wtorek, 26 listopada 2013

Rozdział 12

 *Pov Meg*

Nagle do pokoju wszedł,a raczej wbiegł Niall,lecz za nim od razu pojawił się Mark i jakiś jeszcze inny koleś.Blondyn pobił tego,którego na szczęście nie poznałam i zajął się brunetem.Byli tak samo silni.Trawała zacięta walka pomiędzy nimi.
-Niall!Niall!-Krzyczałam bojąc się o niego.
-Spokojnie Meg,nie bój się.-Odpowiedział i przez chiwlę nie uwagi dostał pięścią w brzuch.To wszystko moja wina!Mogłam zamknąć się choć raz i obserwować to całe zajście w milczeniu.Niall widząc łzy spływające po mojej twarzy natychmiast podniósł się i uderzył Marka tak,że tamten stracił przytomność.Szybko się uspokoiłam widząc,że chociaż na chwilę jesteśmy bezpieczni.Chłopak szybko podbiegł do mnie i uwolnił mnie.Chwycił mnie za rękę i pociągnął w stronę wyjścia.Po chwili byliśmy już w samochodzie odjeżdżając z tego paskudnego miejsca.
-Dziękuję Ci,nie wiem co oni by mi zrobili gdyby nie ty.Przepraszam też za to,że wtedy bezmyślnie uciekłam.-Powiedziałam odrywając wzrok od mijanych drzew za szybą.
-Przestań...nie masz za co przepraszać,to moja wina.-Powiedział nie odrywając wzroku od drogi.
-Nie tylko twoja.
-Zrobili ci coś?-Zmienił  temat.
-No...w sumie... to zostałam kilkanaście razy uderzona w policzek i brzuch.-Wiedziałam,że zraz wpadnie w złość.
-Co?!Przyrzekam,że coś im zrobię!Pożałują tego,że cię bili!
-Nie!Zostaw ich w spokoju...a wg to skąd James cię zna?-Moja ciekawość wzięła górę.
-Yyy....nie ważne.Daj mi spokój muszę skupić się na drodze.-Jego oczy nagle pociemniały.
-Nie dam ci spokoju.Mam chyba prawo wiedzieć!-Nie wytrzymałam i krzyknęłam do niego.
Jego oczy nie były już niebieskie tylko jakby czarne.Zacisnął mocniej ręce na kierownicy.
-Zamknij się!-Również krzyknął.
Lekko się przestraszyłam,ale dalej chciałam drążyć ten temat.
-Nie zamknę się!Odpowiedz na moje pytanie!-Starałam się uspokoić,ale średnio mi to wychodziło.Dobijało mnie to,że tak dużo nie wiem o Niallu.
-Nie będziesz mi mówić co mam robić su*o!-Wrzasnął.
Te słowa mnie zabolały,chociaż już spotykałam się wiele razy z takimi wyzwiskami,a nawet gorszymi.Kilka niechcianych łez wypłynęło z moich oczu.Czasami chciałabym być pozbawiona kanału łzowego,bo za często płaczę.Odwróciłam głowę w stronę szyby i zamilkłam.Gdy dotarliśmy do domu Niall wyszedł bez słowa z samochodu zostawiając mnie w nim samą.No to teraz poznam Horana od złej strony,zapowiada się ciekawie...(czujecie ten sarkazm?)Wyszłam z auta i weszłam do domu z impetem trzaskając drzwiami.Na kanapie zastałam Nialla palącego papierosa,zapewne po to by się trochę uspokoić.Pobiegłam na górę i zamknęłam się w łazience.Oparłam się o ścianę i osunęłam się biorąc kolana pod brodę.Kurde,nie ma tu niczego ostrego?W torebce zawsze noszę żyletkę,ale aktualnie nie mam przy sobie torebki...Tak tnę się w sytuacjach,gdy moje życie nie ma sensu.Czyli prawie zawsze.Nikt oprócz Astrid o tym nie wie.To taka moja słodka tajemnica(pomijając wydarzenia z przeszłości).Wiele razy próbowała namówić mnie na terapię,ale odmawiałam jej.Takie rany chociaż na chwilę pozwalają zapomnieć mi o rzeczywistości.Gdy obserwuje krew wypływającą z ran nie myślę o niczym.Czasami wpadałam w "trans",przez co byłam już parę razy w szpitalu.Teraz pozostało mi tylko znów płakać.Przesiedziałam w tej łazience jakąś godzinę.Widzę,że Pan Wielce Wielmożny Horan nie zainteresował się czy jeszcze wg żyję.
-Meg otwórz drzwi!-Jak na zawołanie pojawił sie przed drzwiami waląc w nie pięściami.
-Drugą łazienkę masz na dole,myślałam,że znasz swoje mieszkanie.-Odparłam sucho.
-Wiesz,że nie o to chodzi.Otwieraj te cholerne drzwi!-Coś czuję,że zaraz drzwi zostaną wyważone.
Będę tak miła i podroczę się z nim jeszcze trochę.
-Ani mi się śni Horan.-Odpowiedziałam.
-Do cholery jasnej!Otwieraj!!-Po co chce się do mnie dostać jak i tak nic dla niego nie znaczę.
-Też cię miło słyszeć.-Kolejna złośliwa odpowiedź.
Usłyszałam jeszcze szereg przekleństw i drzwi zostały wyrwane z zawiasów i odrzucone na bok.Ujrzałam wkurzonego Nialla.Powoli podniosłam się z podłogi.
-Czego chcesz?-Zapytałam nie patrząc na niego.
-Gówna,wiesz?No...chciałem cię przeprosić...nie powinienem cię wyzywać,jeszcze raz przepraszam.-Tym razem jego ton głosu stał się czuły.
-Daruj sobie,jestem zmęczona.-Powiedziałam i jak gdyby nigdy nic poszłam wcześniej trącając Nialla ramieniem położyć się w sypialni.Teraz ma zafundowaną robotę-naprawić drzwi od łazienki.Zanim zasnęłam poczułam jak jestem przykrywana kocem.
                                    ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dodałam rozdział 12 chociaż nie było 5 komentarzy :/ No co się z wami dzieje?Jest prawie 900 wyświetleń a komentarzy pod rozdziałem ledwo 3-4.No dobra,nie użalam się już,bo wiem,że to nudne.W tym rozdziale jak zapewne zauważyliście pojawił się bad boy Niall.Podoba wam się taka odsłona Niallera??

P.SCoś jakiś dzisiaj mam smutny dzień...to tak jak zawsze.Wy też czasami macie takie dni?


1 komentarz:

  1. Niall zostal przedstawiony bardzo oryginalnie. Zazwyczaj jest wesolym i zabawnym chlopakiem. Ale wyszlo ci to cudownie!!! Niby twardziel a ma wyzuty sumienia *_*
    Piszesz swietnie! Czekamz na kolejny rozdzial. pozdrownienia :*
    My rowniez piszemy opowiadanie. W wolnej chwili zapraszamy

    owszystkimioniczym-1.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Cute Green Pencil