wtorek, 17 grudnia 2013

Rozdział 15

*Astrid*
Myślę,że jestem trochę przewrażliwiona.Mogłam nie dzwonić do Louisa,tylko spokojnie na niego zaczekać.Przecież też ma swoje osobiste sprawy.Jak tak dalej będę się zachowywać to pewnie mnie zostawi,ale nie dziwię mu się.W końcu jestem strasznie upierdliwa,no ale z drugiej strony to co przed chwilą miło miejsce było dziwne i przerażające..Moją kłótnię z podświadomością przerwało skrzypnięcie drzwi wejściowych.Obróciłam się w stronę,z której dobiegał dźwięk i ujrzałam Louisa ściągającego buty.
-Już jestem słońce.-Pocałował mnie na powitanie.
-Louis,przepraszam cię.-Spuściłam głowę.
-Ale za co?-Zapytał nieco zmieszany.
-Za to,że tak szybko po ciebie zadzwoniłam.
-Co ty mówisz?Nic się nie stało,a po za tym miałaś prawo.-Powiedział stanowczo lecz z uśmiechem.
-Dobrze,ale nie dzwoniłam do ciebie bez powodu.Jak tylko wyszedłeś jakiś czarny samochód stał obok domu,chyba ktoś mnie obserwował.-Wyjrzałam przez okno,aby zobaczyć,że samochodu już nie było.Gdy się odwróciłam zobaczyłam jak Louis zaciska pięści.Nie dało się nie wyczuć złości rosnącej z sekundy na sekundę w chłopaku.Jak zwykle najpierw coś powiem,a potem myślę.Nie wiedziałam jak mam się zachować.Po raz pierwszy widzę Lou tak wkurzonego.Słychać było pojedyncze przekleństwa wychodzące z ust bruneta.Powoli podeszłam do niego chwytając jego rękę.
-Loui...-Szepnęłam mając nadzieję,ze to go uspokoi,jednak on wyrwał rękę z uścisku i podszedł do okna.

*Louis*
-Loui...-Szepnęła cicho dziewczyna.
Jeszcze nikt tak do mnie nie mówił.W jakiś sposób to przezwisko wypadające z ust Astrid było słodkie.Jednak wyrwałem się z uścisku i podszedłem do okna.Wpatrywałem się w nie myśląc,że zobaczę kto obserwował moją dziewczynę.Krew aż się we mnie gotowała.Na pewno był to jeden z kolesiów Jamesa.Gapienie się w okno nic mi nie dało,a jeszcze bardziej wkurzyło.Podszedłem do Astrid i chwyciłem mocno za jej ramiona.
-Widziałaś jego twarz,cokolwiek co pomogłoby go rozpoznać?!-Zapytałem wbijając paznokcie w jej ramiona.Nie potrafiłem skontrolować swojej złości.
-N-nie.-Powiedziała przez słone łzy.W końcu syknęła z bólu jaki jej sprawiałem.Puściłem ja popychając na ścianę.Chcąc się uspokoić przeczesałem dłońmi włosi ciągnąc za końcówki.Trochę mi to pomogło.Bez słowa poszedłem do łazienki,chociaż nie byłem u siebie.Zdjąłem ubrania i wszedłem pod prysznic.Puściłem zimną wodę,żeby się orzeźwić.Od razu "wyleciała" ze mnie cała złość.Skończyłem się myć i ubrałem tylko dolną część garderoby.Z koszulką na ramieniu zszedłem na dół.Dziewczyna momentalnie podniosła się z podłogi.Była lekko zdziwiona moim widokiem,ale się nie dziwię.Szybko spuściła głowę patrząc na swoje buty.
-Gdzie mogę się położyć?-Zapytałem bez jakichkolwiek emocji.
-Drzwi na lewo od mojego pokoju.-Odparła nie patrząc na mnie.
Znów nic nie mówiąc udałem się tak jak mówiła do pokoju na lewo od jej.Położyłem się na łóżku myśląc nad wszystkim co miało dzisiaj miejsce.Może powinienem przeprosić Astrid?

*Astrid*
Po pójściu Lou do pokoju oparłam się o ścianę i płakałam.Na ramionach miałam niezłe siniaki,a do tego dalej strasznie bolały.Co ja takiego zrobiłam?!Nic,no właśnie.Po tym zachowaniu chłopaka bałam się go.Myślałam,że jest miłym i pogodnym chłopakiem.Myliłam się i to bardzo.Moje łzy kapały na podłogę tworząc małą kałużę.Podniosłam się i wyjrzałam przez okno kierując się intuicją.Za oknem stał ten co mnie obserwował i głupio się szczerzył.Schowałam się czekając na jego ruch.Usłyszałam dźwięk zbitej szyby.Do domu wleciał kamień z jakąś kartką.Okno dzięki temu miało dziurę.Chłopaka już nie było.Podniosłam kamień i odwiązałam kartkę zaczynając czytać.
Droga Astrid,
zapewne zastanawiasz się kim jestem i czego chcę.Otóż dowiesz się tylko jednego.Chcę ciebie jak i zarówno niejaką Megan.Nie uciekaj ani nie dzwoń po policję,nie mów o tym Louisowi..Jeśli zrobisz choć jedną rzecz z wymienionych będzie z tobą jeszcze gorzej niż planuję. xx
Upuściłam kartkę na podłogę,ale natychmiast podniosłam ja i włożyłam do kieszeni spodni.Szybko wzięłam się za sprzątanie szkła.Kilka razy przecięłam się,ale nie zwróciłam na to uwagi.Dobrze,że Louis się nie obudził.Słona ciecz rozmazała mi już cały makijaż.Wyglądałam jak wiedźma,lecz mimo to nie zrobiłam z tym nic.Kompletnie nie wiem co robić.Byłam tak zamyślona i załamana,że nie usłyszałam jak Louis zszedł na dół.Spojrzałam na niego oczami pełnymi łez.Jego mina mówiła wszystko-był bardzo zł i smutny jednocześnie.No to już po mnie...

                                           ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Rozdział pisany tylko z perspektywy Tommo i Astrid xD.Wena jest nieprzewidywalna.Pozrdo ;P

wtorek, 10 grudnia 2013

Rozdział 14

Na wstępie mam takie pytanko: Czy ktoś zna kogoś lub sam może zrobić szablon na tego bloga?Proszę o odpowiedzi w komentarzach ;)
Dzięki za uwagę,a teraz przyjemnej lektury ;D

*Pov Louisa*
Szedłem powoli w kierunku naszej kryjówki,bazy w przekonaniu iż będę tam szybciej niż Niall.Nie wiem czy dobrze zrobiłem prosząc Astrid by została moją dziewczyną.To dla niej niebezpieczne,ale skoro tak się już stało to nie chcę tego zniszczyć.Niestety na razie muszę ją okłamywać.Spojrzałem na drygą stronę jezdni i zobaczyłem w oddali jakiś cień.*Eee tam to tylko moja wyobraźnia.Przecież nikt mnie nie śledzi-Pomyślałem*Dzisiaj znów świeciło słońce,więc na nosie miałem okulary przeciw słoneczne.Prawie każda pusta dziewczyna oglądała się za mną,co nie powiem podobało mi się.W końcu dotarłem na miejsce.Tak jak myślałem Nialla jeszcze nie było.Wszedłem do starego domu.Z zewnątrz był porośnięty mchem.Nikt dotąd go nie znalazł co było na nasza korzyść.Już wcześniej posprzątaliśmy w środku i umeblowaliśmy wnętrze.Usiadłem na fotelu czekając na jakikolwiek znak oznajmiający,że Horan już jest.Wsłuchałem się w panującą tu ciszę i chcąc nie chcąc zamknąłem oczy.

*Perspektywa Nialla*
Dzwonił Louis i chciał się spotkać.No to muszę zostawić Megan samą.Wszedłem do pokoju i oparłem się o ścianę.
-Zostawiam się na trochę samą.Muszę coś załatwić.-Powiedziałem
-No ok jak musisz.-Zrobiła smutną minę.
Podszedłem do niej i musnąłem palcami po policzku.
-Nie martw się skarbie,niedługo wrócę.-Skradłem jej pocałunek i wyszedłem z domu/Odjechałem w kierunku naszej kryjówki,bo tam mieliśmy się spotkać.Tą kryjówkę,a właściwie stary dom znaleźliśmy jakieś dwa lata temu gdy nasze życie nie było jeszcze tak zepsute jak teraz.Spotykaliśmy się tam,żeby pogadać lub ustalić jakiś plan.Do tej pory nikt go nie znalazł i prawdopodobnie do nikogo nie należy.Wróćmy do rzeczywistości.Jadąc prawie wjechałem w jakiś samochód,bo jak widać niektórzy nie umieją jeździć.Co prawda ścigam się od czasu do czasu i nie ukrywam,że jestem najlepszy,ale na drodze zbytnio nie szaleję.Dosyć gadania o mnie.Jestem ciekaw co dalej z naszym planem.W końcu dotarłem na miejsce.Zaparkowałem auto i wszedłem do domu.Louis z tego czekania chyba zasnął.
-Pobudka!Jestem już!-Krzyknąłem.
-Nie śpię,spokojnie.-Zapewnił Louis
-Dobra,więc o czym chciałeś pogadać?-Zapytałem chcąc przejść od razu do rzeczy.
-Zgaduje,że jesteś razem z Megi...ja jestem z Astrid.Myślę,ze zadawanie się z nami jest dla nich niebezpieczne.
-Ameryki tym nie odkryjesz.Też tak myślę,ale co my możemy zrobić?Najwyżej może je chronić tak jak dotychczas.-Ukryłem porwanie Meg,bo pewnie Lou wkurzył by się,a tego nie chcę.
-Hmm...pewnie James chce się trochę pobawić jak to on.Co do planu to trzeba go jeszcze dopracować.Może skontaktowalibyśmy się z Liamem?
-Dobry pomysł,może zgodzi się nam pomóc,chociaż dawno nie gadaliśmy.
-Noo może.
Usłyszałem dźwięk dzwoniącej komórki.Louis poszedł odebrać.W sumie to dużo sobie nie pogadaliśmy.
-Astrid się niecierpliwi,spadam.Spróbuje zadzwonić i umówić się z Liamem.Nara.-Powiedział i wyszedł z domu.
Również wyszedłem i wsiadłem do swojego auta.Odjechałem myśląc nad dopracowaniem planu.Oby Li zgodził się nam pomóc,w sumie to on też ma na pieńku z Jamesem.Na pewno będzie chciał wyrównać rachunki ze starym kolegą.Droga do domu minęła mi spokojnie.Jestem ciekaw co robi Megan.Wysiadłem z samochodu.Delikatnie popchnąłem lakierowane drewno.Zsunąłem buty z nóg i zacząłem szukać dziewczyny.W salonie jej nie było,więc postanowiłem sprawdzić w kuchni.Meg siedziała zajadając coś na krześle odwrócona do mnie tyłem Podszedłem bliżej niej i zakryłem swoimi dłońmi jej oczy.
-Niall wiem,że to ty.-Przysiągłbym,że się uśmiechnęła.
Obróciłem ją przodem do siebie i pocałowałem delikatnie w usta na przywitanie.
-A co tam jemy beze mnie?-Spytałem żartobliwie.
-Zrobiłam na szybko ciasto czekoladowe...-Powiedziała wręczając mi kawałek brązowej masy na talerzyku.
Ciasto było bardzo smaczne.Nie wiedziałem,że z Megan taka dobra kucharka.
-Pyycha!Nałożysz mi jeszcze?-Poprosiłem o dokładkę.
-Ciesze się,że ci smakuje.-Uśmiechnęła się podając mi jeszcze jeden kawałek ciasta.
Odwzajemniłem gest wstawiając talerz do zmywarki.
-Co załatwiałeś?-Zapytała jak zwykle ciekawska Megan.
-Takie tam sprawy...dla dziewczyn są nudne.-Odpowiedziałem i potarłem swoim nosem o jej.Mam nadzieję,że odpuści.
-Ok,ok.Strasznie tajemniczy jesteś.-Stwierdziła przekręcając głowę na bok.
-Jaa?Skądże!Wydaje ci się.-Powiedziałem kierując się do salonu.Dziewczyna szybko złapała mnie za rękę tym samym dotrzymując mi kroku.Usiedliśmy na kanapie wtuleni w siebie.Myślę,że jesteśmy sobie przeznaczeni,bo pomimo wielu kłótni nadal sobie wybaczamy i jesteśmy razem.Mam nadzieję,że nic nas nie rozłączy,nawet jakiś James.W takiej pozycji oglądaliśmy moje zdjęcia z dzieciństwa.Meg poprosiła mnie abym pokazał jej ten album,więc odszukałem go na strychu i zniosłem na dół.Megi mówiła,że byłem bardzo słodki jako mały dzieciak.
-A teraz już nie jestem słodki?-Zapytałem z miną przybitego psa.
-Oj jesteś,jesteś.-Pocałowała mnie i wróciła do dalszego oglądania zdjęć.
                                        
                                          ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wiem,że trochę nudny,ale jak już pisałam w następnych rozdziałach akcja się rozwinie. ;)                 

poniedziałek, 2 grudnia 2013

Nowy Blog!

Heej!Postanowiłam założyć jeszcze jednego bloga.Oczywiście tego dalej będę prowadzić.Drugie,nowe opowiadanie będzie magiczne,tyle mogę powiedzieć.Jeśli jesteście ciekawi nowego opowiadania to zapraszam serdecznie tutaj ---> http://on-the-way-wonderland.blogspot.com/ .

sobota, 30 listopada 2013

Rozdział 13

 *Perspektywa Niallera*
 Nie spałem tym razem z Meg,tylko na kanapie.Pomyślałem,że tak będzie lepiej.Wczoraj byłem nieźle wkurzony i zrobiłem kilka rzeczy na które nie miałem wpływu.Wstałem z kanapy i poszedłem do łazienki-trochę się ogarnąć.Po orzeźwiającym prysznicu udałem się na górę,żeby sprawdzić czy Megan śpi.Powoli otworzyłem drzwi.Dziewczyna jeszcze słodko spała. Nie chciałem jej budzi,więc poszedłem zrobić śniadanie.Okazało się,że nie ma potrzebnych składników,w ogóle prawie nic nie było w lodówce.Niestety musiałem pojechać na zakupy.Zamknąłem dom i odjechałem w stronę sklepu.

*Perspektywa Megan*
Wstałam około 9:00.Poszłam do łazienki,żeby się co nieco ogarnąć.Potem zeszłam na dół i spostrzegłam,że nigdzie nie ma Nialla.Może to i lepiej,uniknę na razie rozmowy,którą musimy przeprowadzić.Oczywiście lodówka świeciła pustkami.Teraz będę głodna do przyjazdu Horana.Jak to Pan-Mam-Wszystkich-Gdzieś-Niall nie zostawił mi chociaż jednej małej kartki.Noo bo po co?Przecież to,że będę się martwić o niego(chociaż wcale nie powinnam) w ogóle nie ma znaczenia.Rozsiadłam się na kanapie myśląc co mogę porobić do jego powrotu.Jak to ja zawszę się nudzę.Z braku pomysłów włączyłam telewizor i zaczęłam oglądać jakiś serial.Zazwyczaj czegoś takiego nie oglądam,ale nie było nic innego wiec nie miałam wyjścia.Jakieś 30 minut później usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi,t0rochę się przestraszyłam.Do salonu wszedł nie kto inny jak Niall Horan!Oklaski na stojąco za doprowadzenie mnie do zawału!Po zdjęciu butów i czego tam jeszcze miał(czytaj bluzy) wszedł do salonu.
-Ooo hej Meg.-Powiedział łapiąc się za kark.
-No hej...mogłeś mi zostawić chociaż kartkę gdzie idziesz!Ja tu się zamartwiam,że mnie zostawiłeś lub cos ci się stało!Do tego lodówka jes...-Naskoczyłam na niego,lecz ten przerwał mi pocałunkiem.Na chwilę się w tym zatraciłam,ale szybko wróciłam do rzeczywistości i go odepchnęłam.
-Co ty robisz?Mało ci jeszcze?!Myślałam,że choć trochę zmądrzałeś!-Krzyknęłam i pobiegłam do sypialni.Zamknęłam drzwi na klucz i usiadłam na łóżku znów płacząc.Że też mam jeszcze czym płakać...Ja już po prostu nie wytrzymuje.Po co ja się zgodziłam być jego dziewczyną?!Co ja sobie myślałam?Że będziemy żyć długo i szczęśliwie jak w jakiejś cholernej bajeczce?
-Meg,to nie tak!Przepraszam cię,to nie miało tak wyjść!-Usłyszałam donośny krzyk zza drzwi.
-Taa jasne,no i co jeszcze powiesz?Może,że to wszystko jest jakaś pomyłką?-Krzyknełam w odpowiedzi przez płacz.
-Nie!Przepraszam cię!Proszę wpuść mnie...-Krzyki jakby ucichły,chyba się uspokoił.
Coś mi mówiło,że mam go wpuścić,ale jednak bałam się.W końcu po zaciętej walce ze sobą otworzyłam drzwi.Niall wszedł i podszedł do mnie gładząc mój policzek.
-Megi...-Szepnął.Coś we mnie jakby pękło,tylko on do mnie tak mówił-mój brat,którego nie ma przy mnie.  Nie przerwałam chłopakowi dając znak,żeby kontynuował.
-Przepraszam cię za to,że przeze mnie musiałaś tyle przejść,że wpakowałem się do twojego życia niszcząc je,przepraszam cię za wszystko.Lepiej byłoby ci beze mnie,jednak nie mogę cię teraz zostawić,bo nie chcę i muszę cie chronić.Kocham cię Megan Trush!-Powiedział jednym tchem wpatrując się w moje oczy.* Megan teraz albo nigdy-powiedział głos w mojej głowie.*
-Wcale,że nie byłoby mi lepiej bez ciebie.Moje życie nie miało wcześniej sensu,ale gdy spotkałam ciebie...wszystko się zmieniło.Nie ukrywam,że jest mi czasem ciężko z tym wszystkim,ale radzę sobie.mimo,że zadając się z tobą narażam się na niebezpieczeństwo...kocham cię Niall.-Nie wierzę,że to powiedziałam.Nie byłam osoba,któr a z lekkością mówi o swoich uczuciach.
-Ja ciebie też kocham księżniczko.-Przytulił mnie mocno.
Trwaliśmy w uścisku dopóki mój brzuch nie dał o sobie znać.                  
-Oo widzę,że ktoś tu jest głodny.Właśnie byłem na zakupach,odpocznij sobie,a ja pójdę zrobić ci śniadanie.-Posłał mi jeden z najpiękniejszych swoich uśmiechów i wyszedł.
Położyłam się na łóżku ciesząc się,że pogodziliśmy się z Horankiem.

 *Oczkami Astrid*
 Świetnie się wczoraj bawiłam.Jestem dziewczyna Louisa!Nie mogę w to uwierzyć.Strasznie się cieszę z tego powodu.Mój chłopak musiał gdzieś pilnie jechać,więc zostałam sama.Megan jak wczoraj wyszła z Niallem tak do teraz nie wróciła do domu.Ciekawe czemu...hahah,ta moja wyobraźnia.Poszłam na dół zjeść śniadanie czyli kanapki.Potem najzwyczajniej w świecie zaczęłam czytać książkę,którą zaczęłam daawno temu.Nie to żebym była jakimś molem książkowym,ale jakoś tak mnie naszło.Włączyłam radio stojące na półce w salonie,żeby przerwać ciszę.Już miałam siadać na kanapie,ale podeszłam do okna widząc jakby coś ruszało się koło drzewa.Zobaczyłam jakąś zakapturzona postać wpatrującą się właśnie w to okno z którego wyglądam.Szybko zasunęłam zasłony i ułożyłam się na kanapie zatracając się w lekturze z nadzieją,ze zapomnę o tej osobie.

*Megan*
Blondyn krzątał się chwilę w kuchni,po czym przyniósł mi śniadanie do łózka.Jaki romantyczny nagle się zrobił...
-Dzięki.-Powiedziałam przyglądając się posiłkowi.Na tacy było kakao i tosty.Proste,a zarazem smaczne jedzenie.Niall usiadł na fotelu przyglądając mi się.wzięłam pierwszy kęs do ust.Nie lubię,gdy ktoś gapi się jak próbuje coś skonsumować.Tosty popijałam co jakiś czas małymi łykami kakaa.Po skończonym posiłku Nialler zabrał tacę wraz z talerzem w celu pozmywania naczyń.Wrócił z dwoma kubkami prawdopodobnie herbaty.Obydwa postawił na małym stoliku.Przypuszczam,że ciecz w kubkach była gorąca,bo widać było unoszącą się pare nad nimi.
-Ty nie jesz?-Zapytałam przerywając ciszę.
-Już jadłem.Przepraszam muszę odebrać.-Wyciągnął dzwoniący telefon z kieszeni czarnych spodni i wyszedł na korytarz.Ciekawe kto do niego dzwoni...co ja się nagle taka ciekawska stałam?Przecież nie musi tłumaczyć mi się z każdej rozmowy telefonicznej.Wzięłam jeden z kubków i upiłam ostrożnie łyk.Herbata wcale nie była taka gorąca na jaką wyglądała.Dzisiaj chciałam zrobić sobie dzień lenistwa.Położyłam się na łóżku kładąc ręce pod głowę.Mam nadzieję,,że ten dzień będzie chociaż trochę spokojniejszy od poprzednich.

*Louis*
Postanowiłem pogadać z Niallem o Jamesie.Wyszedłem z domu mówiąc Astrid,że muszę coś załatwić.Na szczęście nie dopytywała się co,jak i gdzie,co znacznie ułatwiło mi okłamanie jej.Od razu po oddaleniu sie od domu na bezpieczną odległość zadzwoniłem do kumpla.
-Siema-Przywitałem się.
-No siema.-Usłyszałem głos po drugiej stronie.
-Chciałbym się spotkać,omówić pewne rzeczy.Masz czas?
-Spoko,gdzie i o której?
-W naszej kryjówce,najlepiej teraz.
-Dobra,będę za około 20 minut,nara.
-Ok,nara.-Po krótkiej wymianie zdań nacisnąłem czerwoną słuchawkę i schowałem telefon do  kieszeni spodni.
                                                 ~~~~~~~~~~~~~~~~~~
I jak wam się podoba?Wiem,wiem trochę nudny,ale w następnych rozdziałach będzie się już coś działo ;)

wtorek, 26 listopada 2013

Rozdział 12

 *Pov Meg*

Nagle do pokoju wszedł,a raczej wbiegł Niall,lecz za nim od razu pojawił się Mark i jakiś jeszcze inny koleś.Blondyn pobił tego,którego na szczęście nie poznałam i zajął się brunetem.Byli tak samo silni.Trawała zacięta walka pomiędzy nimi.
-Niall!Niall!-Krzyczałam bojąc się o niego.
-Spokojnie Meg,nie bój się.-Odpowiedział i przez chiwlę nie uwagi dostał pięścią w brzuch.To wszystko moja wina!Mogłam zamknąć się choć raz i obserwować to całe zajście w milczeniu.Niall widząc łzy spływające po mojej twarzy natychmiast podniósł się i uderzył Marka tak,że tamten stracił przytomność.Szybko się uspokoiłam widząc,że chociaż na chwilę jesteśmy bezpieczni.Chłopak szybko podbiegł do mnie i uwolnił mnie.Chwycił mnie za rękę i pociągnął w stronę wyjścia.Po chwili byliśmy już w samochodzie odjeżdżając z tego paskudnego miejsca.
-Dziękuję Ci,nie wiem co oni by mi zrobili gdyby nie ty.Przepraszam też za to,że wtedy bezmyślnie uciekłam.-Powiedziałam odrywając wzrok od mijanych drzew za szybą.
-Przestań...nie masz za co przepraszać,to moja wina.-Powiedział nie odrywając wzroku od drogi.
-Nie tylko twoja.
-Zrobili ci coś?-Zmienił  temat.
-No...w sumie... to zostałam kilkanaście razy uderzona w policzek i brzuch.-Wiedziałam,że zraz wpadnie w złość.
-Co?!Przyrzekam,że coś im zrobię!Pożałują tego,że cię bili!
-Nie!Zostaw ich w spokoju...a wg to skąd James cię zna?-Moja ciekawość wzięła górę.
-Yyy....nie ważne.Daj mi spokój muszę skupić się na drodze.-Jego oczy nagle pociemniały.
-Nie dam ci spokoju.Mam chyba prawo wiedzieć!-Nie wytrzymałam i krzyknęłam do niego.
Jego oczy nie były już niebieskie tylko jakby czarne.Zacisnął mocniej ręce na kierownicy.
-Zamknij się!-Również krzyknął.
Lekko się przestraszyłam,ale dalej chciałam drążyć ten temat.
-Nie zamknę się!Odpowiedz na moje pytanie!-Starałam się uspokoić,ale średnio mi to wychodziło.Dobijało mnie to,że tak dużo nie wiem o Niallu.
-Nie będziesz mi mówić co mam robić su*o!-Wrzasnął.
Te słowa mnie zabolały,chociaż już spotykałam się wiele razy z takimi wyzwiskami,a nawet gorszymi.Kilka niechcianych łez wypłynęło z moich oczu.Czasami chciałabym być pozbawiona kanału łzowego,bo za często płaczę.Odwróciłam głowę w stronę szyby i zamilkłam.Gdy dotarliśmy do domu Niall wyszedł bez słowa z samochodu zostawiając mnie w nim samą.No to teraz poznam Horana od złej strony,zapowiada się ciekawie...(czujecie ten sarkazm?)Wyszłam z auta i weszłam do domu z impetem trzaskając drzwiami.Na kanapie zastałam Nialla palącego papierosa,zapewne po to by się trochę uspokoić.Pobiegłam na górę i zamknęłam się w łazience.Oparłam się o ścianę i osunęłam się biorąc kolana pod brodę.Kurde,nie ma tu niczego ostrego?W torebce zawsze noszę żyletkę,ale aktualnie nie mam przy sobie torebki...Tak tnę się w sytuacjach,gdy moje życie nie ma sensu.Czyli prawie zawsze.Nikt oprócz Astrid o tym nie wie.To taka moja słodka tajemnica(pomijając wydarzenia z przeszłości).Wiele razy próbowała namówić mnie na terapię,ale odmawiałam jej.Takie rany chociaż na chwilę pozwalają zapomnieć mi o rzeczywistości.Gdy obserwuje krew wypływającą z ran nie myślę o niczym.Czasami wpadałam w "trans",przez co byłam już parę razy w szpitalu.Teraz pozostało mi tylko znów płakać.Przesiedziałam w tej łazience jakąś godzinę.Widzę,że Pan Wielce Wielmożny Horan nie zainteresował się czy jeszcze wg żyję.
-Meg otwórz drzwi!-Jak na zawołanie pojawił sie przed drzwiami waląc w nie pięściami.
-Drugą łazienkę masz na dole,myślałam,że znasz swoje mieszkanie.-Odparłam sucho.
-Wiesz,że nie o to chodzi.Otwieraj te cholerne drzwi!-Coś czuję,że zaraz drzwi zostaną wyważone.
Będę tak miła i podroczę się z nim jeszcze trochę.
-Ani mi się śni Horan.-Odpowiedziałam.
-Do cholery jasnej!Otwieraj!!-Po co chce się do mnie dostać jak i tak nic dla niego nie znaczę.
-Też cię miło słyszeć.-Kolejna złośliwa odpowiedź.
Usłyszałam jeszcze szereg przekleństw i drzwi zostały wyrwane z zawiasów i odrzucone na bok.Ujrzałam wkurzonego Nialla.Powoli podniosłam się z podłogi.
-Czego chcesz?-Zapytałam nie patrząc na niego.
-Gówna,wiesz?No...chciałem cię przeprosić...nie powinienem cię wyzywać,jeszcze raz przepraszam.-Tym razem jego ton głosu stał się czuły.
-Daruj sobie,jestem zmęczona.-Powiedziałam i jak gdyby nigdy nic poszłam wcześniej trącając Nialla ramieniem położyć się w sypialni.Teraz ma zafundowaną robotę-naprawić drzwi od łazienki.Zanim zasnęłam poczułam jak jestem przykrywana kocem.
                                    ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dodałam rozdział 12 chociaż nie było 5 komentarzy :/ No co się z wami dzieje?Jest prawie 900 wyświetleń a komentarzy pod rozdziałem ledwo 3-4.No dobra,nie użalam się już,bo wiem,że to nudne.W tym rozdziale jak zapewne zauważyliście pojawił się bad boy Niall.Podoba wam się taka odsłona Niallera??

P.SCoś jakiś dzisiaj mam smutny dzień...to tak jak zawsze.Wy też czasami macie takie dni?


wtorek, 19 listopada 2013

Rozdział 11

*Oczami Astrid*
Otworzyłam drzwi,a w nich stał Niall.
-Siema,jest Meg?Byliśmy umówieni.-Zapytał
-Yyy,nie ma jej.Możesz poczekać na nią,wejdź.-Zaprosiłam go do środka.
-Oo Niall,co ty tu robisz?-Zapytał Lou.
-Umówiłem się z Megan,a jej nie ma...-Kątem oka zauważyłam jak blondyn zaciska pięści,chyba się trochę wkurzył.
-Hej!Oooo,a co ty tu robisz Louis?Niall?!Boże,przepraszam,dużo się spóźniłam?-Do salonu wpadła Meg.
-Niee,tylko kilka minut.-Odpowiedział już spokojny Horan.
-No,a ja przyszedłem do Astrid wcześniej.-Powiedział Louis.
-No ale...czemu macie mokre włosy?
-Boo byliśmy w basenie.-Powiedzieliśmy w tym samym czasie z Louisem.
-Hahah...doobra,w szczegóły nie wnikam.
-To my będziemy sie już zbierać.-Powiedział Nialler.
*Oczkami Meg*
Horan chwycił mnie mocno za nadgarstek i pociągnął do wyjścia.
-Powiedz...Louis jest taki sam?-Zapytałam.
-Louis?...Tak-Odpowiedział.
-No ale przecież jest miły dla Astrid .-Nie ogarniam tego.
-Noo tak,ale jak się wkurzy to tak samo jak do mnie lepiej się nie zbliżać.
-...Ja was nigdy nie zrozumiem.Możesz mnie puścić?To boli!-Krzyknęłam.
Blondyn natychmiast wypuścił z uścisku moją rękę.Dalej szliśmy w ciszy.Tym razem nie miał samochodu.Dotarliśmy do parku i standardowo usiedliśmy na ławce.
-Więc..po co chciałeś się spotkać?-Zapytałam.
-No bo...cholera..bo...
-Powiedz to wreszcie!
-No bo Meg,ja cię na prawdę lubię.
-Fajnie i co z tego?
-To z tego,że... ja cię chyba...kocham.-Powiedział ledwo słyszalnie.
-Aha...CO?!-Dopiero teraz dotarło do mnie to co powiedział przed chwilą.
-To co słyszałaś.
-Niall,ja chyba też...się w tobie zakochałam.
Chłopak nic więcej nie powiedział tylko pocałował mnie.Zatraciłam się nie wiedząc co robię.Horan zaczął mi robić malinkę.No i ja na to pozwalam?
-Teraz już jesteś moja.-Wyszeptał mi do ucha i przygryzł jego płatek.
Do tego parku na serio chyba nikt nie przychodzi.
-no dobra,haha,mów co chcesz,ale chodźmy już do domu.
-Mojego czy twojego?
-Mnie się pytasz?
-Ok,to idziemy do mnie.-Poruszał zabawnie brwiami.
-Nie chce wiedzieć co miałeś teraz na myśli...-Podniosłam się z ławki,a za mną Niall.Szliśmy spacerkiem trzymajac się za ręce jak każda kochająca się para.Trochę długo zszedł nam ten spacer do domu.Weszliśmy do środka.
-Co robimy?-Zadałam moje podstawowe pytanie.
Niestety nie dostałam odpowiedzi tylko usta Nialla przylegnięte do moich.Oplotłam nogi wokół bioder chłopaka,a on zaczął kierować się do sypialni.Czy ja tego chcę?Coś mi mówiło,że nie i chyba tego się na razie posłucham.Zostałam położona na łóżku.Wkrótce nie miałam już na sobie koszulki.To samo miało się stać z moimi spodniami,ale nie pozwoliłam na to.Niezniechęciło go to i zabierał sie za odpinanie mojego stanika.
-Niall!Do cholery zostaw mnie!Nie teraz..nie mogę i nie chce na razie!-Poprosiłam go,lecz na marne.
Coś czuję,że zaczyna się powtórka z parku.Łzy znów zaczęły pojawiać się na moich policzkach.Musze od niego uciec!Zebrałam w sobie całą siłę na jaką było mnie teraz stać i odepchnęłam go.Szybko chwyciłam swoją bluzkę,ubrałam ja i wybiegłam z domu.
-Megan,wracaj!Proszę cię,nic ci nie zrobię!-Usłyszałam nawoływanie.
W dupie go mam...już raz mi obiecywał i nie dotrzymał obietnicy.To,że jestem jego dziewczyną nie znaczy,że od razu pójdę z nim do łóżka.Biegłam przed siebie,nie orientowałam się w okolicy.Nagle poczułam silny uścisk w talii.Myślałam,że to Niall.
-Puść mnie!Horan,idioto zostaw mnie.Słyszysz?-Krzyczałam i wyrywałam się za co zostałam obrócona przodem do jakiegoś chłopaka i uderzona w twarz.
-Twój chłopak cię nie uratuje.Przy okazji jestem James.-Podszedł bliżej.Czyli,że było dwóch kolesi.Ten co mnie trzyma włamał się do domu irlandczyka.
-Puśćcie mnie!Czego ode mnie chcecie?!-Bałam się,ale nie dawałam tego po sobie poznać.
-Chciałbym,żeby Horan troszkę pocierpiał.Ty nadajesz się do tego idealnie.-Uśmiechnął się złośliwie.
-Co to znaczy?-Zapytałam kompletnie nic nie rozumiejąc.
-Za dużo pytań,mała.-Machnął ręką na bodajże Marka.Brunet natychmiast podniósł mnie i wsadził do auta.Oczywiście próbowałam uciec,ale nie udało mi się i na dodatek zostałam kilka razy uderzona w twarz i brzuch.Na szczęście siedziałam sama na tyłach.Zignorowałam ból i dyskretnie wyjęłam komórkę z torebki.Napisałam smsa do Nialla.
Wyciszyłam telefon i schowałam tym razem do kieszeni.Oby Niall odczytał moją wiadomość.Kto wie co oni chcą mi zrobić?
                                      *W tym samym czasie-Astrid*
Zostaliśmy sami w domu.
-Już prawie 20,idę się przebrać.-Oznajmiłam i pobiegłam na górę.Szybko zmieniłam ubrania.Teraz tylko muszę zrobić makijaż i fryzurę.
Zajeło mi to jakieś 30 minut.Gotowa zeszłam na dół.
-Woow...warto było czekać.Pięknie wyglądasz.-Powiedział oniemiały Louis.
-Dzięki...-Zarumieniłam się trochę.
-No to jedziemy!-Wyszliśmy z domu uprzednio zamykając go.Chłopak pomógł wsiąść mi do samochodu.Sam też wsiadł i odpalił silnik.Do restauracji jechaliśmy w ciszy.Budynek bardzo ładnie wyglądał,a w środku było jeszcze ładniej.Usiedliśmy do stolika i wzięliśmy kartę menu.
-Co zamawiasz?-Zapytał po chwili Louis.
-Nie mam pojęcia...
-Ok,to ja zamówię dla nas.-Powiedział i złożył zamówienie.Kelner posłusznie zapisał zamówienie i odszedł w stronę kuchni.
-Ta restauracja musi być droga...-Zaczęłam rozmowę.
-Eee tam,ważne,żebyśmy miło spędzili ten czas.
-To miłe z twojej strony,ale nie wiem czy...-Wypowiedź przerwał mi kelner,który podał nam posiłek.Zrezygnowałam z dokończenia wypowiedzi i zaczęłam jeść.Nie wiem co to było,ale było bardzo dobre.Gdy skończyliśmy jeść kelner zabrał talerze i przyniósł wino,które nalał nam do kieliszków.Wzięłam kieliszek do reki i upiłam łyk wina.To samo zrobił Lou.
-Więc...Astrid...przejdę do rzeczy...czy chciałabyś zostać moją dziewczyną?-Zapytał niespodziewanie Louis.
-...yyy....tak,oczywiście,że tak.-Szybko rozważyłam wszystkie za i przeciw i zgodziłam się.
Chłopak przysunął się bliżej mnie i wpił się w moje usta.Można powiedzieć,że ta chwila była magiczna.Jednak szybko się zorientowaliśmy,że jesteśmy w miejscu publicznym.Natychmiast przerwaliśmy pocałunek.Posiedzieliśmy jeszcze chwilę rozmawiając głównie o mnie.
-To...może pójdziemy już do domu?-Zapytałam.
-Jasne,tylko zapłacę.-Rzucił na stół banknoty i wyszedł razem ze mną z budynku.Znów jechaliśmy w ciszy,nie lubię tego.Po kilkunastu minutach weszliśmy do mieszkania i skierowaliśmy się do mojego pokoju.
*Perspektywa Nialla*
Fu*k...znów spiep****em sprawę.Dla czego chociaż raz nie mogę przestać w odpowiedniej chwili?!Meg wybiegła w  nocy w nieznaną okolicę.I to moja wina!Ehh...Niedobrze,cholernie niedobrze!Chciałem za nią wybiec,ale to nie miało sensu,nie dogoniłbym jej.Wściekły opadłem na kanapę.Nagle dostałem smsa.Szybko wyjąłem telefon i przeczytałem go.
O kurde...James ją znalazł,a jeśli jej coś zrobi?!Wtedy osobiście zgotuje mu takie piekło,że się nie pozbiera.Wsiadłem szybko do samochodu i zacząłem szukać kluczyków do niego po kieszeniach.Do głowy przychodziło mi jedno miejsce,a mianowicie stara hala handlowa.To tam zawsze były jakieś spotkania itp.Po za tym nikt oprócz Jamesa,Marka,mnie i Louisa  nie wie,że takie coś w ogóle istnieje.W końcu znalazłem je i włożyłem do stacyjki.Przedtem schowałem jeszcze pistolet do kieszeni mojej kurtki.Ruszyłem do hali.Szczerze mówiąc przepisy drogowe i gliny miałem w dupie.Starałem się jechać jak najszybciej.Po jakichś 10 minutach byłem na miejscu.Nie dało się nie zauważyć samochodu Jamesa zaparkowanego obok budynku.Gdybym tylko miał tłumik mógłbym strzelić w opony,żeby nie mogli nas gonić gdy już będę uciekać z Meg.No niestety o tym nie pomyślałem.Wyciągnąłem pistolet i zacząłem skradać się do drzwi wejściowych.
*Perspektywa Megan*
Siedziałam w jakimś dziwnym pomieszczeniu gdzie były tylko 3 krzesła na krzyż.Na jednym z nich siedziałam związana ja.
-Co chcecie mi zrobić?Dlaczego akurat ja?!-Zapytałam zrozpaczona.
-Jest wiele rzeczy,które możemy ci zrobić np.pobić,zgwałcić...aż żal wybierać tylko jedną możliwość.Najlepiej jeśli Horan będzie to widział...-Zastanawiał się James.
-Jesteś jakiś psychicznie chory!-Krzyknęłam.
-A dziękuję,Mark...wiesz co masz robić.-Zanim odebrał jakiś telefon zdążył to powiedzieć.
-No to może się zabawimy?-Przybliżył się do mnie Mark.
-No,a może nie,idioto?-Odpyskowałam.
Na usłyszane słowa Mark uderzył mnie w twarz,a następnie w brzuch.
-Nigdy nie waż się mnie obrażać,bo skończy się to dla ciebie bardzo źle.-Powiedział i odszedł.
Przynajmniej sobie poszedł.Czułam jak mój stary kolega ból zaczyna dawać o sobie znać.Mogłam trochę pomyśleć zanim coś powiedziałam.Teraz będę mieć niezłe siniaki o ile się na tym skończy.Siłę to on ma,nie powiem.Ja nie chce tak skończyć!Dopiero co mam chłopaka.Właśnie...mam nadzieję,że Niall już po mnie jedzie.






                            






~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Łapcie wcześniej rozdział <3 Tym razem coś się zaczęło dziać ;P
Dzisiaj taki mały szantażyk ...

5 komentarzy = nowy rozdział

piątek, 15 listopada 2013

Rozdział 10

*Oczami Astrid*
-Ok,więc mieszkam w Londynie,moi rodzice nie żyją,moim najlepszym kumplem jest Niall,nie mam dziewczyny.-Powiedział i puścił mi oczko.
-Przykro mi z powodu twoich rodziców...czym się zajmujesz?-Zapytałam ignorując jego gest.
-Eee...niczym ważnym.-Odpowiedział wymijająco.
-No dobra,co robimy?-Zaczynało mi się nudzić.Ciekawe czy Lou przypadkiem czegoś nie ukrywa.
-Hmm...-Uśmiechnął się,chwycił poduszkę i uderzył mnie nią.
-Haha,dobra!-Chwyciłam druga poduszkę i również uderzyłam chłopaka.
Tłukliśmy się,aż nam(a raczej mi) nie zabrakło sił.Dostałam poduszką i upadłam na Louisa.
-Przepraszam!Nic ci nie jest?-Przeraziłam się.
-Nic sie nie stało,nawet fajnie być przygniecionym przez ciebie,hahahah...-Powiedział i zaśmiał się.
-...Jeszcze raz sorki.-Powiedziałam i podniosłam się z chłopaka.
-Spox.-Również się podniósł.
-Ale jestem głodna,wogóle śniadania nie jadłam.-Oznajmiłam nie wiadomo po co.
-No to chodźmy coś ugotować.-Powiedział i zszedł na dół.Ja również poszłam na dół.W kuchni zastałam Tommo grzebiącego w logówce.
-Zrobimy spaghetti.-Oznajmił.
-Ok.-Wszystko jedno co,bylebym mogła zjeść.
Pomogłam wyciągnąć składniki na stół.Chwilę potem zabraliśmy się do roboty.Nie wiedziałam,że Lou umie trochę gotować.Pewnie jeszcze wielu rzeczy o nim nie wiem i wcale ten fakt mnie nie cieszy.Po jakiejś godzinie pełnej bitew na jedzenie danie było gotowe.Na szczęście mieliśmy tylko brudne twarze.Umyliśmy sie i zaczęliśmy jeść.
-Fajnie się z tobą gotowało.-Przerwałam ciszę.
-Mi z tobą też.-Odparł.
Gdy skończyliśmy jeść wzięłam się za zmywanie naczyń.Oczywiście mamy zmywarkę,ale chwilowo jest w naprawie.
-Daj,ja pozmywam.-Zaoferował pomoc Louis.
-Nie,ty prawie sam ugotowałeś  spaghetti,więc ja chociaż pozmywam.-Uparłam się.
-No doobra,znaj moją dobra stronę.-Oparł się chyba o stół.
-Co robisz?-Zapytałam wiedząc,że cały czas jest w kuchni.
-Czekam,aż skończysz zmywać.-Odparł.
W końcu udało mi sie pozmywać wszystkie naczynia.
-Co teraz robimy?-Miałam nadzieję,że coś wymyśli.
-Może pójdziemy na spacer?-Zaproponował.
-Ok.-Poszliśmy ubierać buty.Na dworze na szczęście było ciepło,dokładnie początek lata.Postanowiliśmy pójść nad jezioro.
                                          *W tym samym czasie-oczami Meg*
Na śniadanie poszłam do kawiarni,w zasadzie to takiej jakby restauracji.Lubiłam tu przychodzić.Dzisiaj coś mi tak nudno było samej,więc postanowiłam zadzwonić do Cassie...Zgodziła się na spotkanie,ma być za jakieś 10 minut.W między czasie weszłam sobie na telefonie na facebooka.Usłyszałam jak ktoś przysiada sie do mojego stolika.Wylogowałam się i schowałam telefon do torebki.
-Heej,już jestem.-Przywitała sie Cassie.
-Hej.-Odpowiedziałam.
-Widzę,że lubisz tu przychodzić.-Stwierdziła.
-Tak,fajne miejsce...Może opowiesz coś o sobie?
-Ok,nazywam się Cassie Break.Mam 19 lat.Mieszkam niedaleko tej kawiarenki,nie mam rodzeństwa i chłopaka.Moi rodzice mieszkają we Francji.Przyjechałam tu,bo miałam dość francuskiej atmosfery.Chciałam zasmakować życia,jak to mówią...Teraz ty.-Powiedziała.
-Aha,więc nazywam się Megan Trush,mam  19 lat.Nie mam chłopaka.Także mieszkam niedaleko tej kawiarni.Pochodzę z Polski.Moi rodzice...nie żyją.Mam starszego o rok brata,który wyjechał do hiszpanii spełniać swoje marzenia.Zostawił mnie na pastwę losu...nawet nie wiem co się z nim teraz dzieje.Moją najlepsza przyjaciółka jest Astrid,jesteśmy jak siostry..-Skończyłam opowiadać.
-Jej...przykro mi z powodu twoich rodziców i brata.
-Eee tam,przyzwyczaiłam się do tego.
Gadałyśmy jeszcze z jakieś 50 min.
-nom...wiesz co?Ja już muszę iść,papa.-Spojrzałam na zegarek,przecież mam jeszcze spotkanie z Niallem.
-Spoko,papa.-Odpowiedziała.
Zabrałam swoje rzeczy i wyszłam.Postanowiłam pójść jeszcze do domu.Trochę głupio zrobiłam zostawiając Astrid samą w domu.
                                              *W tym samym czasie-paczydełkami Astry*
Właśnie wracaliśmy z nad jeziora.Świetnie się bawiłam.Byliśmy cali mokrzy,bo Louis postanowił wrzucić mnie do wody,a ja go pociągnęłam ze sobą.Idąc trzymaliśmy się za ręce.
-Teraz jestem cała mokra,będę musiała się przebrać!-Oburzyłam się.
-Oj tam,oj tam,też jestem mokry.-Uśmiechnął się.
-No właśnie...w co ty się przebierzesz?
-W nic...
-nie możesz chodzić w mokrych ubraniach..W domu wysuszę ci koszulkę i dam si jakieś inne spodnie.Coś się wygrzebie.-Uśmiechnęłam się przyjaźnie.
-Doobra,ale nie będzie to dla ciebie kłopot?
-Niee no cos ty.
Weszliśmy do domu.
-Poczekaj chwilkę.-Powiedziałam i pobiegłam na górę.
Zaczęłam szukać jakichś spodni.Mam!Znalazłam spodnie brata Meg,gdy u nas był (daawno temu).Powinny być dobre.Wzięłam je i zeszłam na dół.
-mogą być?-Mam nadzieję,że tak.
-Jasne dzięki.-Powiedział i zaczął ściągać mokra koszulkę.Po chwili dał mi ją.Zobaczyłam jego nagi tors.Woow,ale kaloryfer...zaczęłam się gapić jak głupia.Mam nadzieję,że w porę sie opamiętałam i Louis tego nie zauważył.Szybko poszłam do łazienki i powiesiłam koszulkę.Gdy wyszłam chłopak był już przebrany w nowe spodnie.Te mokre także wzięłam i powiesiłam.
-Teraz ja idę się przebrać.-Powiedziałam,ale nie zdążyłam wejść na górę.Louis podniósł mnie w stylu ślubnym i zaczął kierować się na dwór.
-Co ty robisz?-Byłam zdezorientowana.
-Haha,zobaczysz za chwilę.-Ujrzałam basen...O NIE!
-Puść mnie idioto!-Chłopak puścił mnie i wpadłam do basenu.
-Proszę bardzo,puściłem cię tak jak prosiłaś,hahahah..-Śmiał się.
Mam pomysł...
-Ale ja nie umiem pływać!Pomocy!-Zaczęłam udawać,że się topię.Tommo szybko wskoczył do basenu chcąc mnie ratować.
-Hahaha!Nabrałeś się!-Tym razem ja się śmiałam.
-Oż ty!Zaraz zobaczymy czy dalej będzie ci do śmiechu!-Zaczął mnie chlapać.Nie pozostałam dłużna i zaczęłam chlapać Louisa.Można powiedzieć,że była to wodna wojna.W końcu przestaliśmy.Louis przybliżył się do mnie.Chyba wiem co chce zrobić.Nasze twarze dzieliły jakieś 2 cm.Czułam jego oddech na swojej twarzy.
-Wiesz,że ja wygrałem?-Powiedział mi do ucha.
-No tak i co z tego?-Zapytałam.
-Należy mi się nagroda.-Uśmiechnął się zadziornie i pocałował mnie.Trochę mnie to zdziwiło,ale po chwili zatraciłam się w pocałunkach.Chłopak całował coraz bardziej namiętnie,chwilę potem zszedł niżej i całował mnie w szyję.Robił mi malinkę!Nie..nie chcę,przynajmniej nie teraz.Przeszłość zaczęła mi się przypominać,a nie są to miłe wspomnienia.
-Louis...przepraszam,nie mogę.-Pojedyncze łzy kapały z moich policzków do  basenu.
-Ok,przepraszam...nie powinienem.nie wiem co mnie napadło.-Tłumaczył się,lecz ja przerwałam mu delikatnym pocałunkkiem w usta.Lou trochę się zdziwił,ale zaraz na jego twarzy pojawił się uśmiech.
-Nie musisz się tłumaczyć.-Również się uśmiechnęłam i wyszłam z basenu.Ubranie chłopaka na szczęście wyschło.Wzięłam je i oddałam właścicielowi.Przebrałam się i poszłam wybrać jakieś filmy do obejrzenia.W tym czasie Loui się przebrał.Poczułam jak ktoś przytula mnie od tyłu.Oczywiście tym kimś był Tommo.
-I jak,wybrałaś już film?-Zapytał.
-Taak,wybrałam.-Odpowiedziałam.
Tą jakże piękną chwilę przerwał nam dzwonek.Niechętnie odsunęłam się od Louisa.Otworzyłam drzwi,a w nich stał/a...
                                                   ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Łapcie rozdział 10 ;3 Jeśli są jakieś błędy to przepraszam. Jak myślicie,kto dzwonił do drzwi?

piątek, 8 listopada 2013

Rozdział 9

*Oczami Meg*
Pośpiesznie wzięłam swoje rzeczy i wyszłam do przyjaciółki.
-No to ruszamy!-Krzyknęła zachęcająco.
-Taa...-Odpowiedziałam mniej entuzjastycznie
Poszłyśmy do znanej nam galerii.Astrid od razu znalazła dla siebie ze 20 rzeczy na tą randkę,ale nie mogła się zdecydować.Ja także znalazłam pare fajnych rzeczy.W końcu wybrałyśmy przepiękną sukienkę.Astra poszła zapłacić i już po chwili wychodziłyśmy zadowolone z centrum.Byłyśmy tak zagadane,że wpadłyśmy na jakąś dziewczynę.
-Oj,przepraszamy cię.Nic ci się nie stało?-Powiedziałyśmy równocześnie.
-Heh...nie,nic mi się nie stało.Jestem Cassie,a wy?-Dziewczyna podniosła się z ziemi.
-Ja jestem Meg,a to jest Astrid.-Odpowiedziałam za nas obie.
-Miło mi was poznać,śpieszę się teraz,ale macie mój numer,zdzwonimy się.-Powiedziała i odeszła wcześniej dając nam kartkę z numerem.Myślę,że się polubimy.Nie zamieniłyśmy już słowa,aż do przyjścia do domu.
-Hmm...to może ja...albo nie,pójdę do pokoju.Pomyślę nad dodatkami do sukienki.-Powiedziała dziewczyna i poszła na górę.
Co ten Louis z nią zrobił?Chociaż ja pewnie podobnie bym się zachowywała,gdybym umówiła się z takim fajnym i przystojnym chłopakiem.Oczywiście Niall też jest przystojny i taki...tajemniczy,no i coś mnie w nim przyciąga,ale jednak różni się od Lou.No dobra,koniec zabawy w opisywanie poznanych chłopaków w ciągu kilku ostatnich dni.Zajęłam się oglądaniem filmów.Kiedy skończyłam oglądać na dworze było już ciemno.Pora kłaść się spać.Usłyszałam dźwiek mojego telefonu.Dostałam sms.

No i znów nie zapytał  się mnie o zdanie,jak ja tego nienawidzę!
Odpisałam krótko.Więcej wiadomości już nie dostałam.Poszłam do swojego pokoju i przebrałam się w piżamę.Położyłam się wygodnie i zaczęłam rozważać czy dobrze robię zadając się z Niallem.Nie wiadomo czy nic mi nie zrobi.Powinnam się bać,ale coś mi mówi,że nie mogę go teraz zostawić.A może to ja go potrzebuje,a nie on mnie?Nie odpowiedziałam już sobie na to pytanie,bo zasnęłam...
                              
                                  *************************************
Rano obudziła mnie krzątanina Astrid.Spojrzałam na komórkę leżącą na stoliku obok łóżka.Była już 11.Znając Astre od rana szykowała się na tą randkę,masakra.Że też jej się to nie nudzi.Próbowałam zasnąć,ale nie udało mi się to,przez te odgłosy na dole.Niechętnie wstałam i zeszłam na dół.
-Co ty robisz?Obudziłaś mnie!-Krzyknęłam.
-Aa...sorki,ale robię dla nas śniadanie.-Powiedziała.
-Ok,spoko.-Odpowiedziałam i usiadłam do stołu czekając na jedzenie.
                                                *Oczami Astrid*
Od kiedy Louis zaprosił mnie na randkę,jestem bardzo szczęśliwa i wg nie wiem co ze sobą zrobić.Ubranie mam już przygotowane,makijaż już wymyślony,fryzurę także.Cały komplet przygotowywałam od wczoraj(rano dokończyłam).Mam nadzieję,że Louisowi opadnie szczęka gdy mnie zobaczy.Lou jest taki przystojny...chyba się zakochałam,ale nie wierzę w miłość od pierwszego wejrzenia.Tak się rozmarzyłam,że wykipiało mi mleko.Jak coś to na śniadanie zamierzałam zrobić płatki z mlekiem.
-Haalo,Astrid,mleko!-Krzyknęła Meg.
-Yyy,a tak mleko...ok ugotuje jeszcze raz.-Powiedziałam otrząsając się z moich rozmyślań.
-Dobra...nie chce mi się czekać,pójdę zjeść coś na mieście.-Odpowiedziała dziewczyna.
-Ok,spoko.-Trochę smutno mi się zrobiło,ale przecież nie będę się mazać.Nie czas na rozpamiętywanie przeszłości...nie będę wam o tym teraz opowiadać,może kiedy indziej się dowiecie.Przyjaciółka wyszła,a ja zostałam sama.Odechciało mi się już tego śniadania.Posprzątałam rozlane mleko na podłodze i opadłam na kanapę.Na serio nie wiem co mam robić,najlepiej jakby była już 20.Niestety jest dopiero 12.Japiernicze...jak ten czas wolno leci.Postanowiłam na ten moment siedzieć i wpatrywać się w zegarek.Moje jakże interesujące zajęcie przerwał dzwonek do drzwi.Pewnie Meg czegoś zapomniała.Wstałam z sofy i poszłam otworzyć.
-Megan!Następnym razem...-Nie skończyłam,bo zobaczyłam nie Meg,lecz Lou.Co on tu robi?
-Hahah...ja nie jestem Megan tylko Louis.-Powiedział śmiejąc się.
-Ooo...sorry myślałam,że to moja przyjaciółka,wejdź.-Zarumieniłam się.
-Słodko wyglądasz gdy się rumienisz.Ups...ja to powiedziałem na głos?-Tym razem jego policzki się zaczerwieniły.
-Dzięki,haha taak powiedziałeś to na głos...miałeś być dopiero o 20.-Powiedziałam.
-Yyy...tak,wiem,ale nudziło mi się,więc przyjechałem wcześniej.Posiedzę z tobą do 20,a potem od razu pojedziemy na kolację,co ty na to?-Oznajmił kierując się w stronę salonu.
-Ok,fajnie.Może oprowadzę cię po górnym piętrze?-Zaproponowałam.
-Spoko.chodźmy.-Powiedział i rzem ze mna wszedł na piętro.
-Więc to jest pokój Megan.-Zaczęłam pokazywać poszczególne pomieszczenia.
-Ok.-Chłopak rzucił kilka spojrzeń na pokój.
-Tu jest łazienka.Mamy własne w pokojach,ta jest dla gości.-Wskazałam ręką.
-Zamawiam ją gdy będę kiedyś u was nocował,hahah.-Uśmiechnął się do mnie uwodzicielsko.
-Ok,zapisze sobie.A tu jest mój pokój.-Otworzyłam drzwi.Na szczęście był posprzątany.
-Fajny pokój.-Wszedł do środka i zaczął się rozglądać.
-Eee tam...-Przyglądałam się Louisowi.
-Masz jakieś zdjęcia z dzieciństwa?-Zapytał.
Spuściłam głowę,musiał się o to zapytać.No ale nie wiedział...w sumie to nie jego wina.
-Nie przypominaj sobie,nie przypominaj.-Powtarzałam ledwie słyszalnie,jednak łzy napłynęły mi do oczu.Może tego nie zauważył.
-Ej,co się stało?-Podszedł i chwycił mnie za podbrudek podnosząc moją głowę.
-N-nic...nie w-ważne.-Próbowałam powstrzymać płacz.
-Przecież widzę,nie płacz.Powiedziałem coś co cie uraziło?-Przytulił mnie.
-Niee,nic t-takiego nie powiedziałeś,tylko...tylko mam nieciekawą przeszłość...nie chce o tym gadać.-Powiedziałam nadal będąc w uścisku Lou.
-Ok,rozumiem.Nie płacz już,jestem przy tobie.-Ale on słodki,awww.
-Dobra nie rozczulajmy się juz nade mną .Opowiedz lepiej coś o sobie.-Przestałam płakać i usiadłam razem z chłopakiem na łóżku.
-Ok,więc...
                                     ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dzięki wam za tak wiele wyświetleń i za miłe komentarze od niektórych osób <333

sobota, 2 listopada 2013

Rozdział 8

*Oczkami Meg*
-Chodź się położyć,jest wcześnie.-Powiedział.
Oczywiście on już leżał w łóżku,więc ja nie mam zamiaru z nim spać.
-Nie,nie będę z tobą spać.-Odpowiedziałam.
-To co niby będziesz robić?No choodź,nie bój się.-Uśmiechnął się
-Nope.-Byłam uparta.
-No Megan,prooszę.-Zrobił oczy a'la kot ze shreka.
To mnie niestety przekonało,te jego niebieskie oczka...Aww.Położyłam się obok Nialla.Od razu mnie objął.Nie miałam siły już go odepchnąć.Za dużo wrażeń jak na mnie w jeden dzień.Zmęczona,szybko odpłynęłam do krainy Morfeusza.
                                             ****************************
Nie wiem czemu,ale obudziłam się przytulona do Horana.Odsunęłam się szybko od niego,przez co się obudził.
-Jak się spało?-Zapytał zaspany.
Ale słodko wygląda *No i znów tak myślę,masakra.*
-Dobrze.-Odparłam krótko.
-Ok,to ja idę zrobić śniadanie,przebierz się w to.-Powiedział i rzucił mi jakąś swoją koszulkę.
No i ja mam to włożyć...No niestety nie mam wyjścia,przydałoby się przebrać w nowe ciuchy,ale nie mam swoich.Wzięłam bluzkę i poszłam do łazienki.Umyłam się,załatwiłam potrzeby fizjologiczne i przebrałam się.Krótszej się nie dało?!Koszulka ledwo zakrywała mi dupę,a byłam w samych majtkach.Zrobił to specjalnie!Mogłam się domyślić.Zeszłam na dół chcąc go ochrzanić.
-Uuu,pięknie ci w mojej koszulce.-Usłyszałam "komplement".
-Taa,dzięki...krótszej to się nie dało??-Zapytałam z irytacją.
-Dało sie,ale byś się wściekła gdybym ci taką dał.-Złośliwy uśmiech wkradł się na jego twarz.
-Ehh,co na śniadanie?-Zmieniłam temat.
-Kanapki.-Toś się wysilił...jednak na stole ujrzałam tacę pełną kolorowych kanapek.Pychaa...zabrałam się za jedzenie ich.Blondyn zrobił jeszcze herbatę i także usiadł do stołu.Skończyliśmy posiłek i pozmywaliśmy naczynia.
-Chcę wracać do domu.-Powiedziałam
-Dobrze,chodź.-Dał mi jeszcze bluzę i wyszliśmy z domu.Okazało się,że koło domu był garaż,a w nim motor.Dostałam kask i wsiadłam na maszynę,ruszyliśmy.Jazda szybko mi minęła.Dotarliśmy do domu,zeszłam z motoru i oddałam kask właścicielowi.
-Dzięki...-Nie wiedziałam co mam jeszcze powiedzieć.
-Nie ma za co.-Powiedział i pocałował mnie na odchodne.Co za idiota...hahah,nawet mi się spodobało.
-To pa...-Odparłam zakłopotana.
-Do zobaczenia księżniczko.-Odpowiedział i jeszcze ostatni raz musnął moje usta zanim odjechał.Co my robimy?!Przecież nie jesteśmy parą,żeby się całować,chociaż fajnie by było...Ehh mnie już nie da się wyleczyć.Raz mi się podoba.a raz strasznie mnie wkurza i do tego stoję na środku chodnika bijąc się z myślami.W końcu weszłam do domu,gdzie zastałam Astrid siedzącą na kanapie.
-Jestem!-Krzyknęłam zdejmując buty i zakładając kapcie.
-No nareszcie!Kobieto,ja się tu zamartwiam!Telefon zostawiłaś w domu i nie powiedziałaś gdzie wychodzisz!
-Spokojnie,bez nerwów.Nie wiedziałam,że mi się tak przeciągnie to wyjście,przepraszam.Nie gniewaj się na mnie.-Przeprosiłam.
-No,ok,wybaczę jeśli mi wszystko dokładnie opowiesz.-Uśmiechnęła się.
-Dobra,więc wszystko zaczęło się od...-Zaczęłam opowiadać.
Na tym opowiadaniu zleciały nam 2 godziny,bo co chwile Astrid  przerywała,komentując.
-Woow!Ty to masz szczęście,że takiego przystojniaka poznałaś,a ten Niall ma może jakiegoś fajnego kolegę?-Cała Astrid,tylko o tym myśli.
-Taak,nazy...-Przerwał mi dzwonek do drzwi.
Poszłyśmy otworzyć,okazało się,że to Louis.Ten to ma wyczucie czasu.Adres pewnie dostał od Horana.
-Siemka laski!-Uśmiechnął się,ale bardziej do mojej przyjaciółki.
Uuu miłość wisi w powietrzu.
-Yy,Hej.Wejdź...-Astrid chyba spodobał się Louis i to raczej z wzajemnością.
Chłopak wszedł do domu i poszedł do salonu.
-Louis Tomlinson.-Przedstawił się i podał rękę Astrid.
-Ja um...Astrid Vega.-Hahah...poznajcie moją przyjaciółkę w wersji Astrid zakochana po uszy.
-Piękne imię dla pięknej dziewczyny.-Louis to wie jak podejść dziewczyne.
-D-dzięki.-Odpowiedziała.
-Astra,ogarnij się.-Szepnęłam do niej.
-Ok,już.-Odpowiedziała mi.
-Co cię sprowadza do nas?-Zapytałam.
-A chciałem was odwiedzić,nie wiedziałem,że mieszkasz z taką ładną przyjaciółką.Właściwie too...Astrid,chciałabyś pójść jutro ze mną na kolację?Mało się znamy,więc będziemy mieli okazję się poznać.-Powiedział.
-Oczywiście,z wielką chęcią.-No ja myślę,że z wielką chęcią.
-Ok,więc widzimy się jutro o 20.-Oznajmił.
Lou posiedział z nami jeszcze jakieś 2 godziny.Świetnie się bawiliśmy.Między innymi była bitwa na poduszki,którą wygrał Tommo.
-No to ja się będę już zbierał.Do zobaczenia dziewczyny!-Pożegnał się chłopak.Zanim wyszedł przytulił mnie,a Astrid pocałował w policzek.Wyszedł i odjechał swoim autem.Z tego Louisa to niezły podrywacz,ale myślę,że Astra na prawdę mu sie spodobała.
-Słyszałaś?Umówił się ze mną!-Przyjaciółka była pełna euforii.Nie dziwię się jej,rozczarowała się na swoim byłym chłopaku i od tamtej pory nie za bardzo radziła sobie w świecie miłości.
-Taak..wiem głucha jeszcze nie jestem.-Powiedziałam.
-Dziwię się,że chciał umówić się z takim brzydactwem jak ja...Nie mam się w co ubrać!Musimy iść koniecznie na zakupy,najlepiej teraz.-Nawijała dziewczyna.
-Spokojnie...jeśli chcesz to możemy pójść na te zakupy i nawet mi nie mów,że jesteś brzydka,bo jestesę śliczna.-Oznajmiłam.
-Ok,ok,no to idziemy.-Powiedziała,zabrała swoją torebkę i wyszła z domu.
Szybka jest...
                                  ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Udało mi się jednak wcześniej dodać rozdział ;D Jak myślicie?Astrid i Louis będą razem?

poniedziałek, 28 października 2013

Rozdział 7

*Paczydłami Megan*
Obudził mnie dźwięk tłuczonego szkła.Po cichu poszłam sprawdzić kto jest na dole.Okazało się,że do domu włamał się ten sam facet co chciał mnie zgwałcić na imprezie.Przestraszyłam się.Najciszej jak umiałam poszłam do sypialni i zamknęłam drzwi.Gdzie by się tu ukryć...już wiem!Za szafą,trochę kiepska kryjówka,ale lepszej nie ma.Schowałam się i czekałam na dalsze wydarzenia.Usłyszałam bruneta jak wywarza drzwi od pokoju i mnie szuka.No to już po mnie.Poczułam jak facet przyciągnął mnie do siebie.
-No proszę,proszę,znów się spotykamy.Tym razem nie ma tu Nialla,który by cię uratował,więc dokończmy to co przerwał.-Chytry uśmiech pojawił się na jego twarzy.Skąd on zna Nialla?Nie czekając na moją odpowiedź pocałował mnie.Kopnęłam go w krocze i uciekłam z domu.Biegłam ile sił w nogach.Obojętnie gdzie,byle by tylko jak najdalej od tego domu.Gdy już byłam pewna,że nikt mnie nie goni,usiadłam na najbliższej ławce w jakimś parku.No to super...nie wiem gdzie jestem,więc nie mam jak wrócić do swojego domu,tym bardziej nie ma ze mną Nialla.Gorzej już być nie może.Chwilę potem rozpadał się deszcz...Japier**le,po co ja to mówiłam?W kilka minut byłam przemoczona do suchej nitki.Wzięłam kolana pod brodę i siedziałam czekając na nie wiadomo co.Do tego będę jeszcze chora.Nagle dostrzegłam jakąś postać.Pomyślałam,że to Niall,więc wstałam i podeszłam bliżej.Tak,to on!Zaczęłam biec ku niemu.Wpadłam w jego ramiona.Chłopak zamknął mnie w swoim uścisku.
-Nic ci się nie stało?Coś ci zrobił ten koleś?-Zapytał.
-Nie,nic.A tobie cos się stało?-Odpowiedziałam.
Nie ważne było już to,że byłam na niego wściekła,gdyby mnie nie znlazł nawet nie chcę myśleć co by się stało.
-Nie martw się o mnie,nic mi nie jest.Przepraszam,mogłem pomyśleć i nie zostawiać cię samej...-Posmutniał.
-Przestań,gdybyś mnie nie znalazł to ten koleś by to zrobił.Jak ty mnie w ogóle zna...-Nie dokończyłam,bo chłopak przerwał mi pocałunkiem.Odwzajemniłam go od razu.Blondyn przyparł mnie do drzewa i pogłębił pocałunek.Przecież rano powiedział,ze nie możemy tak robić.Natychmiast przerwałam czynność.
-Powiedziałeś rano,że...-Znów nie skończyłam swojej wypowiedzi.
-Zapomnij o tym co ci mówiłem rano.-Powiedział i znów zaczął mnie całować.Teraz już bardziej z pożądaniem.Nie podobało mi się to.Chwilę później zaczął całować mnie po szyji,aż zrobił mi malinkę.Dobrze,że nie było tu ludzi.
-Niall,zostaw mnie!-Powiedziałam głośno.
Chłopak nie zwracając uwagi na moja prośbę powrócił do całowania mnie w usta.Jego język prosił o pozwolenie wejścia do mojej buzi,ale ja tego nie chciałam.W końcu i tak wyszło,że chłopak wepchnął swój język.Tego było już za wiele...Oczywiście nie odwzajemniałam już pocałunków.Zdjął ze mnie bluzę i chciał też zdjąć moją koszulkę,lecz go odepchnęłam.Horan nie zrażony zaczął robić mi już druga malinkę.Zaczęłam się go bać.W jego oczach widać było pożądanie.
-Niall,ja nie chce...proszę zostaw mnie...nie chce...proszę cię...-Zaczęłam płakać i prosić by mnie zostawił.W jednej chwili Niall przestał jak oparzony.Odsunął się trochę ode mnie by móc patrzeć mi w oczy.
-Cholera,Meg...ja nie chciałem,przepraszam.Na prawdę nie chciałem.-Próbował się tłumaczyć.
-Może i nie  chciałeś,ale to zrobiłeś!-Krzyknęłam.
Podszedł do mnie chcąc mnie dotknąć.Odsunęłam się by po chwili uciekać przed siebie.Nie biegałam zbyt szybko,więc po kilku metrach poczułam jak blondyn obejmuje mnie od tyłu.Zaczęłam jeszcze bardziej płakać,bojąc się,że znów chce mi coś zrobić.Jednak on obrócił mnie przodem do siebie i starł łzy z mojego policzka.
-Nie płacz,nic ci nie zrobię...nie bój się mnie.Zrozum,ja nie chciałem tego zrobić.Czasami tak mam,że nie mogę się powstrzymać,po prostu nie umiem nad sobą zapanować.Wiem,że to dziwnie brzmi,ale tak na prawdę jest.Wybacz mi...-Powiedział.
Przestałam się mazać,ale nic nie odpowiedziałam.Chłopak pociągnął mnie gdzieś za rękę.Co on znowu robi??
-C-Co ty robisz do cholery?-Zdobyłam się na zadanie pytania.
-Musimy uciec,Mark już wie gdzie mieszkam.-Odpowiedział.
-To ty go znasz?!I gdzie niby mamy uciec?-Zdziwiłam się.
-Tak,znam go.-Odparł jak gdyby nigdy nic.Jest strasznie dziwny i nie przewidywalny.
Było już ciemno i zimno.Na dodatek nie wzięłam bluzy z parku,a dalej padał deszcz,więc byliśmy obydwoje cali mokrzy.Zaczęłam trząść się z zimna.Niall to zauważył i dał mi swoją bluzę.
-Teraz tobie będzie zimno.-Powiedziałam.
-Nie martw się,nie będzie mi zimno.Ty jesteś ważniejsza.-Odpowiedział.*Skoro tak twierdzisz...to ok zatrzymam bluzę*Tak wieem,jestem wredna,ale nic na to nie poradzę.Hmm...ważniejsza,to chyba znaczy,że coś dla niego znaczę.Wreszcie dotarliśmy do jakiegoś domku w środku lasu...ale tu przyjemnie(sarkazm). Weszliśmy do domu i powiem,że był całkiem ładny i zadbany.Miał dwa piętra,tak samo jak prawdziwy dom chłopaka.Tylko,że na górze była sypialnia i łazienka,a na dole kuchnia i salon.Stwierdzam fakt,że o wiele mniejszy ten domek od tamtego,ale nie narzekam.Lepsze to niż nic.Bardziej wkurza mnie to,że będę musiała być tu z tym pierdo**iętym blondynem.OMG zapomniałam o Astrid!Walnęłam się w czoło.Ja to jestem całkiem głupia haha.Nie mam telefonu,żeby do niej zadzwonić.Chyba będę musiała wziąć od Horana,ale to jutro.Tak sobie rozmyślałam,że nie usłyszałam jak chłopak mnie woła.Niech sobie trochę poczeka,co to ja jestem,żeby być na każde jego zawołanie.W końcu weszłam na górę i skierowałam się do sypialni...
                                                   ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Łapcie 7 rozdział ;3 Troche się w nim działo. Dodałam wcześniej,jak mnie jedna z was prosiła. ;) Myślę,że się spodoba,chociaż nie wiadomo xD Piszcie w komach co sądzicie o tym rozdziale.

sobota, 26 października 2013

Rozdział 6

 *Oczami Meg*
Poczułam jak ktoś gdzieś mnie niesie.Zapewne Niall niesie mnie do sypialni.Po chwili poczułam coś miękkiego pode mną,leżałam na łóżku.Blondyn myślał że nadal śpię.
-Słodkich snów księżniczko.-Delikatnie musnął moje usta.
To było dziwne,ale ok.Chłopak już prawie wychodził z pokoju ale...
-Zostań,proszę.-Szepnęłam,nie wierzę,że to zrobiłam.
Horan nic nie odpowiedział tylko położył się obok mnie.Od razu przytuliłam się do niego.Potrzebowałam teraz kogoś do kogo mogłabym się po prostu przytulić.Szybko zasnęłam...
                                  
                                        ************************************
Obudziłam się i spostrzegłam,że Niall leży obok mnie.Słodko wygląda gdy śpi,aż chciałoby się go pocałować...*chyba na mózg mi padło żeby o takich rzeczach myśleć*.Powoli podniosłam się  do pozycji siedzącej.Nie chciałam go obudzić.Już chciałam wstać z łóżka,ale coś pociągnęło mnie za rękę do tyłu.Jednak Niall się obudził.
-Hej,piękna.-Powiedział.
-Hej.-Odpowiedziałam uśmiechając się.
Nasze twarze były niebezpiecznie blisko siebie,bo stykaliśmy się prawie nosami.Czułam jego oddech.Przybliżyłam się jeszcze trochę.*Co się ze mną dzieje?!*. Chłopak zrobił to samo,wyszło na to że się pocałowaliśmy.Piękne uczucie,chłopak całował delikatnie bojąc się,że przerwę ten moment,jednak ja nie wiedząc czemu nie miałam takiego zamiaru.W końcu oderwaliśmy się od siebie,bo zabrakło nam już powietrza.
-Przepraszam,nie powinienem.-Powiedział przeczesując ręką swoje włosy.Aww...
-Ja yy...też przepraszam.-Spaliłam buraka.
Blondyn nic już nie powiedział tylko wyszedł.Ja także wyszłam z pokoju.Tym razem byłam w swoich ubraniach.Nialla odnalazłam w kuchni.
-Gdzie jest łazienka?-Zapytałam.
-Na przeciwko kuchni.-Powiedział nawet nie odwracając się.
Poszłam do łazienki odświeżyć się.Gdy wychodziłam jakieś danie było na stole,to omlety.
-Nie musiałeś.-To miłe z jego strony,że zrobił śniadanie.
-Nie musiałem,ale chciałem.Częstuj się.-Odpowiedział
-Dzięki.-Odpowiedziałam.
Zjedliśmy w ciszy.Po umyciu naczyń poszliśmy oglądać jakiś film.
-Co do tego co się wydarzyło rano to powinniśmy o tym...zapomnieć.-Powiedział niespodziewanie.
Po tych słowach coś jakby we mnie pękło.Łzy samowolnie zaczęły spływać mi po policzkach.Myślałam,że chciał tego pocałunku...
                                                *Perspektywa Nialla*
Tak na prawdę nie chciałem o tym zapomnieć.Powiedziałem to,bo lepiej żeby Meg nie zadawała się ze mną,a tym bardziej nie zachodziła ze mną w bliższe relacje.Chodzi mi tutaj o jej bezpieczeństwo.Kątem oka zobaczyłem jak dziewczyna próbuje ukryć spływające łzy po jej policzkach.Na prawdę nie chciałem jej zranić...lepiej dla niej że do niczego więcej nie doszło.Usłyszałem dźwięk dzwoniącej komórki.Poszedłem odebrać.Dzwonił Louis,mówił że mam natychmiast zjawić się w pracy,bo James czegoś chce,cholera.No tak...teraz muszę opowiedzieć kim jest Tommo i James.Louis to mój przyjaciel,razem pracujemy.James to nasz były przyjaciel,a teraz wróg.Musimy pracować dla niego,bo..nie chcecie wiedzieć co się stanie.Raz zabił naszego kolegę(też u niego pracował),jak to ujął James "było to na pokaz jego umiejętności". Straszny drań i dupek z niego.Myśli,że mu wszystko wolno,ale już nie długo przekona się,że nie.Mamy pewien plan z Lou jak załtwić Jamesa,ale dosyć już o tym.Wróciłem do Megan.
-Muszę gdzieś wyjść,wrócę...dokładnie nie wiem kiedy.Postaram się jak najszybciej.Gdyby coś się stało to dzwoń.-Oznajmiłem
-Dobra,a gdzie idziesz?-Zapytała dziewczyna.
-Nie ważne,lepiej żebyś nie wiedziała.-Powiedziałem i wyszedłem zamykając dom.
                                                    *Perspektywa Meg*
Usłyszałam dźwięk zamykanych drzwi.No to zostałam sama,zamknięta w domu Nialla.Oby wrócił szybko.Pewnie makijaż mi się rozmazał od tych niepotrzebnych łez.Trudno...oczywiście ja nic dla Horana nie znaczę.Jestem pewnie jego kolejna zabawką.Znów to samo,już raz mnie tak chłopak potraktował.Drugiego razu nie zniosę.Najlepiej będzie jak pojadę do domu gdy tylko blondyn wróci i przestanę się z nim kontaktować.Tak jak myślałam zaczęłam coś do niego czuć,błąd kolejny zasrany błąd.Dla czego muszę zawsze trafiać na takich idiotów dla których dziewczyna to tylko rzecz z którą można się przespać,a potem zostawić...Koniec tego użalania się nad sobą.Trzeba czymś się zająć.Jedyne co mogłam robić to oglądać telewizję,jeść i zapoznać się z domem.Wybrałam opcję 3.Poszłam na przechadzkę po domu Nialla.Na dolnym piętrze znajdowała się kuchnia,łazienka,salon,jakiś zamknięty na klucz pokój i pokój gościnny.Na górze zaś były 3 sypialnie(nie wiem po co aż tyle),łazienka i znów zamknięty pokój.W sypialni chłopaka jak i w pozostałych był balkon.Niee,nie chciałam z niego skoczyć chociaż myślałam o tym,jednak jest za wysoko.Nie powiem,ładny ten dom.Po chwili wietrzenia się na balkonie poszłam na dalszy "spacer". Właśnie tak minął mi czas ,aż do 12.Zrobiłam się głodna.Zajrzałam do lodówki i stwierdziłam,że zrobię sobie sałatkę owocową.Zazwyczaj odżywiałam się zdrowo.Wyjęłam potrzebne składniki i zabrałam się do krojenia owoców.Szybko się z tym uporałam i już po chwili zajadałam pyszną sałatkę.Gdy skończyłam umyłam naczynia.Nie wiedziałam co mam robić,więc znów poszłam spać czekając aż Niall wróci...

                                       ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
To już 6 rozdział ;3 komentujcie,proszę was bardzo. <3

poniedziałek, 21 października 2013

Rozdział 5

*Oczami Megan*
Na spacer poszłam do parku.Jest nie daleko naszego domu.Chciałam trochę pomyśleć w spokoju.Usiadłam na ławce i wzięłam kolana pod brodę...rozmyślałam między innymi o Niallu.Właściwie to nie mam pojęcia dlaczego akurat o nim,przecież nic do niego nie czuję.A może jednak?NIE,na pewno nie.Trochę się zasiedziałam,bo już była 15.Astrid pewnie się martwi...albo śpi.To w jej stylu.Podniosłam się i ruszyłam w stronę domu.Po kilkunastu minutach byłam już w środku.
-Jestem!-Usłyszałam tylko echo...dziwne,albo i nie.Jak już mówiłam Astra na pewno spała w najlepsze.Nie miałam nic do roboty więc poszłam oglądać telewizję.Potem poczytałam,zjadłam kanapki i usiadłam do laptopa.Czas szybko mi minął i nim się obejrzałam była 20:30.Trzeba iść się przebrać.Weszłam do pokoju,wzięłam przygotowaną wcześniej sukienkę oraz dodatki i poszłam do łazienki.Po paru minutach byłam gotowa.Wystarczyło teraz czkać...Równo o 21:00 usłyszałam dzwonek do drzwi.To pewnie on...poszłam otworzyć i niestety moje przypuszczenia były prawdziwe.
-Cześć piękna.-Wymruczał mi do ucha Horan.Aż mnie dreszcze przeszły.
-Cześć...możemy już jechać?-Odpowiedziałam oschle.
-Ok
Blondyn otworzył mi drzwi od auta tak jak dżentelmen,którym z pewnością nie jest.Wsiadłam i zapięłam pasy.Chłopak zrobił to samo.Jechaliśmy w ciszy.Ostatnio było tak samo.Dotarliśmy w końcu na miejsce.Wysiedliśmy i ruszyliśmy w stronę klubu.W środku pachniało alkoholem i papierosami.Tak jak zwykle w nocnych klubach.Minęliśmy kilka całujących się par i usiedliśmy przy stoliku.Zamówiłam jakiś drink,mój towarzysz też.Zauważyłam jakiegoś kolesia zbliżającego się do nas.Miał brązowe włosy i  dużo tatuaży,tak jak Niall.
-Siema stary!-Krzyknął nieznany mi chłopak.
-No siema Tommo,poznaj Megan.-Odpowiedział Niall wskazując na mnie.
-Hej.-Powiedziałam krótko.
-Joł,Louis jestem,mogę się przysiąść?-Uśmiechnął się Lou.
-Jasne!-Powiedzieliśmy równocześnie z  Niallem.Tą trochę niekomfortową sytuację przerwał kelner niosący dla nas napoje.Szybko wypiłam swój drink.Na parkiecie był tłum tańczących ludzi.
-Zatańczymy?-Zapytał sie horan.
-Nie mam ochoty.-Nie chciałam z nim tańczyć.
Chyba zrozumiał...Byłam już po 5 drinkach.Nie wiem czemu aż tyle wypiłam.Może dla tego by zapomnieć o problemach.Nagle Lou porwał mnie na parkiet.Znaleźliśmy się w wirze tańczących i większości nietrzeźwych osób.Tańczyliśmy w rytm piosenki.Niallowi chyba to się nie spodobało,bo siedział wkurzony.Przetańczyliśmy już chyba z 4 piosenki,ale się zmęczyłam...W jednej chwili podbił do nas blondyn.
-Odbijamy-Powiedział.
Nie za bardzo mi się to spodobało.Chłopak położył ręce na moich biodrach,a ja położyłam swoje na jego szyję.Jednak fajnie mi się z nim tańczyło.Nie chciałam aby to się skończyło.
-Zaraz wracam.-Powiedział blondyn i gdzieś poszedł.Udałam się do naszego stolika,gdzie nie było już Louisa.Szkoda,pogadałabym z nim.Wydawał się być fajnym facetem.Nagle dosiadł się do mnie jakiś brunet.
-Witam,co taka ślicznotka robi sama na takiej imprezie?-Zapytał.
-Nie twoja sprawa.-Odparłam
-Uuu,zadziorna lubię takie.-Przysunął się do mnie.
-Zostaw mnie idioto,ratunku!-Zaczynałam się bać.
Brunet chwycił mnie za rękę i zaczął ciągnąć w stronę wyjścia.Ależ on miły...(Czujecie ten sarkazm?)
Wyszliśmy na dwór za tył klubu.Chyba nikt tu nie chodził.Co on chce mi zrobić?O nie tylko nie to...on chce mnie zgwałcić.Zaczęłam się wyrywać.
-Ratunku,Niall!!!-Krzyknęłam najgłośniej jak potrafiłam,za co chłopak podarował mi czerwony policzek od uderzenia,bolało.Przyparł mnie do ściany i zaczął całować i obmacywać.
-Nie...proszę,zostaw mnie w spokoju.Wątpię żeby to pomogło,ale zawsze warto spróbować.
-Ciebie?Za ładna jesteś.-Powiedział.
Tak myślałam.Znów mnie pocałował tym razem wpychając swój język do mojej buzi.Gdy to już mu się znudziło zaczął mnie rozbierać,a raczej rozpinać sukienkę.Gdy już prawie ściągnął ją ze mnie, gdzieś zniknął.Nałożyłam z powrotem sukienkę i niepewnie poszłam zobaczyć co się stało.Niall siedział na nim i okładał go pięściami.
-Zostaw go już!-Krzyknęłam,lecz nic to nie dało.Podbiegłam do nialla i odciągnęłam go od ledwo przytomnego chłopaka.
-Nic ci nie jest?-Zapytał blondyn.
-Nie...-Odpowiedziałam i przytuliłam się do Horana.Nieco się zdziwił,ale objął mnie mocno.Zaczęłam płakać,przypominając sobie moją sytuację przed chwilą.
-Cii...wszystko dobrze,nie płacz.Przepraszam Cię...-Próbował mnie pocieszyć.
-Ale za co mnie przepraszasz?
-Za to że zostawiłem Cię samą,nie powinienem.-Pocałował mnie w czoło i wziął na ręce.Jakie to słodkie...co ja gadam...
-Co ty robisz?Umiem chodzić.-Powiedziałam ze śmiechem.
-Niosę piękną dziewczynę.-Uśmiechnął się.
On to umie pocieszać.Nim się obejrzałam byłam w jego samochodzie.Byłam tak zmęczona,że zasnęłam niemal od razu...

                                           ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Już 5 rozdział ;* Fajny czy do dupy? ;/ Piszcie,oceniajcie w komach <3

środa, 16 października 2013

Rozdział 4

*Oczami Meg*
W wiadomościach mówili o Niallu!Gadali,że bierze udział w nielegalnych wyścigach,handluje narkotykami i jest poszukiwany przez policję.Słysząc to szczena mi opadła...mogłam się tego domyślić.I ja z nim jeszcze na imprezę idę!Kurcze,a jak mi coś zrobi?No trudno...zgodziłam się to trzeba iść.Wyłączyłam telewizję i poszłam do pokoju zobaczyć czy mam się w co ubrać.Weszłam na piętro i skierowałam się do mojego królestwa.Podeszłam do szafy i zaczęłam przeglądać ciuchy.Niestety nic fajnego nie znalazłam,trzeba będzie się wybrać na zakupy.Pójdę z Astrid.Na pewno nie przegapi takiej okazji.Postanowiłam ją obudzić.Weszłam do niej i zaczęłam skakać po łóżku.
-Wstawaj!
-Daj mi spać zła kobieto!-Astra nienawidziła pobudek w moim wykonaniu.
-Oj,no wstawaj.Dam ci tabletkę na ból głowy i... pójdziemy kupić jakieś ciuszki,co ty na to?-Mam nadzieję,że się zgodzi.
-Hmmm....zakupy,mówisz?OK,idziemy!-Krzyknęła przyjaciółka.
-No to ubieraj się,ja czekam z tabletką na dole.-Powiedziałam i poszłam do kuchni.
*Paczydłami Astrid*
Ucieszyłam się na wspólne zakupy.Dawno na nich nie byłyśmy.Zastanawia mnie tylko to,że przecież Meg nie chodzi od tak na zakupy,no chyba że ja ją wyciągnę.Może to siedzenie w domu dobrze jej zrobiło...Wybrałam ubrania i poszłam do łazienki.Każda z nas ma własną łazienkę w pokoju.Zrobiłam swoje potrzeby,ubrałam się i wyszłam.Meg tak jak mówiła czekała na mnie na dole.Zażyłam lekarstwo i wyszłyśmy z domu oczywiście zamykając go.Jak chcecie wiedzieć to nie mam chłopaka.Oczywiście miałam kilku,ale każdy był idiotą.Czekam na tego jedynego.Po drodze do galerii kupiłyśmy sobie lody.Wreszcie po męczącym spacerze dotarłyśmy na miejsce.Weszłyśmy i ogarnął nas szał zakupów...

*Oczami Megan*
Zaczęłyśmy chodzić od sklepu do sklepu.My zawsze musiałyśmy odwiedzić prawie każdy sklep.Astra chodziła po sklepach i nabierała góry rzeczy,z czego połowa na nią pasowała.Ja za to cały czas rozglądałam się za jakąś fajna sukienką.Niestety nie mogłam niczego dla siebie znaleźć,bo albo sukienka na mnie za duża albo za mała.Ja to mam szczęście,c'nie?Po chyba 4 godzinach weszłyśmy do ostatniego sklepu.Już nic nie znajdę dla siebie...przeszłam się niechętnie wzdłuż wieszaków z sukienkami i  znalazłam...Była to ta   sukienka.Od razy się w niej zakochałam.Poszłam ja przymierzyć.
-I jak?-Zapytałam czekając na opinię.
-WoW...super sukienka,idealnie pasuje do ciebie.-Przyjaciółce chyba spodobała się moja kreacja.Przebrałam się w swoje ubrania i poszłam do kasy.Nadeszła moja kolej,zapłaciłam i razem z Astrid wyszłyśmy ze sklepu.
-Na dzisiaj koniec zakupów,jestem padnięta.-Powiedziała Astra.
-Zgadzam się z tobą.Wracamy do domu.-Odpowiedziałam równie zmęczona.Jak powiedziałam tak zrobiłyśmy.Po około 20 minutach siedziałyśmy wygodnie na kanapie oglądając jakiś film,chyba komedie romantyczną.Zrobiłyśmy sobie wieczór filmowy.Oczywiście cały film przegadałyśmy,jak to my.Zbliżała się 24;00,więc postanowiłyśmy pójść spać.
                                  
                                            *****************************************
Obudziłam się z myślą,że dzisiaj wychodzę z Niallem.Popatrzyłam na telefon,była już 10:00.wstałam i poszłam się ubrać. Zrobiłam tez poranną toaletę.Postanowiłam zrobić sobie naleśniki.Udałam się do kuchni,wyciągnęłam potrzebne składniki z szafek i zabrałam się za przygotowywanie posiłku.Nie długo po tym naleśniki były gotowe.siadłam do stołu i zaczęłam jeść naleśniki z syropem klonowym.Astrid pewnie odsypia wczorajszą noc filmowa.Dzisiaj nie będę jej budzić.Po skończonym posiłku postanowiłam pójść na spacer...
                                             ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Już 4 rozdział :) Dzięki za tyle wejść na bloga.Proszę osoby,które czytają rozdziały o komentowanie ich.Będę wiedzieć czy jest sens wg pisać tego bloga.

sobota, 12 października 2013

Rozdział 3

*Paczydełkami Meg*

Otworzyłam je a za nimi stał Niall.
-Yyy co TY tu robisz?-Zapytałam naprawdę zdziwiona.
-Stoję,nie widać?Może mnie zaprosisz do środka?-Odpowiedział z uśmiechem i nie czekając na moją odpowiedź wszedł do środka.Co za bezczelny typ.Zamknęłam drzwi i udałam się do salonu,by usiąść na kanapie obok chłopaka.
-Skąd wiesz gdzie mieszkam?!-Zapytałam prosto z mostu.
-Mam swoich informatorów.-Powiedział.
-Taa...o co ci do cholery chodzi?-Spytałam,bo te jego gierki zaczynały być wkurzające.
-Spokojnie księżniczko...nie denerwuj się tak,bo złość piękności szkodzi.-Blondyn uśmiechnął się zadziornie.Jak ja nie lubię tego jego uśmiechu.Ugh...
-Zadałam ci pytanie.-Byłam już trochę zniecierpliwiona.
-No o nic mi nie chodzi...a właściwie to chciałbym cię zabrać na imprezę.-W końcu odpowiedział Niall.
-Na żadna imprezę z tobą nie pójdę.-Powiedziałam.
Chłopak chyba się wkurzył,bo ścisnął mocno mój nadgarstek.Syknęłam z bólu.On jest jakimś psychopatą...
-Jak chce iść z tobą na imprezę to pójdę czy tego chcesz czy nie.-Powiedział.
-D-d-dobrze tylko puść mnie bo to boli.-Przestraszyłam się go i pod wpływem strachu niestety się zgodziłam.Chłopak wreszcie mnie puścił.Od razu zaczęłam rozmasowywać  siny nadgarstek.
-Grzeczna dziewczynka,impreza jest jutro o 21:00.Przyjadę po ciebie.ubierz się jakoś sex.i-Odparł Niall zadowolony z przewagi nade mną.Po chwili ciszy blondyn wstał,pocałował mnie w policzek i bez słowa wyszedł z domu.Zostawił mnie osłupiałą w salonie.On mnie właśnie pocałował w policzek.KTO mó na to pozwolił?!Ehh....
-Heej Meeg,wróciłam!Kim był ten chłopak,który wychodził od nas z domu?-Usłyszałam moją przyjaciółkę.
-Hej Asta,nikim ważnym.-Nie chciało mi się jej wszystkiego teraz mówić.
-Ahaa...ale i tak nie wykręcisz się z opowiedzenia kim był i po co przyszedł,pamiętaj!-Odparła jak zwykle dociekliwa Astrid.
-Noo ok ale nie dzisiaj.-Odpowiedziałam.
-Niech ci będzie,ja idę się położyć bo kaca mam.-Jeszcze nie widziałam Astry,która by nie miała kaca po imprezie.Heh...no i za to ją lubię,rozrywkowa dziewczyna.Jesteśmy jak siostry.Przyjaciółka poszła spać,a ja postanowiłam sobie dzisiaj coś obejrzeć.Najpierw zrobiłam kanapki.Siadłam na kanapie i włączyłam telewizor.Akurat były wiadomości,w których mówiono o...CO?!Nie spodziewałam się tego...

                            ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
I jest 3 rozdział(wiem że trochę krótki,ale weny za bardzo nie miałam,przepraszam was).Rozdziały będą dodawane zazwyczaj w weekendy.Jak wam się podoba 3?
Pozdro <333

środa, 9 października 2013

UWAGA!!!

https://www.facebook.com/photo.php?fbid=375769002525672&set=a.375568589212380.1073741826.375567069212532&type=1 Czy możecie polubić ten komentarz??? Bardzo was proszę,to bardzo ważne dla tej osoby.Jak coś to chodzi o komentarz Aleksandy Gawendy.Jeszcze raz bardzo was proszę.
Pozdrawiam <3

sobota, 5 października 2013

Rozdział 2

*Oczami Megan*

Obudziły mnie promienie słońca zapewne przez niezasłonięte okno.Podniosłam się do pozycji siedzącej i zobaczyłam,że jestem w nieznanym mi pokoju,a do tego mam na sobie męską koszulkę i krótkie spodenki.Zdecydowanie nie jest to mój wczorajszy ubiór...hmm...coś mi tu nie gra.Przecież wczoraj zasnęłam na kanapie.Moje rozmyślania przeszkodził chłopak wchodząc do pokoju.
-Dzień dobry księżniczko,której imienia jeszcze nie poznałem.-Powiedział.
-Dzień dobry...mam na imię Megan,ale wszyscy mówią mi Meg.-Odpowiedziałam.
-Jesteś głodna?Zrobiłem śniadanie.-Spytał Niall.
-Noo trochę jestem.-Odparłam i w tym samym czasie zaczęło mi burczeć w brzuchu.
-Chodź na dół.-Powiedział chłopak uśmiechając się.
Wstałam i skierowałam się w stronę drzwi.Niall szedł za mną,ale potem przejął prowadzenie.bo przecież nie wiem gdzie co jest.
-Kto mnie przebrał?-Zapytałam gdy już byliśmy prawie w kuchni.
-Ja.-Nialler posłał mi lekki ale złośliwy uśmiech.
-Super...-Mruknęłam pod nosem.
W końcu dotarliśmy do kuchni,gdzie na stole była cała góra naleśników.Od razu usiadłam do stołu i zaczęłam nakładać sobie jedzenie.Blondyn też usiadł i zaczął jeść.Po skończonym posiłku posprzątaliśmy.
-Mogę już wrócić do domu?-Zapytałam.
-No dobrze.-Odpowiedział Niall.
Zaczęliśmy zbierać się do wyjścia.Ubrałam buty i już wychodziliśmy z domu.Blondyn zamknął dom na klucz i ruszył w stronę samochodu.Otworzył mi jak dżentelmen drzwi.Wsiadłam i zapięłam pasy.Po chwili zrobił to też Nialler.Ruszyliśmy,nikt nic nie mówił.Cisza stała się trochę przygnębiająca,ale nie miałam zamiaru odzywać się pierwsza.Zauważyłam jak chłopak spogląda na mnie co jakiś czas.Z resztą robiłam to samo.
-Jesteśmy.-Zatrzymaliśmy się pod moim domem.
-Skąd wiesz gdzie mieszkam???-Zapytałam zdziwiona.
-Powiedzmy,że nie powinno cię to interesować.-Oczy Nialla jakby pociemniały.
-A może mnie szpiegowałeś,co?!-Krzyknęłam oburzona.
-Nie twoja sprawa!Idź do domu chyba,że mamy wrócić do mnie.-Odpowiedział wkurzony Niall.
Usłyszałam jeszcze jak chłopak przeklina na mnie.Nic nie odpowiedziałam tylko wyszłam z auta trzaskając drzwiami.Szybko pobiegłam do domu.Otworzyłam drzwi i nawet nie spoglądając za siebie weszłam do domu.Usłyszałam pisk opon odjeżdżającego samochodu.Poszłam do swojego pokoju.Astrid jeszcze chyba nie wróciła z imprezy.Hahah,ciekawe dlaczego...Wspominałam,że mieszkam z moją BFF?Nie?To teraz mówię.Mieszkam z Astrid,która jest moją najlepszą przyjaciółką.Lubi czasem zaszaleć.Mieszkałyśmy w Polsce,ale postanowiłyśmy się przeprowadzić do Londynu.Siedziałam na łóżku nie wiedząc co mam myśleć o niedawnych wydarzeniach.Wzięłam laptopa i weszłam na fb.Nie było nic ciekawego oprócz kilku powiadomień.Weszłam też na tt,ale i tam nie było nic ciekawego.Zamknęłam laptopa po wylogowaniu się i odłożyłam go na półkę.Postanowiłam trochę poleżeć.W końcu chyba ze zmęczenia zasnęłam.
                                         **************************************
Obudził mnie dzwonek do drzwi.Pewnie Astrid tak balowała,że zapomniała lub zgubiła klucze.Niechętnie wstałam z mojego miękkiego łóżka i poczłapałam na dół do drzwi.Chyba nie rozbudziłam się do końca,bo prawie zabiłam się na schodach.Doszłam do drzwi.Otworzyłam je,a za nimi stał/stała......
                                  ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No i mamy już drugi rozdział!Sory za takie nudne dialogi,ale nie umiem pisać rozmów xd
2 komy = następny rozdział ;3
Mam na dzieję że wam się uda.;p

Cute Green Pencil