*Astrid*
Myślę,że jestem trochę przewrażliwiona.Mogłam nie dzwonić do Louisa,tylko spokojnie na niego zaczekać.Przecież też ma swoje osobiste sprawy.Jak tak dalej będę się zachowywać to pewnie mnie zostawi,ale nie dziwię mu się.W końcu jestem strasznie upierdliwa,no ale z drugiej strony to co przed chwilą miło miejsce było dziwne i przerażające..Moją kłótnię z podświadomością przerwało skrzypnięcie drzwi wejściowych.Obróciłam się w stronę,z której dobiegał dźwięk i ujrzałam Louisa ściągającego buty.
-Już jestem słońce.-Pocałował mnie na powitanie.
-Louis,przepraszam cię.-Spuściłam głowę.
-Ale za co?-Zapytał nieco zmieszany.
-Za to,że tak szybko po ciebie zadzwoniłam.
-Co ty mówisz?Nic się nie stało,a po za tym miałaś prawo.-Powiedział stanowczo lecz z uśmiechem.
-Dobrze,ale nie dzwoniłam do ciebie bez powodu.Jak tylko wyszedłeś jakiś czarny samochód stał obok domu,chyba ktoś mnie obserwował.-Wyjrzałam przez okno,aby zobaczyć,że samochodu już nie było.Gdy się odwróciłam zobaczyłam jak Louis zaciska pięści.Nie dało się nie wyczuć złości rosnącej z sekundy na sekundę w chłopaku.Jak zwykle najpierw coś powiem,a potem myślę.Nie wiedziałam jak mam się zachować.Po raz pierwszy widzę Lou tak wkurzonego.Słychać było pojedyncze przekleństwa wychodzące z ust bruneta.Powoli podeszłam do niego chwytając jego rękę.
-Loui...-Szepnęłam mając nadzieję,ze to go uspokoi,jednak on wyrwał rękę z uścisku i podszedł do okna.
*Louis*
-Loui...-Szepnęła cicho dziewczyna.
Jeszcze nikt tak do mnie nie mówił.W jakiś sposób to przezwisko wypadające z ust Astrid było słodkie.Jednak wyrwałem się z uścisku i podszedłem do okna.Wpatrywałem się w nie myśląc,że zobaczę kto obserwował moją dziewczynę.Krew aż się we mnie gotowała.Na pewno był to jeden z kolesiów Jamesa.Gapienie się w okno nic mi nie dało,a jeszcze bardziej wkurzyło.Podszedłem do Astrid i chwyciłem mocno za jej ramiona.
-Widziałaś jego twarz,cokolwiek co pomogłoby go rozpoznać?!-Zapytałem wbijając paznokcie w jej ramiona.Nie potrafiłem skontrolować swojej złości.
-N-nie.-Powiedziała przez słone łzy.W końcu syknęła z bólu jaki jej sprawiałem.Puściłem ja popychając na ścianę.Chcąc się uspokoić przeczesałem dłońmi włosi ciągnąc za końcówki.Trochę mi to pomogło.Bez słowa poszedłem do łazienki,chociaż nie byłem u siebie.Zdjąłem ubrania i wszedłem pod prysznic.Puściłem zimną wodę,żeby się orzeźwić.Od razu "wyleciała" ze mnie cała złość.Skończyłem się myć i ubrałem tylko dolną część garderoby.Z koszulką na ramieniu zszedłem na dół.Dziewczyna momentalnie podniosła się z podłogi.Była lekko zdziwiona moim widokiem,ale się nie dziwię.Szybko spuściła głowę patrząc na swoje buty.
-Gdzie mogę się położyć?-Zapytałem bez jakichkolwiek emocji.
-Drzwi na lewo od mojego pokoju.-Odparła nie patrząc na mnie.
Znów nic nie mówiąc udałem się tak jak mówiła do pokoju na lewo od jej.Położyłem się na łóżku myśląc nad wszystkim co miało dzisiaj miejsce.Może powinienem przeprosić Astrid?
*Astrid*
Po pójściu Lou do pokoju oparłam się o ścianę i płakałam.Na ramionach miałam niezłe siniaki,a do tego dalej strasznie bolały.Co ja takiego zrobiłam?!Nic,no właśnie.Po tym zachowaniu chłopaka bałam się go.Myślałam,że jest miłym i pogodnym chłopakiem.Myliłam się i to bardzo.Moje łzy kapały na podłogę tworząc małą kałużę.Podniosłam się i wyjrzałam przez okno kierując się intuicją.Za oknem stał ten co mnie obserwował i głupio się szczerzył.Schowałam się czekając na jego ruch.Usłyszałam dźwięk zbitej szyby.Do domu wleciał kamień z jakąś kartką.Okno dzięki temu miało dziurę.Chłopaka już nie było.Podniosłam kamień i odwiązałam kartkę zaczynając czytać.
Droga Astrid,
zapewne zastanawiasz się kim jestem i czego chcę.Otóż dowiesz się tylko jednego.Chcę ciebie jak i zarówno niejaką Megan.Nie uciekaj ani nie dzwoń po policję,nie mów o tym Louisowi..Jeśli zrobisz choć jedną rzecz z wymienionych będzie z tobą jeszcze gorzej niż planuję. xx
Upuściłam kartkę na podłogę,ale natychmiast podniosłam ja i włożyłam do kieszeni spodni.Szybko wzięłam się za sprzątanie szkła.Kilka razy przecięłam się,ale nie zwróciłam na to uwagi.Dobrze,że Louis się nie obudził.Słona ciecz rozmazała mi już cały makijaż.Wyglądałam jak wiedźma,lecz mimo to nie zrobiłam z tym nic.Kompletnie nie wiem co robić.Byłam tak zamyślona i załamana,że nie usłyszałam jak Louis zszedł na dół.Spojrzałam na niego oczami pełnymi łez.Jego mina mówiła wszystko-był bardzo zł i smutny jednocześnie.No to już po mnie...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Rozdział pisany tylko z perspektywy Tommo i Astrid xD.Wena jest nieprzewidywalna.Pozrdo ;P
świetny <3
OdpowiedzUsuńHej, przeczytałam rozdział i bardzo mi się spodobał.
OdpowiedzUsuńZa chwilę przeczytam pozostałe i zostawię pełniejszy komentarz :)
Pozdrawiam,
SooMin
datingagency-crystal.blogspot.com
Cudowne. :*
OdpowiedzUsuńlouistomlinson-bad.blogspot.com
Supciooooo :) http://magicznowilosnahistoria.blogspot.com/ Wpadniesz ? :D
OdpowiedzUsuń