*Perspektywa Niallera*
Nie spałem tym razem z Meg,tylko na kanapie.Pomyślałem,że tak będzie lepiej.Wczoraj byłem nieźle wkurzony i zrobiłem kilka rzeczy na które nie miałem wpływu.Wstałem z kanapy i poszedłem do łazienki-trochę się ogarnąć.Po orzeźwiającym prysznicu udałem się na górę,żeby sprawdzić czy Megan śpi.Powoli otworzyłem drzwi.Dziewczyna jeszcze słodko spała. Nie chciałem jej budzi,więc poszedłem zrobić śniadanie.Okazało się,że nie ma potrzebnych składników,w ogóle prawie nic nie było w lodówce.Niestety musiałem pojechać na zakupy.Zamknąłem dom i odjechałem w stronę sklepu.
*Perspektywa Megan*
Wstałam około 9:00.Poszłam do łazienki,żeby się co nieco ogarnąć.Potem zeszłam na dół i spostrzegłam,że nigdzie nie ma Nialla.Może to i lepiej,uniknę na razie rozmowy,którą musimy przeprowadzić.Oczywiście lodówka świeciła pustkami.Teraz będę głodna do przyjazdu Horana.Jak to Pan-Mam-Wszystkich-Gdzieś-Niall nie zostawił mi chociaż jednej małej kartki.Noo bo po co?Przecież to,że będę się martwić o niego(chociaż wcale nie powinnam) w ogóle nie ma znaczenia.Rozsiadłam się na kanapie myśląc co mogę porobić do jego powrotu.Jak to ja zawszę się nudzę.Z braku pomysłów włączyłam telewizor i zaczęłam oglądać jakiś serial.Zazwyczaj czegoś takiego nie oglądam,ale nie było nic innego wiec nie miałam wyjścia.Jakieś 30 minut później usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi,t0rochę się przestraszyłam.Do salonu wszedł nie kto inny jak Niall Horan!Oklaski na stojąco za doprowadzenie mnie do zawału!Po zdjęciu butów i czego tam jeszcze miał(czytaj bluzy) wszedł do salonu.
-Ooo hej Meg.-Powiedział łapiąc się za kark.
-No hej...mogłeś mi zostawić chociaż kartkę gdzie idziesz!Ja tu się zamartwiam,że mnie zostawiłeś lub cos ci się stało!Do tego lodówka jes...-Naskoczyłam na niego,lecz ten przerwał mi pocałunkiem.Na chwilę się w tym zatraciłam,ale szybko wróciłam do rzeczywistości i go odepchnęłam.
-Co ty robisz?Mało ci jeszcze?!Myślałam,że choć trochę zmądrzałeś!-Krzyknęłam i pobiegłam do sypialni.Zamknęłam drzwi na klucz i usiadłam na łóżku znów płacząc.Że też mam jeszcze czym płakać...Ja już po prostu nie wytrzymuje.Po co ja się zgodziłam być jego dziewczyną?!Co ja sobie myślałam?Że będziemy żyć długo i szczęśliwie jak w jakiejś cholernej bajeczce?
-Meg,to nie tak!Przepraszam cię,to nie miało tak wyjść!-Usłyszałam donośny krzyk zza drzwi.
-Taa jasne,no i co jeszcze powiesz?Może,że to wszystko jest jakaś pomyłką?-Krzyknełam w odpowiedzi przez płacz.
-Nie!Przepraszam cię!Proszę wpuść mnie...-Krzyki jakby ucichły,chyba się uspokoił.
Coś mi mówiło,że mam go wpuścić,ale jednak bałam się.W końcu po zaciętej walce ze sobą otworzyłam drzwi.Niall wszedł i podszedł do mnie gładząc mój policzek.
-Megi...-Szepnął.Coś we mnie jakby pękło,tylko on do mnie tak mówił-mój brat,którego nie ma przy mnie. Nie przerwałam chłopakowi dając znak,żeby kontynuował.
-Przepraszam cię za to,że przeze mnie musiałaś tyle przejść,że wpakowałem się do twojego życia niszcząc je,przepraszam cię za wszystko.Lepiej byłoby ci beze mnie,jednak nie mogę cię teraz zostawić,bo nie chcę i muszę cie chronić.Kocham cię Megan Trush!-Powiedział jednym tchem wpatrując się w moje oczy.* Megan teraz albo nigdy-powiedział głos w mojej głowie.*
-Wcale,że nie byłoby mi lepiej bez ciebie.Moje życie nie miało wcześniej sensu,ale gdy spotkałam ciebie...wszystko się zmieniło.Nie ukrywam,że jest mi czasem ciężko z tym wszystkim,ale radzę sobie.mimo,że zadając się z tobą narażam się na niebezpieczeństwo...kocham cię Niall.-Nie wierzę,że to powiedziałam.Nie byłam osoba,któr a z lekkością mówi o swoich uczuciach.
-Ja ciebie też kocham księżniczko.-Przytulił mnie mocno.
Trwaliśmy w uścisku dopóki mój brzuch nie dał o sobie znać.
-Oo widzę,że ktoś tu jest głodny.Właśnie byłem na zakupach,odpocznij sobie,a ja pójdę zrobić ci śniadanie.-Posłał mi jeden z najpiękniejszych swoich uśmiechów i wyszedł.
Położyłam się na łóżku ciesząc się,że pogodziliśmy się z Horankiem.
*Oczkami Astrid*
Świetnie się wczoraj bawiłam.Jestem dziewczyna Louisa!Nie mogę w to uwierzyć.Strasznie się cieszę z tego powodu.Mój chłopak musiał gdzieś pilnie jechać,więc zostałam sama.Megan jak wczoraj wyszła z Niallem tak do teraz nie wróciła do domu.Ciekawe czemu...hahah,ta moja wyobraźnia.Poszłam na dół zjeść śniadanie czyli kanapki.Potem najzwyczajniej w świecie zaczęłam czytać książkę,którą zaczęłam daawno temu.Nie to żebym była jakimś molem książkowym,ale jakoś tak mnie naszło.Włączyłam radio stojące na półce w salonie,żeby przerwać ciszę.Już miałam siadać na kanapie,ale podeszłam do okna widząc jakby coś ruszało się koło drzewa.Zobaczyłam jakąś zakapturzona postać wpatrującą się właśnie w to okno z którego wyglądam.Szybko zasunęłam zasłony i ułożyłam się na kanapie zatracając się w lekturze z nadzieją,ze zapomnę o tej osobie.
*Megan*
Blondyn krzątał się chwilę w kuchni,po czym przyniósł mi śniadanie do łózka.Jaki romantyczny nagle się zrobił...
-Dzięki.-Powiedziałam przyglądając się posiłkowi.Na tacy było kakao i tosty.Proste,a zarazem smaczne jedzenie.Niall usiadł na fotelu przyglądając mi się.wzięłam pierwszy kęs do ust.Nie lubię,gdy ktoś gapi się jak próbuje coś skonsumować.Tosty popijałam co jakiś czas małymi łykami kakaa.Po skończonym posiłku Nialler zabrał tacę wraz z talerzem w celu pozmywania naczyń.Wrócił z dwoma kubkami prawdopodobnie herbaty.Obydwa postawił na małym stoliku.Przypuszczam,że ciecz w kubkach była gorąca,bo widać było unoszącą się pare nad nimi.
-Ty nie jesz?-Zapytałam przerywając ciszę.
-Już jadłem.Przepraszam muszę odebrać.-Wyciągnął dzwoniący telefon z kieszeni czarnych spodni i wyszedł na korytarz.Ciekawe kto do niego dzwoni...co ja się nagle taka ciekawska stałam?Przecież nie musi tłumaczyć mi się z każdej rozmowy telefonicznej.Wzięłam jeden z kubków i upiłam ostrożnie łyk.Herbata wcale nie była taka gorąca na jaką wyglądała.Dzisiaj chciałam zrobić sobie dzień lenistwa.Położyłam się na łóżku kładąc ręce pod głowę.Mam nadzieję,,że ten dzień będzie chociaż trochę spokojniejszy od poprzednich.
*Louis*
Postanowiłem pogadać z Niallem o Jamesie.Wyszedłem z domu mówiąc Astrid,że muszę coś załatwić.Na szczęście nie dopytywała się co,jak i gdzie,co znacznie ułatwiło mi okłamanie jej.Od razu po oddaleniu sie od domu na bezpieczną odległość zadzwoniłem do kumpla.
-Siema-Przywitałem się.
-No siema.-Usłyszałem głos po drugiej stronie.
-Chciałbym się spotkać,omówić pewne rzeczy.Masz czas?
-Spoko,gdzie i o której?
-W naszej kryjówce,najlepiej teraz.
-Dobra,będę za około 20 minut,nara.
-Ok,nara.-Po krótkiej wymianie zdań nacisnąłem czerwoną słuchawkę i schowałem telefon do kieszeni spodni.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~
I jak wam się podoba?Wiem,wiem trochę nudny,ale w następnych rozdziałach będzie się już coś działo ;)
Świetny<3333
OdpowiedzUsuńJuż się nie mogę doczekać kolejnego ^^
Zapraszam do mnie na nowy rozdział :)
http://everythingaroundyouisnotreallynormal.blogspot.com/
Ciekawe o co chodzi. :* // imaginy1onedirection.blogspot.com
OdpowiedzUsuń