wtorek, 19 listopada 2013

Rozdział 11

*Oczami Astrid*
Otworzyłam drzwi,a w nich stał Niall.
-Siema,jest Meg?Byliśmy umówieni.-Zapytał
-Yyy,nie ma jej.Możesz poczekać na nią,wejdź.-Zaprosiłam go do środka.
-Oo Niall,co ty tu robisz?-Zapytał Lou.
-Umówiłem się z Megan,a jej nie ma...-Kątem oka zauważyłam jak blondyn zaciska pięści,chyba się trochę wkurzył.
-Hej!Oooo,a co ty tu robisz Louis?Niall?!Boże,przepraszam,dużo się spóźniłam?-Do salonu wpadła Meg.
-Niee,tylko kilka minut.-Odpowiedział już spokojny Horan.
-No,a ja przyszedłem do Astrid wcześniej.-Powiedział Louis.
-No ale...czemu macie mokre włosy?
-Boo byliśmy w basenie.-Powiedzieliśmy w tym samym czasie z Louisem.
-Hahah...doobra,w szczegóły nie wnikam.
-To my będziemy sie już zbierać.-Powiedział Nialler.
*Oczkami Meg*
Horan chwycił mnie mocno za nadgarstek i pociągnął do wyjścia.
-Powiedz...Louis jest taki sam?-Zapytałam.
-Louis?...Tak-Odpowiedział.
-No ale przecież jest miły dla Astrid .-Nie ogarniam tego.
-Noo tak,ale jak się wkurzy to tak samo jak do mnie lepiej się nie zbliżać.
-...Ja was nigdy nie zrozumiem.Możesz mnie puścić?To boli!-Krzyknęłam.
Blondyn natychmiast wypuścił z uścisku moją rękę.Dalej szliśmy w ciszy.Tym razem nie miał samochodu.Dotarliśmy do parku i standardowo usiedliśmy na ławce.
-Więc..po co chciałeś się spotkać?-Zapytałam.
-No bo...cholera..bo...
-Powiedz to wreszcie!
-No bo Meg,ja cię na prawdę lubię.
-Fajnie i co z tego?
-To z tego,że... ja cię chyba...kocham.-Powiedział ledwo słyszalnie.
-Aha...CO?!-Dopiero teraz dotarło do mnie to co powiedział przed chwilą.
-To co słyszałaś.
-Niall,ja chyba też...się w tobie zakochałam.
Chłopak nic więcej nie powiedział tylko pocałował mnie.Zatraciłam się nie wiedząc co robię.Horan zaczął mi robić malinkę.No i ja na to pozwalam?
-Teraz już jesteś moja.-Wyszeptał mi do ucha i przygryzł jego płatek.
Do tego parku na serio chyba nikt nie przychodzi.
-no dobra,haha,mów co chcesz,ale chodźmy już do domu.
-Mojego czy twojego?
-Mnie się pytasz?
-Ok,to idziemy do mnie.-Poruszał zabawnie brwiami.
-Nie chce wiedzieć co miałeś teraz na myśli...-Podniosłam się z ławki,a za mną Niall.Szliśmy spacerkiem trzymajac się za ręce jak każda kochająca się para.Trochę długo zszedł nam ten spacer do domu.Weszliśmy do środka.
-Co robimy?-Zadałam moje podstawowe pytanie.
Niestety nie dostałam odpowiedzi tylko usta Nialla przylegnięte do moich.Oplotłam nogi wokół bioder chłopaka,a on zaczął kierować się do sypialni.Czy ja tego chcę?Coś mi mówiło,że nie i chyba tego się na razie posłucham.Zostałam położona na łóżku.Wkrótce nie miałam już na sobie koszulki.To samo miało się stać z moimi spodniami,ale nie pozwoliłam na to.Niezniechęciło go to i zabierał sie za odpinanie mojego stanika.
-Niall!Do cholery zostaw mnie!Nie teraz..nie mogę i nie chce na razie!-Poprosiłam go,lecz na marne.
Coś czuję,że zaczyna się powtórka z parku.Łzy znów zaczęły pojawiać się na moich policzkach.Musze od niego uciec!Zebrałam w sobie całą siłę na jaką było mnie teraz stać i odepchnęłam go.Szybko chwyciłam swoją bluzkę,ubrałam ja i wybiegłam z domu.
-Megan,wracaj!Proszę cię,nic ci nie zrobię!-Usłyszałam nawoływanie.
W dupie go mam...już raz mi obiecywał i nie dotrzymał obietnicy.To,że jestem jego dziewczyną nie znaczy,że od razu pójdę z nim do łóżka.Biegłam przed siebie,nie orientowałam się w okolicy.Nagle poczułam silny uścisk w talii.Myślałam,że to Niall.
-Puść mnie!Horan,idioto zostaw mnie.Słyszysz?-Krzyczałam i wyrywałam się za co zostałam obrócona przodem do jakiegoś chłopaka i uderzona w twarz.
-Twój chłopak cię nie uratuje.Przy okazji jestem James.-Podszedł bliżej.Czyli,że było dwóch kolesi.Ten co mnie trzyma włamał się do domu irlandczyka.
-Puśćcie mnie!Czego ode mnie chcecie?!-Bałam się,ale nie dawałam tego po sobie poznać.
-Chciałbym,żeby Horan troszkę pocierpiał.Ty nadajesz się do tego idealnie.-Uśmiechnął się złośliwie.
-Co to znaczy?-Zapytałam kompletnie nic nie rozumiejąc.
-Za dużo pytań,mała.-Machnął ręką na bodajże Marka.Brunet natychmiast podniósł mnie i wsadził do auta.Oczywiście próbowałam uciec,ale nie udało mi się i na dodatek zostałam kilka razy uderzona w twarz i brzuch.Na szczęście siedziałam sama na tyłach.Zignorowałam ból i dyskretnie wyjęłam komórkę z torebki.Napisałam smsa do Nialla.
Wyciszyłam telefon i schowałam tym razem do kieszeni.Oby Niall odczytał moją wiadomość.Kto wie co oni chcą mi zrobić?
                                      *W tym samym czasie-Astrid*
Zostaliśmy sami w domu.
-Już prawie 20,idę się przebrać.-Oznajmiłam i pobiegłam na górę.Szybko zmieniłam ubrania.Teraz tylko muszę zrobić makijaż i fryzurę.
Zajeło mi to jakieś 30 minut.Gotowa zeszłam na dół.
-Woow...warto było czekać.Pięknie wyglądasz.-Powiedział oniemiały Louis.
-Dzięki...-Zarumieniłam się trochę.
-No to jedziemy!-Wyszliśmy z domu uprzednio zamykając go.Chłopak pomógł wsiąść mi do samochodu.Sam też wsiadł i odpalił silnik.Do restauracji jechaliśmy w ciszy.Budynek bardzo ładnie wyglądał,a w środku było jeszcze ładniej.Usiedliśmy do stolika i wzięliśmy kartę menu.
-Co zamawiasz?-Zapytał po chwili Louis.
-Nie mam pojęcia...
-Ok,to ja zamówię dla nas.-Powiedział i złożył zamówienie.Kelner posłusznie zapisał zamówienie i odszedł w stronę kuchni.
-Ta restauracja musi być droga...-Zaczęłam rozmowę.
-Eee tam,ważne,żebyśmy miło spędzili ten czas.
-To miłe z twojej strony,ale nie wiem czy...-Wypowiedź przerwał mi kelner,który podał nam posiłek.Zrezygnowałam z dokończenia wypowiedzi i zaczęłam jeść.Nie wiem co to było,ale było bardzo dobre.Gdy skończyliśmy jeść kelner zabrał talerze i przyniósł wino,które nalał nam do kieliszków.Wzięłam kieliszek do reki i upiłam łyk wina.To samo zrobił Lou.
-Więc...Astrid...przejdę do rzeczy...czy chciałabyś zostać moją dziewczyną?-Zapytał niespodziewanie Louis.
-...yyy....tak,oczywiście,że tak.-Szybko rozważyłam wszystkie za i przeciw i zgodziłam się.
Chłopak przysunął się bliżej mnie i wpił się w moje usta.Można powiedzieć,że ta chwila była magiczna.Jednak szybko się zorientowaliśmy,że jesteśmy w miejscu publicznym.Natychmiast przerwaliśmy pocałunek.Posiedzieliśmy jeszcze chwilę rozmawiając głównie o mnie.
-To...może pójdziemy już do domu?-Zapytałam.
-Jasne,tylko zapłacę.-Rzucił na stół banknoty i wyszedł razem ze mną z budynku.Znów jechaliśmy w ciszy,nie lubię tego.Po kilkunastu minutach weszliśmy do mieszkania i skierowaliśmy się do mojego pokoju.
*Perspektywa Nialla*
Fu*k...znów spiep****em sprawę.Dla czego chociaż raz nie mogę przestać w odpowiedniej chwili?!Meg wybiegła w  nocy w nieznaną okolicę.I to moja wina!Ehh...Niedobrze,cholernie niedobrze!Chciałem za nią wybiec,ale to nie miało sensu,nie dogoniłbym jej.Wściekły opadłem na kanapę.Nagle dostałem smsa.Szybko wyjąłem telefon i przeczytałem go.
O kurde...James ją znalazł,a jeśli jej coś zrobi?!Wtedy osobiście zgotuje mu takie piekło,że się nie pozbiera.Wsiadłem szybko do samochodu i zacząłem szukać kluczyków do niego po kieszeniach.Do głowy przychodziło mi jedno miejsce,a mianowicie stara hala handlowa.To tam zawsze były jakieś spotkania itp.Po za tym nikt oprócz Jamesa,Marka,mnie i Louisa  nie wie,że takie coś w ogóle istnieje.W końcu znalazłem je i włożyłem do stacyjki.Przedtem schowałem jeszcze pistolet do kieszeni mojej kurtki.Ruszyłem do hali.Szczerze mówiąc przepisy drogowe i gliny miałem w dupie.Starałem się jechać jak najszybciej.Po jakichś 10 minutach byłem na miejscu.Nie dało się nie zauważyć samochodu Jamesa zaparkowanego obok budynku.Gdybym tylko miał tłumik mógłbym strzelić w opony,żeby nie mogli nas gonić gdy już będę uciekać z Meg.No niestety o tym nie pomyślałem.Wyciągnąłem pistolet i zacząłem skradać się do drzwi wejściowych.
*Perspektywa Megan*
Siedziałam w jakimś dziwnym pomieszczeniu gdzie były tylko 3 krzesła na krzyż.Na jednym z nich siedziałam związana ja.
-Co chcecie mi zrobić?Dlaczego akurat ja?!-Zapytałam zrozpaczona.
-Jest wiele rzeczy,które możemy ci zrobić np.pobić,zgwałcić...aż żal wybierać tylko jedną możliwość.Najlepiej jeśli Horan będzie to widział...-Zastanawiał się James.
-Jesteś jakiś psychicznie chory!-Krzyknęłam.
-A dziękuję,Mark...wiesz co masz robić.-Zanim odebrał jakiś telefon zdążył to powiedzieć.
-No to może się zabawimy?-Przybliżył się do mnie Mark.
-No,a może nie,idioto?-Odpyskowałam.
Na usłyszane słowa Mark uderzył mnie w twarz,a następnie w brzuch.
-Nigdy nie waż się mnie obrażać,bo skończy się to dla ciebie bardzo źle.-Powiedział i odszedł.
Przynajmniej sobie poszedł.Czułam jak mój stary kolega ból zaczyna dawać o sobie znać.Mogłam trochę pomyśleć zanim coś powiedziałam.Teraz będę mieć niezłe siniaki o ile się na tym skończy.Siłę to on ma,nie powiem.Ja nie chce tak skończyć!Dopiero co mam chłopaka.Właśnie...mam nadzieję,że Niall już po mnie jedzie.






                            






~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Łapcie wcześniej rozdział <3 Tym razem coś się zaczęło dziać ;P
Dzisiaj taki mały szantażyk ...

5 komentarzy = nowy rozdział

3 komentarze:

  1. Bardzo mi się podoba Twoje opowiadanie.;)
    Masz bardzo fajny styl pisania.;)
    Możesz mnie informować o rozdziałach? :>
    afraidoffallinginlove.blogspot.com
    xo

    OdpowiedzUsuń
  2. Ile emocji. :** // imaginy1onedirection.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Cute Green Pencil