiero 12.Japiernicze...jak ten czas wolno leci.Postanowiłam na ten moment siedzieć i wpatrywać się w zegarek.Moje jakże interesujące zajęcie przerwał dzwonek do drzwi.Pewnie Meg czegoś zapomniała.Wstałam z sofy i poszłam otworzyć.
-Megan!Następnym razem...-Nie skończyłam,bo zobaczyłam nie Meg,lecz Lou.Co on tu robi?
-Hahah...ja nie jestem Megan tylko Louis.-Powiedział śmiejąc się.
-Ooo...sorry myślałam,że to moja przyjaciółka,wejdź.-Zarumieniłam się.
-Słodko wyglądasz gdy się rumienisz.Ups...ja to powiedziałem na głos?-Tym razem jego policzki się zaczerwieniły.
-Dzięki,haha taak powiedziałeś to na głos...miałeś być dopiero o 20.-Powiedziałam.
-Yyy...tak,wiem,ale nudziło mi się,więc przyjechałem wcześniej.Posiedzę z tobą do 20,a potem od razu pojedziemy na kolację,co ty na to?-Oznajmił kierując się w stronę salonu.
-Ok,fajnie.Może oprowadzę cię po górnym piętrze?-Zaproponowałam.
-Spoko.chodźmy.-Powiedział i rzem ze mna wszedł na piętro.
-Więc to jest pokój Megan.-Zaczęłam pokazywać poszczególne pomieszczenia.
-Ok.-Chłopak rzucił kilka spojrzeń na pokój.
-Tu jest łazienka.Mamy własne w pokojach,ta jest dla gości.-Wskazałam ręką.
-Zamawiam ją gdy będę kiedyś u was nocował,hahah.-Uśmiechnął się do mnie uwodzicielsko.
-Ok,zapisze sobie.A tu jest mój pokój.-Otworzyłam drzwi.Na szczęście był posprzątany.
-Fajny pokój.-Wszedł do środka i zaczął się rozglądać.
-Eee tam...-Przyglądałam się Louisowi.
-Masz jakieś zdjęcia z dzieciństwa?-Zapytał.
Spuściłam głowę,musiał się o to zapytać.No ale nie wiedział...w sumie to nie jego wina.
-Nie przypominaj sobie,nie przypominaj.-Powtarzałam ledwie słyszalnie,jednak łzy napłynęły mi do oczu.Może tego nie zauważył.
-Ej,co się stało?-Podszedł i chwycił mnie za podbrudek podnosząc moją głowę.
-N-nic...nie w-ważne.-Próbowałam powstrzymać płacz.
-Przecież widzę,nie płacz.Powiedziałem coś co cie uraziło?-Przytulił mnie.
-Niee,nic t-takiego nie powiedziałeś,tylko...tylko mam nieciekawą przeszłość...nie chce o tym gadać.-Powiedziałam nadal będąc w uścisku Lou.
-Ok,rozumiem.Nie płacz już,jestem przy tobie.-Ale on słodki,awww.
-Dobra nie rozczulajmy się juz nade mną .Opowiedz lepiej coś o sobie.-Przestałam płakać i usiadłam razem z chłopakiem na łóżku.
-Ok,więc...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dzięki wam za tak wiele wyświetleń i za miłe komentarze od niektórych osób <333
Pośpiesznie wzięłam swoje rzeczy i wyszłam do przyjaciółki.
-No to ruszamy!-Krzyknęła zachęcająco.
-Taa...-Odpowiedziałam mniej entuzjastycznie
Poszłyśmy do znanej nam galerii.Astrid od razu znalazła dla siebie ze 20 rzeczy na tą randkę,ale nie mogła się zdecydować.Ja także znalazłam pare fajnych rzeczy.W końcu wybrałyśmy przepiękną sukienkę.Astra poszła zapłacić i już po chwili wychodziłyśmy zadowolone z centrum.Byłyśmy tak zagadane,że wpadłyśmy na jakąś dziewczynę.
-Oj,przepraszamy cię.Nic ci się nie stało?-Powiedziałyśmy równocześnie.
-Heh...nie,nic mi się nie stało.Jestem Cassie,a wy?-Dziewczyna podniosła się z ziemi.
-Ja jestem Meg,a to jest Astrid.-Odpowiedziałam za nas obie.
-Miło mi was poznać,śpieszę się teraz,ale macie mój numer,zdzwonimy się.-Powiedziała i odeszła wcześniej dając nam kartkę z numerem.Myślę,że się polubimy.Nie zamieniłyśmy już słowa,aż do przyjścia do domu.
-Hmm...to może ja...albo nie,pójdę do pokoju.Pomyślę nad dodatkami do sukienki.-Powiedziała dziewczyna i poszła na górę.
Co ten Louis z nią zrobił?Chociaż ja pewnie podobnie bym się zachowywała,gdybym umówiła się z takim fajnym i przystojnym chłopakiem.Oczywiście Niall też jest przystojny i taki...tajemniczy,no i coś mnie w nim przyciąga,ale jednak różni się od Lou.No dobra,koniec zabawy w opisywanie poznanych chłopaków w ciągu kilku ostatnich dni.Zajęłam się oglądaniem filmów.Kiedy skończyłam oglądać na dworze było już ciemno.Pora kłaść się spać.Usłyszałam dźwiek mojego telefonu.Dostałam sms.
Odpisałam krótko.Więcej wiadomości już nie dostałam.Poszłam do swojego pokoju i przebrałam się w piżamę.Położyłam się wygodnie i zaczęłam rozważać czy dobrze robię zadając się z Niallem.Nie wiadomo czy nic mi nie zrobi.Powinnam się bać,ale coś mi mówi,że nie mogę go teraz zostawić.A może to ja go potrzebuje,a nie on mnie?Nie odpowiedziałam już sobie na to pytanie,bo zasnęłam...
*************************************
Rano obudziła mnie krzątanina Astrid.Spojrzałam na komórkę leżącą na stoliku obok łóżka.Była już 11.Znając Astre od rana szykowała się na tą randkę,masakra.Że też jej się to nie nudzi.Próbowałam zasnąć,ale nie udało mi się to,przez te odgłosy na dole.Niechętnie wstałam i zeszłam na dół.
-Co ty robisz?Obudziłaś mnie!-Krzyknęłam.
-Aa...sorki,ale robię dla nas śniadanie.-Powiedziała.
-Ok,spoko.-Odpowiedziałam i usiadłam do stołu czekając na jedzenie.
*Oczami Astrid*
Od kiedy Louis zaprosił mnie na randkę,jestem bardzo szczęśliwa i wg nie wiem co ze sobą zrobić.Ubranie mam już przygotowane,makijaż już wymyślony,fryzurę także.Cały komplet przygotowywałam od wczoraj(rano dokończyłam).Mam nadzieję,że Louisowi opadnie szczęka gdy mnie zobaczy.Lou jest taki przystojny...chyba się zakochałam,ale nie wierzę w miłość od pierwszego wejrzenia.Tak się rozmarzyłam,że wykipiało mi mleko.Jak coś to na śniadanie zamierzałam zrobić płatki z mlekiem.
-Haalo,Astrid,mleko!-Krzyknęła Meg.
-Yyy,a tak mleko...ok ugotuje jeszcze raz.-Powiedziałam otrząsając się z moich rozmyślań.
-Dobra...nie chce mi się czekać,pójdę zjeść coś na mieście.-Odpowiedziała dziewczyna.
-Ok,spoko.-Trochę smutno mi się zrobiło,ale przecież nie będę się mazać.Nie czas na rozpamiętywanie przeszłości...nie będę wam o tym teraz opowiadać,może kiedy indziej się dowiecie.Przyjaciółka wyszła,a ja zostałam sama.Odechciało mi się już tego śniadania.Posprzątałam rozlane mleko na podłodze i opadłam na kanapę.Na serio nie wiem co mam robić,najlepiej jakby była już 20.Niestety jest dopiero 12.Japiernicze...jak ten czas wolno leci.Postanowiłam na ten moment siedzieć i wpatrywać się w zegarek.Moje jakże interesujące zajęcie przerwał dzwonek do drzwi.Pewnie Meg czegoś zapomniała.Wstałam z sofy i poszłam otworzyć.
-Megan!Następnym razem...-Nie skończyłam,bo zobaczyłam nie Meg,lecz Lou.Co on tu robi?
-Hahah...ja nie jestem Megan tylko Louis.-Powiedział śmiejąc się.
-Ooo...sorry myślałam,że to moja przyjaciółka,wejdź.-Zarumieniłam się.
-Słodko wyglądasz gdy się rumienisz.Ups...ja to powiedziałem na głos?-Tym razem jego policzki się zaczerwieniły.
-Dzięki,haha taak powiedziałeś to na głos...miałeś być dopiero o 20.-Powiedziałam.
-Yyy...tak,wiem,ale nudziło mi się,więc przyjechałem wcześniej.Posiedzę z tobą do 20,a potem od razu pojedziemy na kolację,co ty na to?-Oznajmił kierując się w stronę salonu.
-Ok,fajnie.Może oprowadzę cię po górnym piętrze?-Zaproponowałam.
-Spoko.chodźmy.-Powiedział i rzem ze mna wszedł na piętro.
-Więc to jest pokój Megan.-Zaczęłam pokazywać poszczególne pomieszczenia.
-Ok.-Chłopak rzucił kilka spojrzeń na pokój.
-Tu jest łazienka.Mamy własne w pokojach,ta jest dla gości.-Wskazałam ręką.
-Zamawiam ją gdy będę kiedyś u was nocował,hahah.-Uśmiechnął się do mnie uwodzicielsko.
-Ok,zapisze sobie.A tu jest mój pokój.-Otworzyłam drzwi.Na szczęście był posprzątany.
-Fajny pokój.-Wszedł do środka i zaczął się rozglądać.
-Eee tam...-Przyglądałam się Louisowi.
-Masz jakieś zdjęcia z dzieciństwa?-Zapytał.
Spuściłam głowę,musiał się o to zapytać.No ale nie wiedział...w sumie to nie jego wina.
-Nie przypominaj sobie,nie przypominaj.-Powtarzałam ledwie słyszalnie,jednak łzy napłynęły mi do oczu.Może tego nie zauważył.
-Ej,co się stało?-Podszedł i chwycił mnie za podbrudek podnosząc moją głowę.
-N-nic...nie w-ważne.-Próbowałam powstrzymać płacz.
-Przecież widzę,nie płacz.Powiedziałem coś co cie uraziło?-Przytulił mnie.
-Niee,nic t-takiego nie powiedziałeś,tylko...tylko mam nieciekawą przeszłość...nie chce o tym gadać.-Powiedziałam nadal będąc w uścisku Lou.
-Ok,rozumiem.Nie płacz już,jestem przy tobie.-Ale on słodki,awww.
-Dobra nie rozczulajmy się juz nade mną .Opowiedz lepiej coś o sobie.-Przestałam płakać i usiadłam razem z chłopakiem na łóżku.
-Ok,więc...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dzięki wam za tak wiele wyświetleń i za miłe komentarze od niektórych osób <333
sobota, 2 listopada 2013
Rozdział 8
*Oczkami Meg*
-Chodź się położyć,jest wcześnie.-Powiedział.
Oczywiście on już leżał w łóżku,więc ja nie mam zamiaru z nim spać.
-Nie,nie będę z tobą spać.-Odpowiedziałam.
-To co niby będziesz robić?No choodź,nie bój się.-Uśmiechnął się
-Nope.-Byłam uparta.
-No Megan,prooszę.-Zrobił oczy a'la kot ze shreka.
To mnie niestety przekonało,te jego niebieskie oczka...Aww.Położyłam się obok Nialla.Od razu mnie objął.Nie miałam siły już go odepchnąć.Za dużo wrażeń jak na mnie w jeden dzień.Zmęczona,szybko odpłynęłam do krainy Morfeusza.
****************************
Nie wiem czemu,ale obudziłam się przytulona do Horana.Odsunęłam się szybko od niego,przez co się obudził.
-Jak się spało?-Zapytał zaspany.
Ale słodko wygląda *No i znów tak myślę,masakra.*
-Dobrze.-Odparłam krótko.
-Ok,to ja idę zrobić śniadanie,przebierz się w to.-Powiedział i rzucił mi jakąś swoją koszulkę.
No i ja mam to włożyć...No niestety nie mam wyjścia,przydałoby się przebrać w nowe ciuchy,ale nie mam swoich.Wzięłam bluzkę i poszłam do łazienki.Umyłam się,załatwiłam potrzeby fizjologiczne i przebrałam się.Krótszej się nie dało?!Koszulka ledwo zakrywała mi dupę,a byłam w samych majtkach.Zrobił to specjalnie!Mogłam się domyślić.Zeszłam na dół chcąc go ochrzanić.
-Uuu,pięknie ci w mojej koszulce.-Usłyszałam "komplement".
-Taa,dzięki...krótszej to się nie dało??-Zapytałam z irytacją.
-Dało sie,ale byś się wściekła gdybym ci taką dał.-Złośliwy uśmiech wkradł się na jego twarz.
-Ehh,co na śniadanie?-Zmieniłam temat.
-Kanapki.-Toś się wysilił...jednak na stole ujrzałam tacę pełną kolorowych kanapek.Pychaa...zabrałam się za jedzenie ich.Blondyn zrobił jeszcze herbatę i także usiadł do stołu.Skończyliśmy posiłek i pozmywaliśmy naczynia.
-Chcę wracać do domu.-Powiedziałam
-Dobrze,chodź.-Dał mi jeszcze bluzę i wyszliśmy z domu.Okazało się,że koło domu był garaż,a w nim motor.Dostałam kask i wsiadłam na maszynę,ruszyliśmy.Jazda szybko mi minęła.Dotarliśmy do domu,zeszłam z motoru i oddałam kask właścicielowi.
-Dzięki...-Nie wiedziałam co mam jeszcze powiedzieć.
-Nie ma za co.-Powiedział i pocałował mnie na odchodne.Co za idiota...hahah,nawet mi się spodobało.
-To pa...-Odparłam zakłopotana.
-Do zobaczenia księżniczko.-Odpowiedział i jeszcze ostatni raz musnął moje usta zanim odjechał.Co my robimy?!Przecież nie jesteśmy parą,żeby się całować,chociaż fajnie by było...Ehh mnie już nie da się wyleczyć.Raz mi się podoba.a raz strasznie mnie wkurza i do tego stoję na środku chodnika bijąc się z myślami.W końcu weszłam do domu,gdzie zastałam Astrid siedzącą na kanapie.
-Jestem!-Krzyknęłam zdejmując buty i zakładając kapcie.
-No nareszcie!Kobieto,ja się tu zamartwiam!Telefon zostawiłaś w domu i nie powiedziałaś gdzie wychodzisz!
-Spokojnie,bez nerwów.Nie wiedziałam,że mi się tak przeciągnie to wyjście,przepraszam.Nie gniewaj się na mnie.-Przeprosiłam.
-No,ok,wybaczę jeśli mi wszystko dokładnie opowiesz.-Uśmiechnęła się.
-Dobra,więc wszystko zaczęło się od...-Zaczęłam opowiadać.
Na tym opowiadaniu zleciały nam 2 godziny,bo co chwile Astrid przerywała,komentując.
-Woow!Ty to masz szczęście,że takiego przystojniaka poznałaś,a ten Niall ma może jakiegoś fajnego kolegę?-Cała Astrid,tylko o tym myśli.
-Taak,nazy...-Przerwał mi dzwonek do drzwi.
Poszłyśmy otworzyć,okazało się,że to Louis.Ten to ma wyczucie czasu.Adres pewnie dostał od Horana.
-Siemka laski!-Uśmiechnął się,ale bardziej do mojej przyjaciółki.
Uuu miłość wisi w powietrzu.
-Yy,Hej.Wejdź...-Astrid chyba spodobał się Louis i to raczej z wzajemnością.
Chłopak wszedł do domu i poszedł do salonu.
-Louis Tomlinson.-Przedstawił się i podał rękę Astrid.
-Ja um...Astrid Vega.-Hahah...poznajcie moją przyjaciółkę w wersji Astrid zakochana po uszy.
-Piękne imię dla pięknej dziewczyny.-Louis to wie jak podejść dziewczyne.
-D-dzięki.-Odpowiedziała.
-Astra,ogarnij się.-Szepnęłam do niej.
-Ok,już.-Odpowiedziała mi.
-Co cię sprowadza do nas?-Zapytałam.
-A chciałem was odwiedzić,nie wiedziałem,że mieszkasz z taką ładną przyjaciółką.Właściwie too...Astrid,chciałabyś pójść jutro ze mną na kolację?Mało się znamy,więc będziemy mieli okazję się poznać.-Powiedział.
-Oczywiście,z wielką chęcią.-No ja myślę,że z wielką chęcią.
-Ok,więc widzimy się jutro o 20.-Oznajmił.
Lou posiedział z nami jeszcze jakieś 2 godziny.Świetnie się bawiliśmy.Między innymi była bitwa na poduszki,którą wygrał Tommo.
-No to ja się będę już zbierał.Do zobaczenia dziewczyny!-Pożegnał się chłopak.Zanim wyszedł przytulił mnie,a Astrid pocałował w policzek.Wyszedł i odjechał swoim autem.Z tego Louisa to niezły podrywacz,ale myślę,że Astra na prawdę mu sie spodobała.
-Słyszałaś?Umówił się ze mną!-Przyjaciółka była pełna euforii.Nie dziwię się jej,rozczarowała się na swoim byłym chłopaku i od tamtej pory nie za bardzo radziła sobie w świecie miłości.
-Taak..wiem głucha jeszcze nie jestem.-Powiedziałam.
-Dziwię się,że chciał umówić się z takim brzydactwem jak ja...Nie mam się w co ubrać!Musimy iść koniecznie na zakupy,najlepiej teraz.-Nawijała dziewczyna.
-Spokojnie...jeśli chcesz to możemy pójść na te zakupy i nawet mi nie mów,że jesteś brzydka,bo jestesę śliczna.-Oznajmiłam.
-Ok,ok,no to idziemy.-Powiedziała,zabrała swoją torebkę i wyszła z domu.
Szybka jest...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Udało mi się jednak wcześniej dodać rozdział ;D Jak myślicie?Astrid i Louis będą razem?
-Chodź się położyć,jest wcześnie.-Powiedział.
Oczywiście on już leżał w łóżku,więc ja nie mam zamiaru z nim spać.
-Nie,nie będę z tobą spać.-Odpowiedziałam.
-To co niby będziesz robić?No choodź,nie bój się.-Uśmiechnął się
-Nope.-Byłam uparta.
-No Megan,prooszę.-Zrobił oczy a'la kot ze shreka.
To mnie niestety przekonało,te jego niebieskie oczka...Aww.Położyłam się obok Nialla.Od razu mnie objął.Nie miałam siły już go odepchnąć.Za dużo wrażeń jak na mnie w jeden dzień.Zmęczona,szybko odpłynęłam do krainy Morfeusza.
****************************
Nie wiem czemu,ale obudziłam się przytulona do Horana.Odsunęłam się szybko od niego,przez co się obudził.
-Jak się spało?-Zapytał zaspany.
Ale słodko wygląda *No i znów tak myślę,masakra.*
-Dobrze.-Odparłam krótko.
-Ok,to ja idę zrobić śniadanie,przebierz się w to.-Powiedział i rzucił mi jakąś swoją koszulkę.
No i ja mam to włożyć...No niestety nie mam wyjścia,przydałoby się przebrać w nowe ciuchy,ale nie mam swoich.Wzięłam bluzkę i poszłam do łazienki.Umyłam się,załatwiłam potrzeby fizjologiczne i przebrałam się.Krótszej się nie dało?!Koszulka ledwo zakrywała mi dupę,a byłam w samych majtkach.Zrobił to specjalnie!Mogłam się domyślić.Zeszłam na dół chcąc go ochrzanić.
-Uuu,pięknie ci w mojej koszulce.-Usłyszałam "komplement".
-Taa,dzięki...krótszej to się nie dało??-Zapytałam z irytacją.
-Dało sie,ale byś się wściekła gdybym ci taką dał.-Złośliwy uśmiech wkradł się na jego twarz.
-Ehh,co na śniadanie?-Zmieniłam temat.
-Kanapki.-Toś się wysilił...jednak na stole ujrzałam tacę pełną kolorowych kanapek.Pychaa...zabrałam się za jedzenie ich.Blondyn zrobił jeszcze herbatę i także usiadł do stołu.Skończyliśmy posiłek i pozmywaliśmy naczynia.
-Chcę wracać do domu.-Powiedziałam
-Dobrze,chodź.-Dał mi jeszcze bluzę i wyszliśmy z domu.Okazało się,że koło domu był garaż,a w nim motor.Dostałam kask i wsiadłam na maszynę,ruszyliśmy.Jazda szybko mi minęła.Dotarliśmy do domu,zeszłam z motoru i oddałam kask właścicielowi.
-Dzięki...-Nie wiedziałam co mam jeszcze powiedzieć.
-Nie ma za co.-Powiedział i pocałował mnie na odchodne.Co za idiota...hahah,nawet mi się spodobało.
-To pa...-Odparłam zakłopotana.
-Do zobaczenia księżniczko.-Odpowiedział i jeszcze ostatni raz musnął moje usta zanim odjechał.Co my robimy?!Przecież nie jesteśmy parą,żeby się całować,chociaż fajnie by było...Ehh mnie już nie da się wyleczyć.Raz mi się podoba.a raz strasznie mnie wkurza i do tego stoję na środku chodnika bijąc się z myślami.W końcu weszłam do domu,gdzie zastałam Astrid siedzącą na kanapie.
-Jestem!-Krzyknęłam zdejmując buty i zakładając kapcie.
-No nareszcie!Kobieto,ja się tu zamartwiam!Telefon zostawiłaś w domu i nie powiedziałaś gdzie wychodzisz!
-Spokojnie,bez nerwów.Nie wiedziałam,że mi się tak przeciągnie to wyjście,przepraszam.Nie gniewaj się na mnie.-Przeprosiłam.
-No,ok,wybaczę jeśli mi wszystko dokładnie opowiesz.-Uśmiechnęła się.
-Dobra,więc wszystko zaczęło się od...-Zaczęłam opowiadać.
Na tym opowiadaniu zleciały nam 2 godziny,bo co chwile Astrid przerywała,komentując.
-Woow!Ty to masz szczęście,że takiego przystojniaka poznałaś,a ten Niall ma może jakiegoś fajnego kolegę?-Cała Astrid,tylko o tym myśli.
-Taak,nazy...-Przerwał mi dzwonek do drzwi.
Poszłyśmy otworzyć,okazało się,że to Louis.Ten to ma wyczucie czasu.Adres pewnie dostał od Horana.
-Siemka laski!-Uśmiechnął się,ale bardziej do mojej przyjaciółki.
Uuu miłość wisi w powietrzu.
-Yy,Hej.Wejdź...-Astrid chyba spodobał się Louis i to raczej z wzajemnością.
Chłopak wszedł do domu i poszedł do salonu.
-Louis Tomlinson.-Przedstawił się i podał rękę Astrid.
-Ja um...Astrid Vega.-Hahah...poznajcie moją przyjaciółkę w wersji Astrid zakochana po uszy.
-Piękne imię dla pięknej dziewczyny.-Louis to wie jak podejść dziewczyne.
-D-dzięki.-Odpowiedziała.
-Astra,ogarnij się.-Szepnęłam do niej.
-Ok,już.-Odpowiedziała mi.
-Co cię sprowadza do nas?-Zapytałam.
-A chciałem was odwiedzić,nie wiedziałem,że mieszkasz z taką ładną przyjaciółką.Właściwie too...Astrid,chciałabyś pójść jutro ze mną na kolację?Mało się znamy,więc będziemy mieli okazję się poznać.-Powiedział.
-Oczywiście,z wielką chęcią.-No ja myślę,że z wielką chęcią.
-Ok,więc widzimy się jutro o 20.-Oznajmił.
Lou posiedział z nami jeszcze jakieś 2 godziny.Świetnie się bawiliśmy.Między innymi była bitwa na poduszki,którą wygrał Tommo.
-No to ja się będę już zbierał.Do zobaczenia dziewczyny!-Pożegnał się chłopak.Zanim wyszedł przytulił mnie,a Astrid pocałował w policzek.Wyszedł i odjechał swoim autem.Z tego Louisa to niezły podrywacz,ale myślę,że Astra na prawdę mu sie spodobała.
-Słyszałaś?Umówił się ze mną!-Przyjaciółka była pełna euforii.Nie dziwię się jej,rozczarowała się na swoim byłym chłopaku i od tamtej pory nie za bardzo radziła sobie w świecie miłości.
-Taak..wiem głucha jeszcze nie jestem.-Powiedziałam.
-Dziwię się,że chciał umówić się z takim brzydactwem jak ja...Nie mam się w co ubrać!Musimy iść koniecznie na zakupy,najlepiej teraz.-Nawijała dziewczyna.
-Spokojnie...jeśli chcesz to możemy pójść na te zakupy i nawet mi nie mów,że jesteś brzydka,bo jestesę śliczna.-Oznajmiłam.
-Ok,ok,no to idziemy.-Powiedziała,zabrała swoją torebkę i wyszła z domu.
Szybka jest...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Udało mi się jednak wcześniej dodać rozdział ;D Jak myślicie?Astrid i Louis będą razem?
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

.png)
.png)

