wtorek, 10 grudnia 2013

Rozdział 14

Na wstępie mam takie pytanko: Czy ktoś zna kogoś lub sam może zrobić szablon na tego bloga?Proszę o odpowiedzi w komentarzach ;)
Dzięki za uwagę,a teraz przyjemnej lektury ;D

*Pov Louisa*
Szedłem powoli w kierunku naszej kryjówki,bazy w przekonaniu iż będę tam szybciej niż Niall.Nie wiem czy dobrze zrobiłem prosząc Astrid by została moją dziewczyną.To dla niej niebezpieczne,ale skoro tak się już stało to nie chcę tego zniszczyć.Niestety na razie muszę ją okłamywać.Spojrzałem na drygą stronę jezdni i zobaczyłem w oddali jakiś cień.*Eee tam to tylko moja wyobraźnia.Przecież nikt mnie nie śledzi-Pomyślałem*Dzisiaj znów świeciło słońce,więc na nosie miałem okulary przeciw słoneczne.Prawie każda pusta dziewczyna oglądała się za mną,co nie powiem podobało mi się.W końcu dotarłem na miejsce.Tak jak myślałem Nialla jeszcze nie było.Wszedłem do starego domu.Z zewnątrz był porośnięty mchem.Nikt dotąd go nie znalazł co było na nasza korzyść.Już wcześniej posprzątaliśmy w środku i umeblowaliśmy wnętrze.Usiadłem na fotelu czekając na jakikolwiek znak oznajmiający,że Horan już jest.Wsłuchałem się w panującą tu ciszę i chcąc nie chcąc zamknąłem oczy.

*Perspektywa Nialla*
Dzwonił Louis i chciał się spotkać.No to muszę zostawić Megan samą.Wszedłem do pokoju i oparłem się o ścianę.
-Zostawiam się na trochę samą.Muszę coś załatwić.-Powiedziałem
-No ok jak musisz.-Zrobiła smutną minę.
Podszedłem do niej i musnąłem palcami po policzku.
-Nie martw się skarbie,niedługo wrócę.-Skradłem jej pocałunek i wyszedłem z domu/Odjechałem w kierunku naszej kryjówki,bo tam mieliśmy się spotkać.Tą kryjówkę,a właściwie stary dom znaleźliśmy jakieś dwa lata temu gdy nasze życie nie było jeszcze tak zepsute jak teraz.Spotykaliśmy się tam,żeby pogadać lub ustalić jakiś plan.Do tej pory nikt go nie znalazł i prawdopodobnie do nikogo nie należy.Wróćmy do rzeczywistości.Jadąc prawie wjechałem w jakiś samochód,bo jak widać niektórzy nie umieją jeździć.Co prawda ścigam się od czasu do czasu i nie ukrywam,że jestem najlepszy,ale na drodze zbytnio nie szaleję.Dosyć gadania o mnie.Jestem ciekaw co dalej z naszym planem.W końcu dotarłem na miejsce.Zaparkowałem auto i wszedłem do domu.Louis z tego czekania chyba zasnął.
-Pobudka!Jestem już!-Krzyknąłem.
-Nie śpię,spokojnie.-Zapewnił Louis
-Dobra,więc o czym chciałeś pogadać?-Zapytałem chcąc przejść od razu do rzeczy.
-Zgaduje,że jesteś razem z Megi...ja jestem z Astrid.Myślę,ze zadawanie się z nami jest dla nich niebezpieczne.
-Ameryki tym nie odkryjesz.Też tak myślę,ale co my możemy zrobić?Najwyżej może je chronić tak jak dotychczas.-Ukryłem porwanie Meg,bo pewnie Lou wkurzył by się,a tego nie chcę.
-Hmm...pewnie James chce się trochę pobawić jak to on.Co do planu to trzeba go jeszcze dopracować.Może skontaktowalibyśmy się z Liamem?
-Dobry pomysł,może zgodzi się nam pomóc,chociaż dawno nie gadaliśmy.
-Noo może.
Usłyszałem dźwięk dzwoniącej komórki.Louis poszedł odebrać.W sumie to dużo sobie nie pogadaliśmy.
-Astrid się niecierpliwi,spadam.Spróbuje zadzwonić i umówić się z Liamem.Nara.-Powiedział i wyszedł z domu.
Również wyszedłem i wsiadłem do swojego auta.Odjechałem myśląc nad dopracowaniem planu.Oby Li zgodził się nam pomóc,w sumie to on też ma na pieńku z Jamesem.Na pewno będzie chciał wyrównać rachunki ze starym kolegą.Droga do domu minęła mi spokojnie.Jestem ciekaw co robi Megan.Wysiadłem z samochodu.Delikatnie popchnąłem lakierowane drewno.Zsunąłem buty z nóg i zacząłem szukać dziewczyny.W salonie jej nie było,więc postanowiłem sprawdzić w kuchni.Meg siedziała zajadając coś na krześle odwrócona do mnie tyłem Podszedłem bliżej niej i zakryłem swoimi dłońmi jej oczy.
-Niall wiem,że to ty.-Przysiągłbym,że się uśmiechnęła.
Obróciłem ją przodem do siebie i pocałowałem delikatnie w usta na przywitanie.
-A co tam jemy beze mnie?-Spytałem żartobliwie.
-Zrobiłam na szybko ciasto czekoladowe...-Powiedziała wręczając mi kawałek brązowej masy na talerzyku.
Ciasto było bardzo smaczne.Nie wiedziałem,że z Megan taka dobra kucharka.
-Pyycha!Nałożysz mi jeszcze?-Poprosiłem o dokładkę.
-Ciesze się,że ci smakuje.-Uśmiechnęła się podając mi jeszcze jeden kawałek ciasta.
Odwzajemniłem gest wstawiając talerz do zmywarki.
-Co załatwiałeś?-Zapytała jak zwykle ciekawska Megan.
-Takie tam sprawy...dla dziewczyn są nudne.-Odpowiedziałem i potarłem swoim nosem o jej.Mam nadzieję,że odpuści.
-Ok,ok.Strasznie tajemniczy jesteś.-Stwierdziła przekręcając głowę na bok.
-Jaa?Skądże!Wydaje ci się.-Powiedziałem kierując się do salonu.Dziewczyna szybko złapała mnie za rękę tym samym dotrzymując mi kroku.Usiedliśmy na kanapie wtuleni w siebie.Myślę,że jesteśmy sobie przeznaczeni,bo pomimo wielu kłótni nadal sobie wybaczamy i jesteśmy razem.Mam nadzieję,że nic nas nie rozłączy,nawet jakiś James.W takiej pozycji oglądaliśmy moje zdjęcia z dzieciństwa.Meg poprosiła mnie abym pokazał jej ten album,więc odszukałem go na strychu i zniosłem na dół.Megi mówiła,że byłem bardzo słodki jako mały dzieciak.
-A teraz już nie jestem słodki?-Zapytałem z miną przybitego psa.
-Oj jesteś,jesteś.-Pocałowała mnie i wróciła do dalszego oglądania zdjęć.
                                        
                                          ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wiem,że trochę nudny,ale jak już pisałam w następnych rozdziałach akcja się rozwinie. ;)                 

1 komentarz:

Cute Green Pencil