*Oczkami Meg*
-Chodź się położyć,jest wcześnie.-Powiedział.
Oczywiście on już leżał w łóżku,więc ja nie mam zamiaru z nim spać.
-Nie,nie będę z tobą spać.-Odpowiedziałam.
-To co niby będziesz robić?No choodź,nie bój się.-Uśmiechnął się
-Nope.-Byłam uparta.
-No Megan,prooszę.-Zrobił oczy a'la kot ze shreka.
To mnie niestety przekonało,te jego niebieskie oczka...Aww.Położyłam się obok Nialla.Od razu mnie objął.Nie miałam siły już go odepchnąć.Za dużo wrażeń jak na mnie w jeden dzień.Zmęczona,szybko odpłynęłam do krainy Morfeusza.
****************************
Nie wiem czemu,ale obudziłam się przytulona do Horana.Odsunęłam się szybko od niego,przez co się obudził.
-Jak się spało?-Zapytał zaspany.
Ale słodko wygląda *No i znów tak myślę,masakra.*
-Dobrze.-Odparłam krótko.
-Ok,to ja idę zrobić śniadanie,przebierz się w to.-Powiedział i rzucił mi jakąś swoją koszulkę.
No i ja mam to włożyć...No niestety nie mam wyjścia,przydałoby się przebrać w nowe ciuchy,ale nie mam swoich.Wzięłam bluzkę i poszłam do łazienki.Umyłam się,załatwiłam potrzeby fizjologiczne i przebrałam się.Krótszej się nie dało?!Koszulka ledwo zakrywała mi dupę,a byłam w samych majtkach.Zrobił to specjalnie!Mogłam się domyślić.Zeszłam na dół chcąc go ochrzanić.
-Uuu,pięknie ci w mojej koszulce.-Usłyszałam "komplement".
-Taa,dzięki...krótszej to się nie dało??-Zapytałam z irytacją.
-Dało sie,ale byś się wściekła gdybym ci taką dał.-Złośliwy uśmiech wkradł się na jego twarz.
-Ehh,co na śniadanie?-Zmieniłam temat.
-Kanapki.-Toś się wysilił...jednak na stole ujrzałam tacę pełną kolorowych kanapek.Pychaa...zabrałam się za jedzenie ich.Blondyn zrobił jeszcze herbatę i także usiadł do stołu.Skończyliśmy posiłek i pozmywaliśmy naczynia.
-Chcę wracać do domu.-Powiedziałam
-Dobrze,chodź.-Dał mi jeszcze bluzę i wyszliśmy z domu.Okazało się,że koło domu był garaż,a w nim motor.Dostałam kask i wsiadłam na maszynę,ruszyliśmy.Jazda szybko mi minęła.Dotarliśmy do domu,zeszłam z motoru i oddałam kask właścicielowi.
-Dzięki...-Nie wiedziałam co mam jeszcze powiedzieć.
-Nie ma za co.-Powiedział i pocałował mnie na odchodne.Co za idiota...hahah,nawet mi się spodobało.
-To pa...-Odparłam zakłopotana.
-Do zobaczenia księżniczko.-Odpowiedział i jeszcze ostatni raz musnął moje usta zanim odjechał.Co my robimy?!Przecież nie jesteśmy parą,żeby się całować,chociaż fajnie by było...Ehh mnie już nie da się wyleczyć.Raz mi się podoba.a raz strasznie mnie wkurza i do tego stoję na środku chodnika bijąc się z myślami.W końcu weszłam do domu,gdzie zastałam Astrid siedzącą na kanapie.
-Jestem!-Krzyknęłam zdejmując buty i zakładając kapcie.
-No nareszcie!Kobieto,ja się tu zamartwiam!Telefon zostawiłaś w domu i nie powiedziałaś gdzie wychodzisz!
-Spokojnie,bez nerwów.Nie wiedziałam,że mi się tak przeciągnie to wyjście,przepraszam.Nie gniewaj się na mnie.-Przeprosiłam.
-No,ok,wybaczę jeśli mi wszystko dokładnie opowiesz.-Uśmiechnęła się.
-Dobra,więc wszystko zaczęło się od...-Zaczęłam opowiadać.
Na tym opowiadaniu zleciały nam 2 godziny,bo co chwile Astrid przerywała,komentując.
-Woow!Ty to masz szczęście,że takiego przystojniaka poznałaś,a ten Niall ma może jakiegoś fajnego kolegę?-Cała Astrid,tylko o tym myśli.
-Taak,nazy...-Przerwał mi dzwonek do drzwi.
Poszłyśmy otworzyć,okazało się,że to Louis.Ten to ma wyczucie czasu.Adres pewnie dostał od Horana.
-Siemka laski!-Uśmiechnął się,ale bardziej do mojej przyjaciółki.
Uuu miłość wisi w powietrzu.
-Yy,Hej.Wejdź...-Astrid chyba spodobał się Louis i to raczej z wzajemnością.
Chłopak wszedł do domu i poszedł do salonu.
-Louis Tomlinson.-Przedstawił się i podał rękę Astrid.
-Ja um...Astrid Vega.-Hahah...poznajcie moją przyjaciółkę w wersji Astrid zakochana po uszy.
-Piękne imię dla pięknej dziewczyny.-Louis to wie jak podejść dziewczyne.
-D-dzięki.-Odpowiedziała.
-Astra,ogarnij się.-Szepnęłam do niej.
-Ok,już.-Odpowiedziała mi.
-Co cię sprowadza do nas?-Zapytałam.
-A chciałem was odwiedzić,nie wiedziałem,że mieszkasz z taką ładną przyjaciółką.Właściwie too...Astrid,chciałabyś pójść jutro ze mną na kolację?Mało się znamy,więc będziemy mieli okazję się poznać.-Powiedział.
-Oczywiście,z wielką chęcią.-No ja myślę,że z wielką chęcią.
-Ok,więc widzimy się jutro o 20.-Oznajmił.
Lou posiedział z nami jeszcze jakieś 2 godziny.Świetnie się bawiliśmy.Między innymi była bitwa na poduszki,którą wygrał Tommo.
-No to ja się będę już zbierał.Do zobaczenia dziewczyny!-Pożegnał się chłopak.Zanim wyszedł przytulił mnie,a Astrid pocałował w policzek.Wyszedł i odjechał swoim autem.Z tego Louisa to niezły podrywacz,ale myślę,że Astra na prawdę mu sie spodobała.
-Słyszałaś?Umówił się ze mną!-Przyjaciółka była pełna euforii.Nie dziwię się jej,rozczarowała się na swoim byłym chłopaku i od tamtej pory nie za bardzo radziła sobie w świecie miłości.
-Taak..wiem głucha jeszcze nie jestem.-Powiedziałam.
-Dziwię się,że chciał umówić się z takim brzydactwem jak ja...Nie mam się w co ubrać!Musimy iść koniecznie na zakupy,najlepiej teraz.-Nawijała dziewczyna.
-Spokojnie...jeśli chcesz to możemy pójść na te zakupy i nawet mi nie mów,że jesteś brzydka,bo jestesę śliczna.-Oznajmiłam.
-Ok,ok,no to idziemy.-Powiedziała,zabrała swoją torebkę i wyszła z domu.
Szybka jest...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Udało mi się jednak wcześniej dodać rozdział ;D Jak myślicie?Astrid i Louis będą razem?
Cudowny rozdział. Nie mogę się doczekać następnego. :) // imaginy1onedirection.blogspot.com
OdpowiedzUsuńWysmienite cudooo xd jest cudowny czekam na ciąg dalszy :)
OdpowiedzUsuń